Tao Geoghegan Hart. Talent z pomysłem na siebie

Tao Geoghegan Hart, wychowanek brytyjskich struktur szkoleniowych i młodzieżówki Axela Merckx'a, w barwach Team Sky szybko buduje sobie pozycję i zapowiada się na kolejny bardzo silny punkt zespołu Dave'a Brailsforda.

Wyciągnięta sylwetka, ruda czupryna wynurzająca się spod kasku i piegowata twarz. Tao Geoghegana Harta trudno przegapić w peletonie, a jeszcze trudniej na jego czele. 23-letni Brytyjczyk od półtora roku reprezentuje zespół Sky, a jego rozwój i awans do brytyjskiego składu stanowi niemal modelowy przykład tego, co osiągnąć może talent, który wokół siebie ma struktury - tak kolarskiego związku, jak i prywatne - i wykorzysta daną mu szansę.

Geoghegan Hart nie ma rodzinnych tradycji związanych z kolarską rywalizacją. Pochodzący z północno-wschodniego Londynu zawodnik do kolarstwa trafił w wieku 13 lat, w 2008 roku, a lokalne ściganie zbiegło się z weekendową pracą w sklepie kolarskim. Od 2010 roku startował już w imprezach krajowych i międzynarodowych, a rok później trafił do brytyjskiego programu szkolenia - najpierw dla zawodników poniżej 16-go roku życia, potem do programu olimpijskiego. Jako orlik ścigał się w amerykańskich ekipach, mając wsparcie zarówno brytyjskich struktur, jak i prestiżowego Dave Rayner Fund, funduszu wspierającego młodych Brytyjczyków rozwoju poza granicami Zjednoczonego Królestwa.

Dziś, jako kolarz wciąż uczący się, poznaje wymagania bycia w zespole pracującym na sukcesy kolegów w największych wyścigach świata. Tylko w tym roku w takiej roli pokazał się w podczas Colombia Oro y Paz (2.1), Tour of California (2.HC) i Criterium du Dauphine (WT).

Dużo zależy od tego czy masz nogę, czy nie. Ławo się mówi, że się w tym czy tamtym rozwinęło, ale to chodzi o poziom, jaki reprezentujesz. W ekipie drzwi są zawsze otwarte, by startować w większych wyścigach. Jeśli jesteś wystarczająco dobry, to jesteś gotowy, jak widzieliśmy z Eganem [Bernalem] na Tourze. To ambicja wszystkich młodych kolarzy w zespole - by robić kolejne kroki naprzód

 - powiedział "Rowery.org" przed startem Prudential RideLondon-Surrey.

Geoghegan Hart Bernalowi pomagał wygrać wyścig w Kolumbii i USA, na kluczowych podjazdach prowadząc młodszego kolegę i długo utrzymując się z najlepszymi. W Kalifornii zdołał jeszcze ukończyć wyścig na 5. miejscu, a dobrą formę potwierdził w czerwcu na trasie "Delfinatu", w którym pomagał Geraintowi Thomasowi. Na alpejskich etapach sam także znajdował się w czołówce i w klasyfikacji końcowej zajął 13. miejsce.

Myślę, że w ostatnich latach rozwijałem się stopniowo, a w tym roku fajnie pokazać się na wyścigach takich jak Dauphine, ponieważ dużo ludzi to ogląda i zauważa. Dauphine było dobrą okazją pokazania na co mniej stać na większej scenie. Myślę, że z roku na rok idzie mi coraz lepiej. To naturalna kolej rzeczy, że staję się lepszy, staram się poprawiać te kilka procent, krok po kroku. No i mam ambicję by się dalej rozwijać, nie zadowalać się tym, co się już mam

 - zaznaczył.

Czułem, że to jest to, do czego się przygotowywałem. To nie był wielki krok naprzód, było lepiej niż moje najlepsze wyniki do tej pory, ale to cały czas jest stopniowy postęp. W tej erze masz tyle wskaźników, tyle można wywnioskować pracując z pomiarem mocy, że nie jest się bardzo zaskoczonym dobrymi występami na wyścigach. Widzisz po prostu powoli wzrost formy na treningu. Jasne, nigdy nie wiadomo do końca, ale są pewne wskaźniki.

Tour of California 2018 / Tao Geoghegan Hart

fot. Chris Graythen/Getty Images for AEG

23-latek wybrał ciekawą ścieżkę kariery. Jako junior wyrastał w brytyjskich strukturach szkolenia, ale już od 2014 roku smak kolarstwa szosowego poznawał w Stanach Zjednoczonych, przez rok reprezentując młodzieżową ekipę Bissel - później znaną jako Axeon Hagens Berman. Podium młodzieżowego Liege-Bastogne-Liege, 10. miejsce w Tour de l'Avenir oraz powołanie na Tour of Britain (który ukończył na 15. miejscu) w naturalny sposób zaowocowały i w roku 2015 młody Brytyjczyk jeździł już nie tylko pod skrzydłami Axela Merckxa, ale także jako stażysta, w Team Sky.

Dwa lata w amerykańskiej formacji ukształtowały Geoghegana Harta na kolarza świetnie radzącego sobie w wyścigach etapowych. Jako orlik łączył starty w najważniejszych etapówkach europejskiego kalendarza z wyścigami w USA, w których rywalizował z zawodnikami elity. W 2015 roku uwagę zwróciły miejsca w drugiej dziesiątce Tour of California i Tour of Utah, a także 7. lokata w USA Pro Cycling Challenge i 3. miejsce w Liege-Bastogne-Liege.

Rok później na europejskich szosach wygrał Trofeo Piva, na 2. miejscu ukończył młodzieżowy Wyścig Pokoju, Tour de Savoie Mont Blanc, a na 6. Tour de l'Avenir. Jeśli dodać, że meldował się też w czołówce w Utah, Kalifornii i Tour of the Gila, to wyłania się obraz zawodnika gotowego na wyższe obciążenia i zrobienie kroku ku zawodowej karierze.

Przejście do Team Sky w 2017 roku było ruchem dość naturalnym, biorąc pod uwagę wcześniejsze kontakty - okres stażu i obecność na obozach treningowych zespołu. Pierwszy rok w ekipie wypełniony był zapoznawaniem się z nowym życiem, wyścigami i wymaganiami zawodowego peletonu, ale młody Brytyjczyk w natłoku nowości odnalazł się dość płynnie.

Podczas pierwszego wyścigu zawodowego, jaki jechał, był ze mną w pokoju. Mamy jakiś tam kontakt, fajny chłopak. Jest bardzo dojrzały, poukładany jak na swój wiek. Poświęca wszystko kolarstwu, jak się z nim rozmawia o planach na przyszłość, to ma wszystko bardzo poukładane. Nie znam praktycznie młodych kolarzy, którzy są tak poukładani

 - wspominał Michał Gołaś, zagadnięty o młodszego kolegę.

Zaskoczył mnie tym, jak się rozwinął, nie sądziłem, że na takim Dauphine będzie tak wysoko. Kręcił się w górach koło pierwszej dziesiątki, a to jest już poziom jak na Tour de France. Musi się potwierdzać, ale zrobił duży postęp, jest już w pierwszej grupie pomocników

 - tłumaczył.

Tao Geoghegan Hart

fot. Christian Petersen/Getty Images for AEG

Geoghegan Hart rzeczywiście sprawia wrażenie człowieka niezwykle opanowanego i mającego pomysł na swój rozwój. O swojej kolarskiej przygodzie, planach i podejściu do stawania się coraz lepszym mówi w sposób wyważony, dający poczucie, że wypowiadane słowa są wypadkową dłuższego procesu myślowego, a nie tylko chwilowego odczucia.

Myślę, że to niebezpieczne, gdy chcesz zbyt dużo przeskoczyć na raz, szczególnie jeśli chodzi o trening. Zbyt duże oczekiwania... na dłuższą metę to jest nie do utrzymania, musisz być w stanie to robić przez 15-20 lat, jeśli chcesz mieć dobrą karierę. Ja idę krok po kroku. Trzeba być ambitnym, ale także pragmatycznym w spełnianiu tych ambicji, nie próbować biegać zanim nauczysz się porządnie chodzić

 - wyjaśnił.

W przyszłości chciałbym skupić się na wyścigach etapowych, chciałbym spróbować walczyć o coraz wyższe pozycje, jeśli miałbym ku temu okazję. No i zobaczyć, co z tego wyjdzie.

Brytyjczyk w sobotę pojawi się na trasie Clasica San Sebastian, a w sierpniu wystartuje także w Vuelta a Burgos. Kolejnym krokiem może być debiut w wyścigu trzytygodniowym, jeśli otrzyma powołanie na Vuelta a Espana.

Starty zależą od części sezonu i od tego, jaką pozycję zajmujesz w ekipie. W drugiej części sezonu jadę wszystkie wyścigi, które chciałem, co jest fajne. Dużym celem jest Vuelta, nie jestem na sto procent pewien startu, ale taki jest plan

 - podsumował.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: