Tom Dumoulin jak zombie

Tom Dumoulin

Tom Dumoulin w tym sezonie potwierdził, że jest grandtourowcem pełną gębą. Drugie lokaty w Giro d'Italia i następnie w Tour de France, muszą budzić szacunek i dobrze zwiastują mu na przyszłość.

Kolarz Team Sunweb po zaliczeniu serii kryteriów pokazowych i krótkiej przerwie na odpoczynek wznosił starty, zajmując czwarte miejsce w Deutschland Tour. Holender przygotowuje się do mistrzostw świata. W Innsbrucku chce obronić tytuł mistrza świata w jeździe indywidualnej na czas i może pokusi się o dobry wynik ze startu wspólnego.

Dumoulin, w rozmowie z "De Telegraaf" nie ukrywa, że dwa tegoroczne Wielkie Toury dały mu mocno w kość.

Właściwie po Tour de France trenowałem niewiele, przez półtora tygodnia. Nigdy nie skończyłem trzytygodniowego wyścigu tak styrany jak ostatnio. Dwa tygodnie po Tourze powiedziałem Thanne [narzeczona], że nie wiem co się ze mną dzieje. Czułem się jak żywy zombie. Naprawdę czułem się słabo i zacząłem się zastanawiać czy potrafię zbudować szczyt formy na mistrzostwa świata.

27-letni Holender doszedł już jednak do siebie, co pokazał w Niemczech.

Dla mnie jazda po Ardenach przez pięć godzin to żadna kara. Podczas kilkudniowych wakacji niedaleko Sieny w Toskanii po raz pierwszy na treningu poczułem, że moje ciało znów jest sobie w stanie z tym poradzić.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

1 Comment

  1. Escapado

    28 sierpnia 2018, 20:29 o 20:29

    Szacunek dla Toma, życzę mu wygranej w Tourze za rok!

%d bloggers like this:

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: