Tour de France 2018. Na ilu kolarzy stawiać?

Coraz więcej ekip na wielkich imprezach zdecyduje się wystawić nie jednego, ale dwóch liderów. Takie przypadki widzimy i podczas tegorocznego Tour de France.

Nie jest tajemnicą, że gdy tylko zbliża się Wielki Tour lub inny ważny start, skład ekipy jest dobierany wokół jednego zawodnika. Ten ma walczyć o postawione przez szefostwo cele, a pozostali - w miarę możliwości - służą mu pomocą, ewentualnie od czasu do czasu walcząc "na własną rękę". Ostatnimi laty coraz więcej ekip szykuje jednak plan B, dobierając do składu innego zawodnika, który - w najgorszym razie - może przejąć rolę lidera. 

I tak w tym roku na Tour de France choć nominalnym liderem Team Sky jest Chris Froome, straty minimalizuje również Geraint Thomas, aby w najgorszym razie zastąpić swojego bardziej doświadczonego kolegę. W BMC Racing Team początkowo numerem "1" był Richie Porte, lecz w składzie znalazł się również mocny w górach Tejay van Garderen. Movistar w kolei ma w obwodzie trzech kolarzy gotowych do walki - Mikela Landę, Nairo Quintanę i Alejandro Valverde. Gdyby jeden z nich zanotował duże straty, ekipa ma ciągle dwóch kolarzy gotowych do walki o podium. 

Historia pokazuje, że taki dualizm nie raz wychodzi ekipom na dobre. Wszystko zależy jednak od rozwoju wypadków na trasie i możliwości pogodzenia ambicji poszczególnych kolarzy. W 2013 roku, podczas Giro d'Italia, "Niebiańscy" postawili na Bradleya Wigginsa, który musiał się wycofać z rywalizacji z powodu choroby. Podczas gdy "Wiggo" notował minutowe straty w "generalce", w czołówce plasował się Rigoberto Uran, który ostatecznie został pierwszym podopiecznym sir Dave'a Brailsforda, który stanął na końcowym podium. 

Ekipy mogą również wystawić kolarzy do walki na kilku frontach, a idealnym przykładem tego jest skład ekipy Bora-hansgrohe. Podczas gdy Peter Sagan we Francji bryluje na płaskich finiszach i jest faworytem do wygrania w klasyfikacji punktowej, Rafał Majka ma plasować się wysoko w "generalce". 

Na trasie tegorocznego Tour de France jest czego się obawiać, co pokazał nam już pierwszy tydzień. Na drogach północno-zachodniej Francji dochodziło do kraks, zwłaszcza w końcówkach etapów, w wyniku których wycofało się sześciu kolarzy, a kilku się mocno poobijało. W ekipie BMC Racing Team początkowo ruszono już z "planem B" - gdy wczoraj kraksę zaliczył Richie Porte, szansę otrzymał niewyraźny póki co w górach Tejay van Garderen. Ten jednak również poniósł straty. Drużyna zza oceanu ma zatem problem - na górskich etapach nie ma już za bardzo na kogo stawać i wydaje się, że jej głównymi celami będą teraz kolejne zwycięstwa etapowe. 

Dzięki grze na dwa fortepiany w znakomitej sytuacji jest Team Sky. Dwaj liderzy, Chris Froome i Geraint Thomas przewodzą w klasyfikacji generalnej i gdyby tylko któryś z nich został lub pokazywał słabość, drugi natychmiast może ruszyć do boju. Możliwa jest również sytuacja, gdy obaj utrzymają się w czołówce aż to końca, co prawie udało się w 2015 roku i świetną jazdę ekipy przerwała tylko kraksa Walijczyka.

Gdy tylko przejedziemy kilka etapów będziemy wiedzieć, gdzie stoimy - częściowo w pierwszym tygodniu, ale szczególnie w Alpach. Myślę, że gdy przejedziemy te pierwsze górskie etapy będziemy już jakoś ustawieni

 - analizował Thomas jeszcze przed startem wyścigu.

Movistar ma również jeszcze wiele możliwości - w klasyfikacji generalnej Mikel Landa jest 7., Nairo Quintana 9. a Alejandro Valverde 11, z czego maksymalna strata do lidera wynosi 4 minuty 28 sekund. Cała trójka wydaje się być w dobrej dyspozycji i podczas gdy teraz Landa zgłasza problemy z plecami, ekipa może nie tracić nadziei. Każdy z liderów ma różne atrybuty - Quintana radzi sobie świetnie na podjazdach, Landa pokazuje klasę, gdy tylko atakuje, a najbardziej wszechstronny Valverde może działać w każdym terenie, szczególnie na "pagórkach" i na wymagających wspinaczkach. Zależnie od sytuacji ekipa może również desygnować innego kolarza do walki, tak jak wczoraj, gdy walczyć miał najstarszy z całego grona "Bala". 

Wydaje się więc, że jadąc na dwóch liderów, którzy trafią z formą, największe szanse do zajęcia czołowych lokat podczas wyścigu mają ekipy Sky i Movistar, przygotowane na wszystkie scenariusze. Brytyjska ekipa już skorzystała ze zwoich możliwości, a jeżeli hiszpański zespół również ruszy do boju, być może na trzech frontach, równiez może zdominować rywalizację. 

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

5 Comments

  1. Olo

    19 lipca 2018, 10:40 o 10:40

    Słaby tekst

  2. Benix

    19 lipca 2018, 11:58 o 11:58

    O tak, popieram... słaby tekst... biorąc pod uwagę , że ani Landa ani Quintana nie jeżdżą dobrze na czas to mają już dramatyczną stratę i nie zabłysną mocno w klasyfikacji generalnej. Cudem będzie ktoś w top 5 🙂

    • Mikołaj Krok

      19 lipca 2018, 13:20 o 13:20

      A skąd pewność, że nie zabłysną? Przecież na Giro Froome po drugim tygodniu tracił tyle samo, co teraz Valverde i mimo wszystko wygrał w wyścigu. Wiem, inna sytuacja, ale jednak dajcie im szansę.

      • Benix

        19 lipca 2018, 14:16 o 14:16

        O ja daję im szansę... uwierz, bardzo bym chciał by ktoś z Movistaru stanął na podium. Szczególnie myślałem o Valverde, po cichu myślałem, że gdzie 2 się bije tam on skorzysta. Niestety nie wiem czemu wypuścili go na atak jako pierwszego, chyba błąd choć nie znam celu i okoliczności tej taktyki. Raczej puściłbym Quintanę na atak. Landa... też coś jest w tym kolarzu, że chciałoby mu się dać szansę, pracował już dla innych i to bardzo dobrze, zmieniał drużyny by walczyć w TdF ot jakieś miejsce dobre by mu się należało. Jednak... Od nich lepiej jeżdżący na czas i jak na razie będący wyżej w klasyfikacji generalnej i wyglądający, że są w dobrej formie są Thomas, Froome, Dumolin, Nibali, Roglić czyli 5 kolarzy. Powinni nad nimi w górach nadrabiać skoro jeżdżą słabiej od nich na czas. Skoro nie bardzo dali rady wczoraj pogonić za Thomasem, Froomem czy wręcz Martinem... no oznacza to, że raczej fajerwerków nie ma. Będzie bardzo trudno, ale to jest sport i fakt... wszystko może się zdarzyć 🙂

        • Mcjs

          19 lipca 2018, 14:37 o 14:37

          Valverde pojechał pierwszy, bo pewnie chcieli sprawdzić jak zareaguje Sky, wychodząc z założenia, że po co Quintana i Landa mają się męczyć. Jest to do przełknięcia, zwłaszcza mając na uwadze trzeci tydzień. Inna sprawa, że przy wczorajszej postawie Sky trudno być optymistą patrząc na poczynania innych zespołów. Ciężko się to ogląda...

%d bloggers like this:

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: