Tour de France 2018. Geraint Thomas - człowiek, nie robot

Geraint Thomas wygrał 105. edycję Tour de France. 11 lat po swoim pierwszym występie w "Wielkiej Pętli", którą ukończył na przedostatnim miejscu, zawodnik z Cardiff zdobył kolarski Mount Everest.

32-letni Walijczyk ustępuje tylko Joopowi Zoetemelkowi jeśli chodzi o liczbę występów w Tourze przed wygraniem całej imprezy. Ścigający się w erze Eddy'ego Merckx'a i Bernarda Hinault Holender czekał 10 lat na wygraną. Thomas, pracujący na Bradleya Wigginsa i Chrisa Froome'a, na najwyższym stopniu podium w Paryżu stanął w swoim 9. występie.

Zwycięstwo Thomasa łączy w sobie kilka ciekawych wątków. To szósty triumf ekipy Dave'a Brailsforda w Tour de France w ostatnich siedmiu sezonach, a Thomas to drugi zawodnik, który z brytyjskich struktur torowego szkolenia wyrósł na szosowego mistrza. Walijczyk to także prawdopodobnie najbardziej kompletny zawodnik brytyjskiej stajni - nie tylko na rowerze, ale i poza nim, a jego gloria do historii przechodzi bez znaczących scysji z dotychczasowym liderem zespołu na "Wielką Pętlę" - Chrisem Froomem.

Co warte pokreślenia, w kontekście ciągnących się za Team Sky oskarżeń o wątpliwe etycznie wybory na polu polityki medycznej i antydopingowej, w tym sprawy potencjalnego nadużywania wyłączeń dla celów terapeutycznych (TUE), nazwisko Thomasa nie pojawiało się ani razu.

Świeżo upieczony triumfator "Wielkiej Pętli" nie uniknie i nie powinien uniknąć pytań o przyświecające mu zasady etyki pracy, nie poradzi także wiele na to, że jego występ kojarzony będzie z potknięciami jego ekipy i oskarżeniami pod adresem jego byłych i obecnych drużynowych kolegów. Jego sukces, patrząc przez pryzmat wyścigów poprzedzających Tour, nie powinien być wielkim zaskoczeniem, acz pod pewnymi względami jest niespodzianką.

Niespodzianką o tyle dobrą, że, choć to kolejny triumf ekipy Sky, to Thomas w żółtej koszulce budzi zupełnie inne emocje niż jego koledzy. W peletonie i poza nim postrzegany jest dość pozytywnie - 32-latek nie jest ekscentrycznym i humorzastym Wigginsem ani średnio popularnym Froomem, za sobą ma lata stabilnego rozwoju jako zawodnik, brak uwikłań w przetaczające się nad zespołem Sky afery i naturalność, która niemal nie pasuje do największych gwiazd sportu.

To miła odmiana, ale gdy emocje po paryskiej fieście opadną, pytania otaczające podejście zespołu Sky wciąż wisiały będą nad sir Davem Brailsfordem i jego podopiecznymi - w tym Thomasem - na którego barkach spoczywa teraz nie tylko gloria, ale i odpowiedzialność za wizerunek sportu, pod którą już nie jeden kolarz zdołał się potknąć.

Chłopak z Cardiff

Były torowiec, medalista olimpijski, specjalista od wyścigów klasycznych na brukach, a w ostatnich latach zawodnik z powodzeniem rywalizujący w wyścigach etapowych. Thomas na tle porywających tłumy kolarzy formatu Alberto Contadora, polaryzującego Chrisa Froome'a czy wycofanego acz potrafiącego błysnąć Vincenzo Nibalego zdaje się nie wyróżniać niczym szczególnym. Na żywo sprawia wrażenie twardo stąpającego po ziemi człowieka, który z jednej strony potrafi bardzo skupić się na swojej pracy, ale z drugiej ma życie poza nią, lubi obejrzeć mecz piłki nożnej, rugby, wypić (dużo) piwa i czasem zwyczajnie wyłączyć się ze sportowego trybu myślenia.

W erze, w której kolarze trenujący przed walką o Grand Toury żyją niczym asceci, Thomas wydaje się być przykładem na możliwość zbalansowania katorżniczych treningów i bycia na sportowym szczycie ze wstawkami żywotu zwykłego śmiertelnika.

Rozczochrany Walijczyk, któremu na kolarskiej niwie dana została niezwykła wszechstronność, jest też swego rodzaju antytezą dla wygładzonego acz czasem nieskoordynowanego PR-u ekipy Sky. Thomas od lat sam świetnie radzi sobie w natłoku mediów społecznościowych - swego czasu swoje przygody na wyścigach relacjonował na łamach serwisu Youtbe w postaci krótkich filmików, a swoje starty i treningi bardzo regularnie podsumowuje za pomocą serwisu Twitter.

Jego konto, prowadzone regularnie i osobiście, pęka w szwach od komentarzy do rozgrywanych meczy piłki nożnej, rugby czy innych dyscyplin, w których uczestniczą reprezentacje jego ukochanej Walii.

Kolejne etapy wyścigów, najczęściej Tour de France, komentuje za pomocą gifów opatrzonych prześmiewczymi opisami.

Cięty język i poczucie humoru przebijają się też w mediach tradycyjnych, choć na ogół w wywiadach sprawia wrażenie średnio interesującego, nieco apatycznego. Owszem, jest w stanie opowiadać w szczegółach o przygotowaniach czy rzucić śmieszną historyjką, ale co do zasady przez lata był kwintesencją znienawidzonego przez dziennikarzy odpowiadania o jeździe "z dnia na dzień". O ile w przypadku sporej liczby zawodników frazes ten stał się wyuczonym lub podchwyconym wypełniaczem rozmów z prasą, Thomas autentycznie nie jest specjalnie zainteresowany kolejnymi etapami lub długofalowymi kalkulacjami.

Dobrym tego przykładem jest tegoroczny Tour - gdy po 20. etapie skończyły się małe cele i do Walijczyka dotarło, że wygrał największy wyścig świata, kolarz Team Sky przed kamerami nie bardzo wiedział co powiedzieć i po prostu się rozpłakał. Dzień później prostolinijnie stwierdził, że, o ile zdawał sobie sprawę ze swojej pozycji i potencjału, w trakcie wyścigu koncentrował się tylko na kolejnych zadaniach i nawet będąc w żółtej koszulce nie dzielił skóry na niedźwiedziu.

Papiery na wygrywanie

32-letni dziś Walijczyk nie jest człowiekiem znikąd. Do rywalizacji na rowerze trafił w wieku 10 lat i od tego czasu stabilnie piął się po szczeblach budowanej na sukcesach brytyjskich torowców z pierwszej dekady XXI wieku drabiny. W wieku 17 lat, jeszcze jako junior, został członkiem kadry narodowej i trafił pod skrzydła Roda Ellingwortha w torowym programie olimpijskim. Od 2006 roku regularnie zdobywał medale na arenie międzynarodowej, w sezonach 2007 i 2008 zostając mistrzem świata w wyścigu drużynowym na dochodzenie.

Podczas igrzysk olimpijskich w Pekinie (2008) był częścią złotej drużyny w tejże konkurencji, a przygodę z torem z sukcesami kontynuował przez kolejne cztery sezony, w 2012 roku ponownie zdobywając złoto mistrzostw świata i złoto olimpijskie w wyścigu drużynowym.

Na szosie jako junior najlepszy okazał się w Paryż-Roubaix (2004), a jako orlik w Fleche du Sud (2006). W 2007 roku, jako zaledwie 21-latek, na starcie swojego pierwszego Touru był najmłodszym kolarzem w stawce i równocześnie pierwszym Walijczykiem od 1967 roku. W grupie Barloworld, a od 2010 roku Sky, szosę łączył z torem, a rozbratu z welodromami na rzecz wyścigów szosowych dokonał dopiero po igrzyskach olimpijskich w Londynie.

fot. ASO/B.Bade

Do szosowego zespołu Sky wchodził jako kolarz stosunkowo mało doświadczony, choć mający na koncie kilka sukcesów, jak mistrzostwo kraju (2010), 6. miejsce w Tour of Britain (2009) czy triumf w Bayern-Rundfahrt (2011). Odstawienie konkurencji średniodystansowych rozpoczęło jednak nowy proces. Thomas walczył w wyścigach klasycznych, ale długofalowo pracował nad zgubieniem wagi, utrzymaniem mocy torowca i poprawą jazdą w górach. W 2013 roku przyjechał 2. w Bayern Rundfahrt oraz 3. w Tour Down Under, a równocześnie zaliczył przyzwoitą wiosnę, tuż za podium kończąc Omloop Het Nieuwsblad i E3 Harelbeke.

Mniejsze wyścigi etapowe oraz klasyki na brukach łączył przez następne dwa sezony, na koncie zapisując m.in. triumf w E3 Harelbeke (2015), 3. miejsce w Gandawa-Wevelgem (2015) czy 7. miejsce w Paryż-Roubaix i 8. w Ronde van Vlaanderen (2014).

Doświadczenie na Tourze i w rozgrywkach na górskich etapach zbierał z kolei w roli pomocnika Chrisa Froome'a. W 2014 roku, po kraksie lidera, Thomas skończył ściganie na 22. miejscu - poza radarem mediów, ale po regularnej jeździe. Rok później jechał już nie jako pomocnik, a cień Froome'a, do 18. etapu utrzymując 4. miejsce w klasyfikacji ogólnej i do Paryża wjeżdżając na 15. lokacie tylko po mało fortunnej kraksie. 15. był też w zwycięskim dla Froome'a Tourze z 2016 roku, a przed rokiem w pierwszym tygodniu wygrał prolog i przez cztery dni przewodził wyścigowi, zmagania opuszczając przedwcześnie po 8. etapach ze złamanym obojczykiem.

fot. ASO/G.Demouveaux

Występy we Francji były odzwierciedleniem postępującej stopniowo metamorfozy - Thomas między 2014 a 2017 rokiem stał się jednym z najlepszych specjalistów od wyścigów etapowych, wygrywając kolejno Bayern Rundfahrt (2014), Volta ao Algarve (2015 i 2016), Paryż-Nicea (2016), Tour of the Alps (2017), Criterium du Dauphine (2018), a także notując 2. lokatę w Tour de Suisse (2015), 3. w Tirreno-Adriatico (2018), 5. w Paryż-Nicea (2015) i Tirreno-Adriatico (2017), 6. w Eneco Tour (2014) czy 7. w Tour of Britain (2017).

Pytania o etykę wygrywania

... których o dziwo zabrakło lub nie pojawiły się w wymiarze, w którym można było ich oczekiwać. Tour de France pod rządami zespołu Sky zwykle oznaczał, że liderzy brytyjskiej ekipy i jej manager Dave Brailsford grillowani byli na okoliczność fundamentów dominacji zespołu, w kontekście splamionej dopingowymi skandalami historii sportu.

Zespół Sky do peletonu wszedł z narracją wygrywania bez dopingu i wyznaczania standardów właściwego postępowania, ale w ostatnich latach nie był w stanie podtrzymać tej konstrukcji. O ile żadnemu z zawodników zespołu nie udowodniono złamania przepisów antydopingowych, na białym tle pojawiać się zaczęły szare plamy, a zespół i jego wewnętrzne procedury pod lupę mediów trafiały w stopniu nieporównywalnie większym niż ich rywale.

Pytania piętrzyć się zaczęły w miarę tego, jak rosła lista kwestii, na które zespół udzielał sprzecznych lub wybrakowanych odpowiedzi - zatrudnienia byłego lekarza Rabobanku Gerta Leindersa (2011-12), zarzutów o nadużywanie środków przeciwbólowych oraz środków mających pomóc w zbiciu wagi przy równoczesnym zachowaniu mocy, polityki dotyczącej TUE czy odmowy dołączenia do Ruchu na rzecz wiarygodnego kolarstwa (MPCC). Znaki zapytania do dziś figurują przy sprawie paszportu biologicznego Sergio Henao, a także tajemniczej paczki Wigginsa z 2011 roku, paczki testosteronu, którą, podobno omyłkowo, przysłano do siedziby British Cycling i Team Sky w 2011 oraz braku dokumentacji medycznych z pierwszych lat funkcjonowania ekipy.

Sprawa stosowania kortykosteroidów przed Bradleya Wigginsa oraz przekroczenie limitu salbutamolu przez Froome'a najmocniej odbiły się na wizerunku ekipy.

Wyciek z bazy WADA w 2016 roku ujawnił, że zwycięzca Touru z 2012 roku trzykrotnie otrzymał pozwolenie na silny lek przeciwzapalny, tuż przed startami w "Wielkiej Pętli" i Giro d'Italia. Środek miał pomóc w opanowaniu objawów alergii, ale jego działanie to także przyspieszone spalanie tkanki tłuszczowej, co w przeszłości wykorzystywane było przez napakowany produktami dopingowymi peleton. Wiggins środek stosował zgodnie z przepisami i po autoryzacji organów antydopingowych, ale informacje o tym oraz tajemniczej paczce, którą ekipa Sky przewoziła z Manchesteru do Francji w czerwcu 2011 roku, wywołała lawinę pytań o etyczność takich praktyk wobec deklaracji o wygrywaniu na czysto i "właściwym" postępowaniu.

Opublikowany w marcu 2018 roku raport parlamentarnej komisji brytyjskiego parlamentu, która przyglądała się całej sprawie, stwierdził, że "zespół Sky stosował środki medyczne, zgodnie z przepisami WADA, by poprawiać występy zawodników, a nie by ich leczyć". Parlamentarzyści jako pierwsi dość kompleksowo podsumowali potknięcia ekipy Brailsforda, choć teza o stosowaniu kortykosteroidów przez kolarzy ekipy w celu zbicia wagi pochodziła tylko od jednego, niezidentyfikowanego publicznie, acz "dobrze poinformowanego i szanowanego" źródła.

Recepta na sukces. Brytyjscy parlamentarzyści bez złudzeń w sprawie Team Sky

Sprawa Froome'a, która do początku lipca nie schodziła z nagłówków, nie pomogła ekipie. Brytyjczyk w próbce moczu oddanej do badania po jednym z etapów Vuelta a Espana (2017) zapisał podwyższony poziom wydalanego salbutamolu. Procedura wyjaśniania tego przypadku została ujawniona przez prasę i ciągnęła się przez ponad pół roku. Ponieważ substancja nie jest bezwzględnie zabroniona, Froome nie został zawieszony i ścigał się, podtrzymując, że nie zrobił nic złego. Jego wygrana w Giro d'Italia i niepewność startu w Tourze postawiła kolarstwo w podbramkowej sytuacji, którą rozwiązał dopiero przed startem "Wielkiej Pętli" Trybunał Antydopingowy, przyznając rację Froome'owi i jego prawnikom. Ci argumentowali, że wyższy wynik testu nie musi być rezultatem przyjęcia niezgodnej z przepisami dawki i wskazali, że model testowania na salbutamol umożliwia wystąpienie wyniku fałszywie pozytywnego w przypadku osoby regularnie stosującej prawidłowe dawki leku i przechodzącej testy tak często jak Froome.

W obu przypadkach zespół Sky nie popisał się najlepszą komunikacją, co także nie przysporzyło mu sympatii w kolarskim światku.

WADA nie odwoła się w sprawie Chrisa Froome'a

Thomas w tym wszystkim znajdował się nieco na uboczu, na ile być mógł jeżdżąc w tej samej ekipie. Pytania o wiarygodność zespołu, politykę medyczną i nadużywanie wyłączeń dla celów terapeutycznych pojawiały się, ale nie dotyczyły go nigdy bezpośrednio.

Thomas w przeciwieństwie do Wigginsa i Froome'a nie walczy z objawami astmy i, wedle dostępnych materiałów i deklaracji samego zawodnika, nie korzystał z wyłączeń dla celów terapeutycznych. Jego nazwisko nie pojawiło się w dokumentach Światowej Agencji Antydopingowej (WADA), które upublicznili hakerzy grupy "Fancy Bears" ani w kontekście innych praktyk, które byłyby na bakier z przepisami antydopingowymi.

Walijczyk w marcu 2018 roku opowiedział się nawet za pozbyciem się systemu TUE, a po publikacji parlamentarnego raportu, stanowczo zaprzeczył jakoby miał wiedzę na temat stosowania przez zespół Sky kortykosteroidów w celu zrzucenia wagi przy zachowaniu mocy.

W rozmowach z "BBC Wales" i "Cyclingnews" w sezonach 2017 i 2018 pytany był także o to, co jest dla niego wyznacznikiem uczciwego postępowania - trzymanie się litery przepisu czy szersze rozumienie odpowiedzialności i postępowanie nie tyle przepisowe co etyczne. Walijczyk w obu przypadkach wybrał drugą opcję, motywując to dość prosto i stwierdzając, że "został wychowany w taki sposób", że liczy się sposób, w jaki osiąga się sukces.

Pytany z kolei o fanów mających wątpliwości co do występów ekipy Sky stwierdził, że jedyną rzeczą, którą może zrobić by udowodnić, że nie oszukuje, jest ciężka praca i przestrzeganie przepisów. Na podium w Paryżu powtórzył to stwierdzenie, a dziennikarzy zapewnił, że nie stosował i nie stosuje wyłączeń dla celów terapeutycznych.

W tym przypadku, na dobre i na złe, nie ma lepszej odpowiedzi.

fot. ASO/Alex BROADWAY

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

4 Comments

  1. SJF

    31 lipca 2018, 10:56 o 10:56

    Myślę, że swoim występem w TdF i naturalnym zachowaniem przed kamerami Walijczyk podbił serca kolarskich fanów. To jak wspiera swój kraj, flaga na podium TdF, to przykład prawdziwego pozytywnego patriotyzmu. Ciekawa jest jeszcze jego rywalizacja z Danem Martinem w czasach juniorskich, tu o tym wspominają https://www.youtube.com/watch?v=Wy8QYQbdENY
    Bardzo dziękuję redakcji za artykuł!

  2. rob

    31 lipca 2018, 14:04 o 14:04

    Jeśli taki Thomas jest w stanie wygrać Tour de France, to nic nie stoi na przeszkodzie by za dwa lata masz Kwiato też mógł to wygrać!!!
    Śmiem twierdzić ze już dziś jest w stanie wygrać Tour przy pomocy SKY ...
    Kolarstwo zmierza w kierunku sportu wysilkowego, to samo tempo bez zmian.
    Tylko koalicja kilku dobrych kolarzy jest w stanie przerwać dominację tej grupy.
    W tej chwili Lotto zrobiło to co nikt nie robił, próbowało przerwać ich współpracę. W tym roku jeszcze się nie udało ale za rok wspólnie z Tomem i Wilco są w stanie rozerwać Sky....

    • reko

      31 lipca 2018, 21:44 o 21:44

      wydaje mi się, że projekt SKY Kwiato na grandtoury zaczął się w zeszłym roku, a wygrana w Tirrene tylko to potwierdza. Kiedyś Kwiato spytany w wywiadzie , czy woli wygraną w IO , czy TdF, powiedział, że zdecydowanie to drugie.Kwiato traci w klasykach i tracić będzie, Oczywiście ,w SKY jest młody Bernal, ale ten zespół nigdy nie stawia na jednego zawodnika. Może się mylę, ale za 2-3 lata SKY stawiać będzie na Kwiato i Bernala.

      • Ojciec Franka

        31 lipca 2018, 21:48 o 21:48

        się zgodzę. Podobne wrażenia mam. O ile do tego czasu całe to SKY nie zatonie. Bo to też możliwe

%d bloggers like this:

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: