Tour de Pologne 2018. Michał Kwiatkowski podołał oczekiwaniom

Michał Kwiatkowski wygrał Tour de Pologne. Sukces ten, sześć lat po pokazaniu się na trasie polskiego wyścigu i zajęciu drugiego miejsca, pokazuje drogę, jaką "Kwiatek" przeszedł w zawodowym peletonie.

28-latek na przestrzeni ostatnich sezonów ścigał się i rozwijał w dwóch najlepszych zespołach - Etixx-Quick Step/Quick-Step Floors oraz Team Sky. Na najwyższym stopniu podium Tour de Pologne stanął jako kolarz wszechstronny, grający zespołowo, potrafiący udźwignąć presję i poradzić sobie w niemal każdej sytuacji na szosie.

Sukces potwierdza rozwój Kwiatkowskiego w kontekście rozgrywania i kontrolowania wyścigów etapowych, a także uwalnia go, przynajmniej w jakimś stopniu, od konieczności tłumaczenia się z planów startowych i odpowiadania na pytania o to kiedy wreszcie wygra polski wyścig. Na polskie szosy będzie mógł wracać, jak zawsze, dla kibiców, a bez dodatkowej presji.

Kolarz Team Sky przed sobą ma jeszcze sporo ścigania, którego celem są rozgrywane pod koniec września w austriackim Innsbrucku mistrzostwa świata.

Brzemię Tour de Pologne

Polscy kolarze, którzy wybili się na międzynarodowe wody, od lat mierzyli się z wyzwaniem Tour de Pologne. Polski wyścig to, wbrew serwowanym przez organizatorów na wyrost zapowiedziom, nie żaden trzeci czy czwarty wyścig etapowy świata, a dynamiczna etapówka między Tour de France i Vuelta a Espana, w której pokazują się młodzi zawodnicy lub nogę grzeją zawodnicy jadący do Hiszpanii. Wymagająca trasa zapewnia, że w polskich górach rywalizacja toczy się o każdą sekundę, a walka o podium rozgrywa się między dość szerokim gronem zawodników.

W ostatnich latach, po skróceniu etapów i dodaniu dynamicznych końcówek, wyścig podąża za najnowszymi trendami organizacyjnymi i jest świetną platformą dla zawodników dopiero budujących swoją pozycję na poziomie WorldTour. Dla kolarzy celujących w wyścigi etapowe Tour de Pologne rzadko jest celem per se, co czyni sierpniową rozgrywkę mocno nieprzewidywalną.

Z punktu widzenia polskich zawodników sytuacja wygląda inaczej - kolarze jeżdżący w zagranicznych ekipach co roku starali się połączyć ważne starty z przyjazdem do Polski, pokazaniem się kibicom lub próbą walki o wynik. Od czasu awansu wyścigu do cyklu WorldTour, sukcesy biało-czerwonych w klasyfikacji generalnej były jednak rzadkością. Ta sytuacja uległa zmianie w ostatnich siedmiu latach, gdy do peletonu weszli Polacy potrafiący walczyć o zwycięstwo w takich imprezach. Michał Kwiatkowski i Rafał Majka automatycznie stali się kandydatami do zwycięstwa, nośnikami nadziei polskich kibiców, którzy dla tej dwójki licznie obsadzali trasy.

fot. Dominik Smolarek / www.dominiksmolarek.pl

Kwiatkowski i Majka poradzili sobie z tym wyzwaniem i mają na koncie po jednym triumfie w krajowym wyścigu. Mimo różnej charakterystyki zwycięzców, obie wygrane są dość podobne. Majka w 2014 do Polski przyjechał po Giro d'Italia i Tour de France, na oparach formy wygrywając dwa najbardziej odpowiadające mu etapy i broniąc koszulki na czasówce. Kwiatkowski w tym sezonie, niepewny formy po Tour de France, wygrał dwa najbardziej odpowiadające mu odcinki i prowadzenie obronił w górach.

Obaj zawodnicy mają też w palmares drugie miejsca - 2012 i 2017, co oznacza, że w ostatnich siedmiu sezonach w sumie cztery razy pojawiali się na podium wyścigu.

Trafić z formą

Kwiatkowski w tym roku trafił z formą i podołał wyzwaniu nie tylko na trasie, ale i temu rzucanemu mu przez jego własną głowę. Status faworyta i oczekiwania, by jako jeden z dwóch najlepszych polskich kolarzy odniósł sukces w polskiej imprezie, nie były lekkie, ale Kwiatkowski, po ponad dwóch latach w zespole Sky, zdaje się radzić sobie nieco lepiej z presją.

28-latek przez sześć dni wyścig miał w pełni pod kontrolą, a swoją dominację potwierdził zwycięstwami na dwóch odcinkach. Pod presją znalazł się w końcówce siódmego etapu do Bukowiny Tatrzańskiej, gdy do ataku zerwał się Simon Yates (Mitchelton-Scott). Brytyjczyk do etapu przystąpił ze stratą 39 sekund, więc mógł zostać odpuszczony na kilkanaście sekund, ale gonitwa za nim mogła skończyć się brakiem sił by w końcówce odpowiedzieć na atak jadących na kole rywali.

Kwiatkowski zachował spokój i nawet gdy w finale musiał sam kasować atak i uważać na siedzących na kole rywali, nie pękł i obronił koszulkę.

Bardzo serdecznie muszę podziękować kolegom z zespołu, za to, że przez ostatnie cztery dni a w zasadzie cały wyścig, zrobili wszystko za mnie. Biorąc pod uwagę, że gdzieś w końcówce wyścigu musiałem gonić Yatesa, to jest nic w porównaniu z tym, ile kilometrów na czele przejechał Łukasz Wiśniowski, [Ian] Stannard czy Michał Gołaś, Salvatore Puccio, Pavel Sivakov czy Sergio Henao. Nie chciałem przegrać wyścigu... bo nie mogłem. Mieliśmy to w miarę pod kontrolą

 - mówił na mecie mistrz Polski.

Kwiatkowski w tym sezonie wygrał już trzy wyścigi etapowe - w lutym Volta ao Algarve, w marcu Tirreno-Adriatico, a do tego Tour de Pologne. Sukcesy te są w pewnym stopniu odzwierciedleniem drogi, jaką pokonuje kolarz z Chełmży. 28-latek nie chce się szufladkować i zamykać w jednej specjalizacji, a w kilkuletniej perspektywie ma start w wyścigu trzytygodniowym i próbę walki w klasyfikacji generalnej.

Nie jest łatwo bronić koszulki w Tour de Pologne, bo ten wyścig zawsze rozgrywa się na sekundy i nigdy na tych trudnych technicznie rundach wokół Bukowiny nie jest łatwo kontrolować przebieg wyścigu

 - dodał.

Nowy rozkład, sprawdzone rozwiązania?

Kwiatkowski po trzech tygodniach na trasie Tour de France i tygodniu w Polsce nie będzie miał czasu na odpoczynek. 25 sierpnia zacząć ma trzytygodniową Vuelta a Espana, na trasie której ma przygotować się do wrześniowych mistrzostw świata. To spora nowość - Polak po raz pierwszy w karierze pojedzie dwa Grand Toury w jednym sezonie i po raz pierwszy tak intensywnie ścigał się będzie przed mistrzostwami świata.

Tymczasem inaczej wyglądać powinna jazda zespołu Sky - liderzy ekipy - Chris Froome i Geraint Thomas za sobą mają kampanię skupione na Giro d'Italia i Tour de France. Dwa wygrane wyścigi trzytygodniowe to brak presji w Hiszpanii, ale też szansa dla zawodników, którzy zostaną wybrani do ósemki. W klasyfikacji generalnej powalczyć chciałby pewnie David de la Cruz, natomiast możliwe, że cały zespół nie będzie zaangażowany w pracę na rzecz jednego lidera przez 21 etapów, a kolarze brytyjskiej grupy walczyli będą o etapowe zwycięstw.

W barwach kadry narodowej Kwiatkowski we wrześniu walczyć ma na trasach mistrzostw świata. Wyścig ze startu wspólnego to górska przeprawa, rozgrywka dla górali i najmocniejszych kolarzy specjalizujących się w wyścigach etapowych, być może dla niezwykle dobrze przygotowanych klasykowców.

Kadra Polski do wyścigu ze startu wspólnego w Austrii przystąpi w sześcioosobowym składzie, a obok Kwiatkowskiego w reprezentacji powinien znaleźć się także Rafał Majka. Obaj zawodnicy w przeszłości nie mieli problemów ze współpracą pod biało-czerwoną flagą i, mimo posiadania własnych ambicji, zdawali sobie sprawę, że sukces mogą odnieść tylko jeśli ich własne możliwości poparte są wsparciem kolegi. Tak było podczas igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro, gdy Kwiatkowski pomógł lepiej dysponowanemu Majce w wywalczeniu brązowego medalu. Podejście zwycięzców Tour de Pologne raczej się nie zmieniło i w Innsbrucku wyznacznikiem także powinna być dyspozycja dnia, a nie osobiste ambicje.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

14 Comments

  1. Karol

    11 sierpnia 2018, 17:45 o 17:45

    1. Kwiatkowski nie jest jednym z dwóch najlepszych polskich kolarzy, tylko jest zdecydowanie najlepszym polskim kolarzem. Robi stały postęp, a Majka od czasu odstawienia ruskiego koksu u Tinkoffa, nie dość, że się nie rozwija, to wręcz jest słabszy niż był kilka lat temu.

    2. Bardzo dziwne, że "G" nie jedzie Vuelty i nie walczy o dublet. Akurat połączenie TdF i Vuelta wychodzi bardzo dobrze, w przeciwieństwie do Giro i TdF. Czyli "G" jest słabiaczek i jednorazowy strzał na TdF, które wygrał tylko dlatego, że Froome był ujechany po Giro. Zaden z niego wielki grandturowiec w tej chwili. A najmlodszy juz nie jest. Ale oczywiscie lepiej wygrac jedno TdF w karierze niz nic.

    • Apollo

      11 sierpnia 2018, 18:02 o 18:02

      Karol jeżeli masz rower to na nim rozjeżdżaj emocje; proszę Cię nie "wypacaj" ich publicznie wypisując takie głupoty.

    • reko

      11 sierpnia 2018, 21:17 o 21:17

      "żaden z niego wielki grandtourowiec"...to się nie dzieje...i ciągle o tym koksie Majki...

      • Karol

        12 sierpnia 2018, 15:01 o 15:01

        Cóż takiego wielkiego osiągnął Majka w tym roku w GT? W tej chwili nie jest żadnym wielkim grandturowcem, to jest fakt, a nie opinia. Ale skoro to negujesz to podaj jakieś argumenty. Umiesz?

        • reko

          12 sierpnia 2018, 22:00 o 22:00

          umiem...Ty już nawet sam nie wiesz co piszesz. Napisałeś o G, że żaden z niego wielki grandourowiec. No bo o nim w tym wątku pisałeś. A teraz w odpowiedzi wylatujesz o Majce. Zatem jeśli pisałeś o G, że żaden z niego wielki grandtourowiec (wygrał TdF) to jest to śmieszne, a jeśli miałeś na myśli Majkę....cóż czas pomyśleć o składniejszym ubieraniu myśli.

    • Wlada

      11 sierpnia 2018, 22:59 o 22:59

      Czy "ruscy" kolarze na ruskim koksie dominują w peletonie?
      Poza tym tinkoff był raczej duńską drużyną, której sponsorem , a potem właścicielem został Tinkoff. Był biznesmenem, człwiekiem nowym w wielkim sporcie i raczej nie kojarzonym z dopingiem. W kolarstwo zainwestował , jak sam mówił , dla reklamy swojego biznesu. Jak cel osiągnął to się wycofał.
      Jeżeli mówisz o "ruskim dopingu" to masz pewnie na myśli Winokurowa i Astane, ew. lekkoatletow.

      • Karol

        12 sierpnia 2018, 15:07 o 15:07

        Majka jeżdżąc w ruskiej ekipie miał swoje najlepsze wyniki. Ruscy przez ostatnie lata mieli zorganizowany doping i szprycowali każdego w każdej dyscyplinie kto miał dostęp do systemu. Dziwnym trafem wyniki zniknęły gdy Majka przestał jeżdzić w Tinkoffie, a do tego odkryto wielką skalę ruskiego dopingu. Całe szczęście, że tylko zniknęły wyniki a nie zniknął Majka gdyby go złapali i dostał dyskwalifikację.
        Ale oczywiście można być naiwnym i wierzyć, że zawodowy sport jest "czysty", zwłaszcza taki jak kolarstwo. A ludzie jadą 3500km w 3 tygodnie, dzień w dzień ze średnią prędkością w okolicach 40km/h, częściowo po wielkich górach, na bułce z bananem i może aminokwasach.

        • reko

          12 sierpnia 2018, 22:06 o 22:06

          nikt tu naiwny nie jest i większość o tym pisze, ale czasami naprawdę są inne czynniki niż tylko lepszy "ruski koks" od gorszego np.: "niemieckiego koksu". Cały sport zawodowy na moje leci na wspomaganiu. Tylko, że to wspomaganie to walka o promile bo całą robotę robi trening, dieta, odnowa biologiczna, team itp., itd.. I żeby nie komentować posta poniżej....jeździłeś w jakichkolwiek polskich amatorskich ogórkach, czy maratonach. Koksem wieje na potęgę...dowód co roku ktoś wpada. Taki mamy klimat. Tylko, że w kolarstwie amatorskim kontrole są rzadsze niż w pro-a jednak wpadają. Wiesz mi...naiwniaków chyba tu nie ma.

      • Karol

        12 sierpnia 2018, 15:10 o 15:10

        Na stronie konkurencji jest podany news, że mistrz Polski amatorów został złapany na dopingu. Mistrz Polski Amatorów w ogórkowych zawodach wokół komina bierze doping żeby wygrać, a zawodowcy jeżdżący za dużą kasę i o poważne trofea jadą na czysto- naiwnych kibiców nie sieją.

        • analityk

          12 sierpnia 2018, 15:29 o 15:29

          poproszę o syntetyczne porównanie ruskiego koksu i brytyjskiego

  2. Andrzej

    11 sierpnia 2018, 21:15 o 21:15

    Yates dostał też przynajmniej dwie mocne zmiany od motocykla z kamerą. Z 16' nagle zrobiłosię 39'. Tak jak Roglč na zjeździe. Nikt tego nie zauważył bo wszystko, dla nas, kibicòw Michała, dobrze się skończyło. Lefevre ma rację motocykle to problem. A właściwie sędziowie którzy pozwalają na to motorom z kamerami.

    • maerkx

      12 sierpnia 2018, 09:11 o 09:11

      Z tymi motocyklami była parodia kompletna na tym wyścigu. Myślałem, że gorzej już być nie może niż na innych wyścigach, jednak myliłem się...

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this:

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: