Tour de France 2018. Rozczarowany Bardet, zadowolony Martin, skupiony Roglic

Po dynamicznym etapie w Pirenejach faworyci Tour de France wciąż nie poddają się i nie tracą nadziei na sukces przed ostatnimi wyzwaniami.

Dziś peleton po raz ostatni w tegorocznej "Wielkiej Pętli" zaliczył etap kończący się na podjeździe. Debiutujący na trasie Col de Portet (16 km; 8,7%) podzielił faworytów, wprowadził dodatkowe zmiany w klasyfikacji generalnej i dał niektórym zawodnikom powody do radości, a innym - do rozczarowania. Biorąc pod uwagę fakt, iż do końca wyścigu zostały jeszcze cztery etapy, w tym dwa płaskie, wydaje się, że klasyfikacja generalna jest już głównie ustalona... Choć piątkowy rajd po Pirenejach i sobotnia czasówka mogą wprowadzić dodatkowe zmiany.

Jako drugi na metę wjechał dziś Daniel Martin, przegrywając z Nairo Quintaną o 28 sekund. Na ostatnich kilometrach Irlandczyk zdołał odskoczyć od peletonu i przez chwilę jechał za kołem kolumbijskiego rywala. Ostatecznie jednak 28-latek pomknął do góry samotnie i zostawił kolarza UAE Team Emirates za plecami. Mimo to, za sprawą swojej solidnej jazdy, 31-latek z Birmingham awansował o jedną pozycję i obecnie jest 9. w klasyfikacji generalnej.

Przez ostatnie dwa czy trzy dni czułem się bardzo dobrze. To dobry znak. Chciałem wcześniej atakować i dlatego Kristijan [Durasek] był w ucieczce. Łatwo jednak powiedzieć, że się "zaatakuje wcześniej". Dobrze mi się jechało i wydawało mi się, że na ostatnim podjeździe będę mógł mocno pojechać. Chciałem jechać około 10-15 sekund za Quintaną, bo zazwyczaj mogę zniwelować takie straty, ale na takiej wysokości było ciężko. Dziś to on był lepszy, ale ja jestem dumny tego, co zrobiłem ja i moi koledzy

podkreślił.

Z końcowego wyniku zadowolony może również być Primoz Roglic (LottoNL-Jumbo), który na finałowym podjeździe kręcił z rywalami i próbował odskoczyć razem z kolegą drużynowym, Stevenem Kruijswijkiem. W obliczu straty Froome'a Słoweniec dużo zyskał i traci 16 sekund do zamykającego podium Brytyjczyka. Byłoby to pierwsze miejsce na podium w Wielkim Tourze w karierze byłego skoczka narciarskiego. Dla przypomnienia - ubiegłoroczny Tour de France ukończył na 38. miejscu, zaś w 2016 roku był 58. w Giro d'Italia.

Etap był krotki, ale było ciężko. Dałem z siebie 100% i jestem zadowolony z tego, co osiągnąłem. Chciałem dziś zyskać, ale tylko zdołałem odskoczyć Froome'owi. Wciąż jeszcze mamy dwa etapy, więc wiele może się zdarzyć. Teraz tylko muszę być skupiony i walczyć aż do samego końca. Dziś czułem się dobrze. Będę do wszystkiego podchodził na spokojnie i w niedzielę zobaczymy, co z tego wyjdzie

powiedział 28-latek.

Choć w końcówce Kruijswijk nieco został za swoim kolegą i Tomem Dumoulinem (Team Sunweb), jest zadowolony z osiągniętego rezultatu. Holender wyprzedził Mikela Landę (Movistar) w ogólnym rankingu i teraz jest szósty, 49 sekund za wyżej plasującym się Nairo Quintaną (Movistar).

Dziś jechaliśmy jako drużyna i cieszę się, z tego, co osiągnęliśmy. Na takich etapach wiele się dzieje, więc po ataku Primoza została mała grupka. W końcówce zabrakło mi sił, aby jechać za innymi. Nasz wynik potwierdza jednak, że sobie radzimy. Tour jeszcze się nie skończył. Chcę dojechać do Paryża na jak najwyższej pozycji, więc na pewno będę walczył w piątek lub na czasówce. Dam z siebie wszystko

zapowiedział.

Dumoulin z kolei wciąż utrzymuje wysoką dyspozycję pomimo faktu, iż ma również w nogach majowe Giro d'Italia. Holender awansował dziś na drugie miejsce w klasyfikacji generalnej po tym, jak na końcowych kilometrach swoimi atakami wykończył Froome'a i zyskał cenny czas nad swoim głównym rywalem. Choć strata do Thomasa wynosi niecałe dwie minuty, 27-latek jest na najlepszej drodze, aby po raz trzeci w karierze stanąć na podium Wielkiego Touru, w tym po raz pierwszy na Tour de France.

Cieszę się, że trochę sekund nadrobiłem, ale nie mogłem już zrobić więcej. Thomas był mocniejszy i muszę się z tym liczyć. Widziałem, że Froome ma problemy ale myślałem, że może blefuje więc trochę poczekałem. Próbowałem, ale nie zdołałem odskoczyć od Thomasa i Roglicia. Teraz skupiam się na sobie. Ale teraz to Thomas jest najlepszy

przyznał.

Dzisiejszy etap w zasadzie przekreślił marzenia Romaina Bardeta (Ag2r-La Mondiale) o podium swojego narodowego wyścigu. 27-latek długo jechał na samym końcu grupy faworytów, aż w końcu musiał zrezygnować i zwolnić, kończąc wspinaczkę samotnie i finiszując ponad dwie i pół minuty po zwycięzcy. Podopieczny Vincenta Lavenu spadł zatem w "generalce" na 8. miejsce.

To był okropny dzień, nogi nie odpowiadały. To przykre, ale taki jest sport i tak się zdarza. Zrobiłem wszystko, co mogłem ale spotkało mnie wielkie niepowodzenie. Przez cały dzień szło dobrze, ale na ostatniej wspinaczce musiałem jechać własnym tempem. Tam poczułem się gorzej i nie mogłem przyśpieszyć

tłumaczył Francuz.

W nienajlepszym położeniu jest również Jakob Fuglsang (Astana), który nie poradził sobie z wymagającą końcówką. Duńczyk przyjechał na metę okrągłe cztery minuty po Quintanie i obecnie zamyka czołową "dziesiątkę" wyścigu, choć po dziesiątym etapie był czwarty w klasyfikacji generalnej. Na odcinku do La Rosière zanotował jednak stratę i nie zdołał ponownie wspiąć się wysoko. Do tej pory urodzony w Genewie 33-latek tylko raz ukończył Tour de France w samej czołówce - w 2013 roku uplasował się na 7. miejscu.

Czułem się dobrze dopóki inni nie przyśpieszyli w otwartym terenie. Chciałem jechać po swojemu, ale ostatecznie pozostali faworyci byli dziś lepsi

stwierdził krótko.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

7 Comments

  1. Karol

    26 lipca 2018, 11:36 o 11:36

    Roglić też te postępy robi z pewnością na ryżu z kurczakiem, kreatynie i BCAA. Wciąga tam każdy aż mu się uszami dymi, a wszyscy mają pretensje tylko do Frooma. Cóż, takie życie wybitnych jednostek. Jak ktoś inny zacznie wygrywać seryjnie GT to on będzie wrogiem publicznym nr 1.

    • Ojciec Franka

      26 lipca 2018, 15:17 o 15:17

      Piszesz o tej wybitnej jednostce, co to lat temu jeszcze kilka, z roweru spadała?

      Problem ze SKY jest taki, że to strasznie hipokryzją trąci. Ta cała gadka o marginal gains, czystości i transparentności. orkach i ekologii, a w rzeczywistości zdaje się być dokładnie na odwrót. Przejrzystości w tym nie ma żadnej, mydlenie oczu, systemowe faszerowanie i ogromny pieniądz, żądza sukcesu bez względu na cenę. Seryjnie wygrywa nie Froome, owa "wybitna jednostka", ale SKY. Nie byłoby Froome'a znaleźliby inengo Wigginsa, THomasa albo Moscona. Przecież w tym ich pociagu co najmniej połowa jakby mogła to by w dychu tour ukończyła. TO jest panie problem, nie to że inni sobie coś tam po cichu na boku łykają.

      • Maciek79

        26 lipca 2018, 15:51 o 15:51

        Pełna zgoda z Ojciec Franka

      • Anrew

        26 lipca 2018, 16:20 o 16:20

        nie nie zapomnij o Kwiatkowskim. W QS na pierwszym TdF strzelał na byle pagórkach, a teraz, to on robi selekcję na hopkach. Pewnie za 2-3lata, to Michał zastąpi Thomasa.

        • Ojciec Franka

          26 lipca 2018, 16:42 o 16:42

          celowo nie wspomniałem, by uniknąć wątków i kłótni na tle polsko-patriotycznym. Mniejsza o nazwiska po prostu.

      • Karol

        27 lipca 2018, 17:04 o 17:04

        Hipokryzja to teksty takich kibiców jak ty, uważających, że jedni koksiarze są ok a inni nie są ok. Czyli koks można brać, ale lekko i nic nie wygrywać. Ale jak ktoś bierze i wygrywa to jest dramat. Śmieszy mnie oburzenie, że zawodowi sportowcy biorą. Brali, biorą i będą brać. Na czysto juz dawno osiągnięto limity osiągnięć, a kibice wymagają żeby było szybciej, lepiej, wyżej, mocniej i dalej. Jak komuś przeszkadza koks to niech nie ogląda zawodowego sportu i się przerzuci na amatorski, Chociaż tam trafiają się 40-50 letnie matoły którzy się szprycują żeby wygrać jakiś amatorski wyścig wokół komina.

        PS. Roglić też rok czy dwa lata temu spadał z roweru, a 5 lat temu skakał na nartach.

    • Maciek79

      26 lipca 2018, 15:55 o 15:55

      Bardzo sprawnie mu to idzie, moim zdaniem również jest jednym z tych co się zwą " talentem " Najgorsze jest to że teraz w kolarstwie liczy się to ma lepszą "Aptekę "

%d bloggers like this:

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: