Vuelta a Espana 2018. Słodko-gorzki sukces Michaela Woodsa

Michael Woods (EF Drapac) sięgnął dziś na hiszpańskiej Vuelcie po swoje pierwsze worldtourowe zwycięstwo. I to w pięknym stylu.

Nie dość, że było to pierwsze zwycięstwo Woodsa w wyścigu najwyższej rangi, to dodatkowo osiągnięte w pięknym stylu. Kanadyjczyk wyczekał na odpowiedni moment do ataku na piekielnie trudnym podjeździe pod Monte Oiz i samotnie dotarł do mety 17. etapu Vuelta a Espana. Jak mówił później na mecie, na finałowej wspinaczce czuł się wyjątkowo pewnie.

Na pierwszych kilometrach tempo w czołówce narzucał Alessandro De Marchi. Jechał mocno, ale równo, dzięki czemu dobrze mi się oddychało i byłem dość zrelaksowany. Kiedy poszedł pierwszy atak, czułem się naprawdę silny i szybko zareagowałem. Wtedy jednak nasz dyrektor sportowy Juanma Garate powiedział mi przez radio, żebym jechał spokojnie i poczekał na odpowiedni moment. I tak zrobiłem

 - tak Kanadyjczyk relacjonował przebieg rywalizacji w końcówce etapu.

W końcówce czułem, że moim największym rywalem jest Dylan Teuns. Szukałem odpowiedniego momentu do ataku. Wiedziałem, że nie będzie łatwo go zgubić, ale w pewnym momencie uświadomiłem sobie, że do mety jest już bardzo blisko. Skupiłem wtedy całe siły, całą swoją energię, by sięgnąć po to zwycięstwo.

Woods nie krył na mecie emocji i z przejęciem opisywał swoje słodko-gorzkie odczucia, związane z tym sukcesem. Motywacją do walki o wygraną był syn Hunter, którego wraz z żoną stracili zaledwie dwa miesiące temu.

Moja żona poroniła dwa miesiące temu, była w 37. tygodniu ciąży. Straciliśmy naszego syna Huntera. Przez całą tą wspinaczkę cały czas myślałem tylko o nim. Tak bardzo chciałem dla niego odnieść to zwycięstwo i udało się.

Vuelta a Espana 2018: etap 17. Michael Woods na Monte Oiz

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: