Tour de France 2018. John Degenkolb: "Wszyscy mówili, że to koniec"

John Degenkolb

Nie myślał o przeszłości, tylko potwierdził, że wciąż jest znakomitym kolarzem. John Degenkolb wywalczył swoje pierwsze etapowe zwycięstwo na Tour de France

12 kwietnia 2015 roku do Roubaix wjeżdżało czterech zawodników, każdy z chrapką na zwycięstwo w trzecim kolarskim monumencie roku. Greg Van Avermaet, Zdenek Stybar, Yves Lampaert i John Degenkolb. Na welodromie najlepszy okazał się Niemiec, odnosząc swoje drugie zwycięstwo w klasyku, po sukcesie w Mediolan-San Remo. Po tym dniu wiadomo było, że wie, jak ścigać się na brukach. Że wie, jak na takim terenie zaprezentować się z jak najlepszej strony.

Dziś na czele etapu z metą w tym samym mieście znów kręcił razem z Van Avermaetem i Lampaertem i znów ich pokonał, wyraźnie jadąc najszybciej w końcówce. 

To niesamowite, brakuje mi słów, aby opisać to uczucie. Czekałem na to zwycięstwo tak długo. Wiedziałem, że stać mnie na walkę z tymi chłopakami. Fakt, iż to było prawie jak trzy lata temu podbudował mnie psychicznie

 powiedział za linią mety wzruszony kolarz Trek-Segafredo

Dwa lata temu kariera kolarza z Gery zawisła na włosku, gdy na treningu w okolicach Alicante został potrącony przez jadącą pod prąd brytyjską turystkę. Niemal stracił palec, a przez rehabilitację stracił znaczną część sezonu 2016. Po transferze do ekipy Luki Guercileny nie zdołał rozwinąć skrzydeł, w ubiegłym roku odniósł tylko jedno zwycięstwo, a w tym sezonie triumfował tylko na otwarcie sezonu, w dwóch wyścigach Challenge Mallorca - Trofeo Campos i Trofeo Palma

Dziś 29-latek pokazał jednak światu, że nie zapomniał, jak walczyć i wciąż należy do światowej elity, jeżeli chodzi o klasyki i sprinty. 

Po wypadku wszyscy mówili, że to koniec, że nigdy nie wrócę. Powiedziałem, że nie, że jeszcze nie skończyłem. Dziś było dramatycznie, ale fantastycznie.

 tłumaczył Degenkolb. 

Kilka miesięcy temu, miałem kolejny wypadek na Paryż-Roubaix, gdzie zraniłem kolano. Na cztery tygodnie musiałem odstawić rower. Wątpiłem sam w siebie, ale z pomocą żony i całej rodziny wciąż pracowałem, biorąc za cel dzisiejszy etap

dodał. 

Degenkolb tym samym odniósł 46. zwycięstwo w swojej karierze i po raz dwunasty zwyciężył na trasie Wielkiego Touru - poprzednie dziesięć triumfów wywalczył na Vuelta a Espana, gdzie pokazał klasę w 2012, 2014 i 2015 roku oraz jedno w Giro d'Italia (2013)

Na zakończenie kolarz Trek-Segafredo opowiedział również o innej trudnej sytuacji, która go spotkała jeszcze nie tak dawno. 

Przeszedłem przez wiele ostatnimi laty, to były ciężkie chwile. Zwycięstwo dedykuję jednemu z moich najlepszych przyjaciół - zmarł zimą. Miał na imię Jörg, był moim drugim ojcem. To wielka strata dla mnie. Cieszę się, że teraz dla niego wygrałem

 podkreślił. 

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: