Tour de France 2018. Wściekły Dumoulin, zrezygnowany Froome

Froome i Dumoulin

Po zakończeniu górskich zmagań Tom Dumoulin i Chris Froome na trasie jazdy indywidualnej na czas stoczą walkę o podium Tour de France.

Choć na dziewiętnastym  etapie większość faworytów dojechała do mety blisko siebie, w klasyfikacji generalnej zaszły drobne zmiany. Na prowadzeniu umocnił się Geraint Thomas (Team Sky), który ma już ponad dwie minuty przewagi nad Holendrem z Team Sunweb. Trzecie miejsce obecnie zajmuje Primoz Roglić (LottoNL-Jumbo), który awans zawdzięcza zwycięstwu w Laruns.

Dumoulin  próbował odłączyć się od rywali i rozpocząć samotną akcję, jednak bez powodzenia. Holender zachował drugą lokatę, ale na mecie nie krył emocji i argumentował, że Roglić na zjeździe z Col d’Aubisque wykorzystał jadący przed nim motocykl, aby uzyskać przewagę, przez co rywale nie mieli szans, aby go dogonić. Sytuacja jest o tyle istotna, iż Dumoulin teraz ma ledwie 19 sekund przewagi nad Słoweńcem.

Roglić był dziś najmocniejszy i szanuję jego zwycięstwo. Na zjeździe jednak fruwał, a ja zostałem na prostym odcinku tylko dlatego, że on jechał na ramie tuż za motorem. Jechałem na maksa i nie mogłem się zbliżyć. Zostałem, gdy tylko droga się wyprostowała. Tak naprawdę to absurdalne

– grzmiał na mecie w rozmowie z "NBC Sports".

Holender, który w teorii jest najlepszym czasowcem w stawce, stwierdził, że "nie ma sensu", aby składać protest, a na pytanie o finisz etapu odpowiedział niecenzuralnie.

W końcówce 19. etapu widać było jednak, że na zjeździe w grupie współpraca układała się średnio - pozbawieni pomocników liderzy ekip musieli samotnie gonić, a najczęściej na czele znajdował się 27-latek z Maastricht. Przed jutrzejszą rywalizacją, mając już w nogach Giro d'Italia, może czuć większe zmęczenie, a sekundowe różnice w walce o drugą lokatę nie przyczynią się do większego spokoju

Nie byłem zdziwiony, że to ja musiałem pracować na zjeździe. Ja pozwoliłem na to, żeby była różnica, więc to ja musiałem ją zniwelować. Froome trochę pomógł, ale to tyle. Jutro będzie ciężko. Wszyscy jesteśmy naprawdę zmęczeni. Zobaczymy, co będzie

– podkreślił.

O ile Dumoulin martwił się będzie słoweńską rewelacją, o tyle Froome ma mniejsze szanse, aby wskoczyć ponownie do czołowej "trójki", którą  opuścił. Brytyjczykowi brakowało sił na wspinaczce pod Col d'Aubisque i tylko dzięki pracy Egana Bernala zdołał utrzymać się z faworytami. 33-latek podjął walkę na zjeździe, lecz nie miał większych szans, aby dogonić Roglicia i utrzymać się na podium.

Jakoś się trzymałem i kręciłem jak mogłem. Chciałem trochę pomóc. Powoli kończą się trzy długie i ciężkie tygodnie. Jutro czasówka, ale w lepszej sytuacji jest Geraint, jadąc w żółtej koszulce. On czuje się dobrze i powinien wykończyć robotę

– stwierdził.

Kolarz Team Sky traci 13 sekund do Słoweńca z LottoNL-Jumbo, co zapowiada ciekawą walkę o podium. Obaj zawodnicy bowiem świetnie jeżdżą na czas, ale to Roglić ostatnio wydaje się być w dużo lepszej formie.

Froome w obecnej dyspozycji i przy obecnej stracie 2:37 do Thomasa najprawdopodobniej po raz pierwszy od 2014 roku nie wygra "Wielkiej Pętli". Brak triumfu będzie również oznaczał przerwanie rozpoczętej przed rokiem passy w Wielkich Tourach - po sukcesie w lipcu 2017 roku dorzucił również Vuelta a Espana, a w tym roku był pierwszy w Giro d'Italia, co bez wątpienia odbiło się na jego dyspozycji. Świadomy tego Froome podkreślił, że póki co potrzebuje odpoczynku i nie może się doczekać przerwy od startów.

Wkrótce urodzi mi się córeczka i chciałbym jej poświęcić czas. Przejechałem  czwarty Wielki Tour z rzędu. Teraz nadszedł czas na odpoczynek

– powiedział.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: