Tour de France 2018. Geraint Thomas nie zwalnia tempa

Geraint Thomas każdego dnia jest coraz bliższy triumfu w 105. edycji Tour de France. Dziś na etapie Walijczyk znów powiększył przewagę nad rywalami.

Przygoda 32-latka w żółtej koszulce rozpoczęła się w ubiegły wtorek, gdy wygrał w stacji narciarskiej La Rosière i wskoczył na prowadzenie z prawie półtoraminutową przewagą nad Chrisem Froomem. Kolejnego dnia dorzucił do tego 15 sekund i utrzymał taką sytuację aż do Pirenejów. Dziś, gdy "Froomey" nie radził sobie na Col de Portet, Thomas znów odskoczył i zyskał nieco cennego czasu nad Tomem Dumoulinem (Team Sunweb), który z kolei awansował na drugie miejsce w "generalce". Holender traci jednak do lidera 1 minutę i 59 sekund.

Nie wiedziałem czego się spodziewać, ale cztery czy pięć kilometrów przed metą Chris powiedział mi, że nie czuje się dobrze. Zazwyczaj nie byłoby szans, abym zaatakował, gdy on miał problemy. Zrozumiałem wtedy, że inni również mogą mieć kłopoty. Jechałem za Primozem Roglicem i Tomem Dumoulinem i ruszyłem po bonifikatę za trzecie miejsce na etapie. Mała przewaga, jaką uzyskałem, to miły bonus

 - tłumaczył na mecie.

Do tej pory Thomas ani razu nie stał jeszcze na podium "Wielkiego Touru". Nigdy również nie plasował się w czołowej "dziesiątce". Jego najlepszym dotychczasowym osiągnięciem była 15. lokata na Tour de France w 2015 i 2016 roku. W ubiegłym sezonie nie ukończył "Wielkiej Pętli" po tym, jak złamał obojczyk w wyniku kraksy na zjeździe z Col de la Biche. Teraz Walijczyk jest jednak w świetnej dyspozycji i, biorąc pod uwagę jego świetne umiejętności w jeździe indywidualnej na czas, może on czuć się pewny przed piątkowym etapem - ostatnią próbą w górach.

Wydaje mi się, że jestem w dobrej pozycji, ale nie zmieniam swojego podejścia. Będę dalej jechał czujnie i robił wszystko bardzo dokładnie. Jeszcze nie zamierzam świętować sukcesu

 - podkreślił.

Przed wyścigiem nie do końca było wiadomo, kto będzie głównym liderem Team Sky we Francji, choć z "1" do rywalizacji przystąpił Froome. Obaj zawodnicy dostali szansę, aby walczyć w pierwszym tygodniu, a dopiero po alpejskich etapach miały zostać przydzielone role. Forma obu sprawiła jednak, że decyzja została opóźniona. Po dzisiejszym etapie Froome przyznał jednak, że to Thomas teraz będzie przewodził ekipie.

Thomas podkreślił, że wciąż będzie współpracować z kolegami przez kolejne dni:

Będziemy nadal jechać razem, to nasz atut. Może ciężko w to uwierzyć po problemach pomiędzy Froomem, a Bradem Wigginsem, ale Chris i ja jesteśmy ze sobą szczerzy.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: