OVO Energy Tour of Britain 2018. Zaskoczony Alaphilippe myślami w Innsbrucku

Zwycięstwem w OVO Energy Tour of Britain Julian Alaphilippe wysłał wyraźny sygnał ostrzegawczy do rywali na trzy tygodnie przed mistrzostwami świata.

Nie ma w tym sezonie mocnych na 26-letniego Francuza, gdy ten jest w formie. Sukcesami w La Flèche Wallonne, Clásica San Sebastián i na odcinkach Vuelta al Pais Vasco udowodnił możliwości jazdy na pagórkowatych odcinkach, zaś etapowe triumfy na etapach Tour de France i Critérium du Dauphiné to z kolei pokaz mocy w górach.

W Wielkiej Brytanii kolarz Quick-Step Floors okazał się najlepszy na odcinku z metą w Bristolu, zaś prowadzenie objął w piątek, dzięki drugiemu miejscu na Whinlatter Pass. Zieloną koszulkę otrzymał przez kolejne dwa dni i w Londynie mógł cieszyć się z triumfu. 

Zawsze miło się wygrywa wyścig, szczególnie klasyfikację generalną. Chcę się po prostu z tego cieszyć i dziękuję znów wszystkim moim kolegom, którzy przez cały tydzień wykonywali świetną robotę aż do ostatniego etapu, aż do linii mety. Bardzo się cieszę z tego, że ten wyścig znajdzie się na w moim palmarès

– opowiadał "Rowery.org" i nielicznie zebranym dziennikarzom podczas konferencji prasowej. 

Kryterium, jakie zafundowali zawodnikom organizatorzy na zakończenie wyścigu, nie było zwykłym, płaskim etapem. Kręta trasa po centrum miasta nad Tamizą obfitowała w krótkie podjazdy i szykany, w których, przy wysokiej prędkości, nieuwaga mogła łatwo sprowadzić zawodnika na ziemię. Alaphillippe pokonywał etap u boku Boba Jungelsa, będąc również otoczonym przez innych podopiecznych Patricka Lefevere'a i finiszował na 13. pozycji. Brak strat pozwolił mu utrzymać się na czele. 

Nie było łatwo. Jechaliśmy po mieście, ale tempo było wysokie i było nawet troszeczkę niebezpiecznie. Byłem skupiony aż dojechaliśmy do mety. Teraz mogę się cieszyć

– dodał.

Wyścig Dookoła Wielkiej Brytanii jest jednym ze startów, za pomocą których Alaphilippe szykuje się do startu w mistrzostwach świata. Na trasie światowego czempionatu będzie przewodził reprezentacji Francji i celował w tęczowy trykot, niezdobyty przez przedstawiciela kraju nad Sekwaną od 1997 roku, gdy w San Sebastian przejął go Laurent Brochard. Górska trasa w austriackich Alpach będzie sprzyjać 26-latkowi, który z pewnością przyjedzie do Innsbrucka bojowo nastawiony.

Sukcesy w jednodniówce w Kraju Basków, który przyszedł po trzytygodniowej rywalizacji na domowych szosach, i w Tour of Britain pokazują, że w niełatwym terenie kolarz Quick-Step Floors jest poważnym kandydatem do walki o medal mistrzostw świata. Francuz podkreślił jednak, że wciąż jest na etapie budowania formy, który będzie kontynuował w następnym tygodniu, podczas Tour de Slovaquie. Tatrzański wyścig jest dużo bardziej wymagający niż impreza w Wielkiej Brytanii i powinien być prawdziwym wykładnikiem obecnych możliwości 26-latka. 

Alaphilippe o tyle zaskoczył w Anglii, że przez ostatni miesiąc ani razu nie startował, a pomimo tego wciąż ściga się na tak samym poziomie, jak w lipcu. Pokazuje to, że przez ostatnia lata mocno się rozwinął i że jest w stanie pobrane nauki przekuć na regularne występy wśród najlepszych. Triumf w mistrzostwach świata z pewnością byłby największym sukcesem w jego karierze i nie ma wątpliwości, że Francuz da z siebie wszystko. 

Po Tourze przejechałem kilka kryteriów oraz Clasica San Sebastian. Zaliczyłem tydzień przerwy i wznowiłem treningi zanim tu przyjechałem. Zaskoczyłem samego siebie swoją dyspozycją. Nie liczyłem na wygraną w moim debiucie tutaj, zwłaszcza po Tour de France. Być może byłem po prostu świeży, być może pomogła mi również silna ekipa. Teraz jadę do Słowacji, a później odpocznę i pojadę na mistrzostwa świata. Sezon zakończę w Lombardii

– tłumaczył Alaphillipe. 

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: