Mistrzostwa Europy 2018. Marcin Adamów: "byliśmy na tym starcie dosyć mocno skoncentrowani"

"Najważniejsze jest to, żeby wiedzieć, że się wszystko zrobiło" – dobrze przygotowana Marta Jaskulska świetny sezon kontynuuje brązem mistrzostw Europy, a trener Marcin Adamów tłumaczy jak wyglądały przygotowania do ścigania na Morawach.

Dzień po tym, jak Marta Jaskulska wywalczyła brązowy medal mistrzostw Europy w jeździe indywidualnej na czas juniorek, udało nam się porozmawiać z nią w Prostejovie, gdzie w trakcie czempionatu stacjonuje reprezentacja Polski.

Nastawiałam się dobrze. Chciałam pojechać na 100% swoich możliwości, żeby być po starcie z siebie zadowoloną, że zrobiłam wszystko co mogłam. Muszę przyznać, że trasa była ciężka. Było na niej trochę górek - ta jedna ok. 1000m n.p.n. i kilka dodatkowych mniejszych, ale pasowało mi to

 opowiadała w rozmowie z „Rowery.org" zawodniczka BCM Nowatex Ziemia Darłowska.

Trener w trakcie czasówki krzyczał mi tam do ucha i mobilizował mnie do jazdy. Przekazywał mi wszystkie potrzebne informacje - jaka jest sytuacja, jaki mam czas. W końcówce mówił mi, że różnice są sekundowe.

Bardzo mi to pomaga. To zawsze duże wsparcie dla mnie tak podczas jazdy na czas, jak i w trakcie wyścigów wspólnych czy codziennych treningów. To zawsze dla mnie bardzo ważne

 kontynuowała Jaskulska.

A jak to jest stanąć na podium takiej imprezy jak mistrzostwa Europy?

To wspaniałe uczucie. Trudno to opisać, chyba trzeba po prostu tam stanąć, żeby się przekonać. Te medale, czy to mistrzostw Polski, czy teraz ten wywalczony na mistrzostwach Europy, mobilizuje mnie do dalszej pracy i pomaga w pewien sposób. Widzę, dzięki temu, że idzie to wszystko w dobrym kierunku.

Marta Jaskulska jest jedną z największych kolarskich talentów młodego pokolenia. Od lat z powodzeniem rywalizuje zarówno na polskich, jak i zagranicznych szosach, sięgając po kolejne medale. Tylko w tym roku, po raz drugi w karierze, zdobyła dwa złote krążki mistrzostw Polski oraz wywalczyła 2. miejsce w Healthy Ageing Tour. Jak zapatruje się na dalszą część sezonu aktualna podwójna mistrzyni Polski juniorek?

Chcę po prostu dalej pojechać dobry sezon i wydaje mi się, że to jest w miarę wykonalne. Zależy mi, żeby na każdych zawodach pokazywać się dobrze i żeby po każdym zakończonym starcie być z siebie zadowoloną i mieć poczucie, że zrobiło się w danym dniu wszystko to, co mogło się zrobić

 kontynuowała.

Najważniejsze jest to, żeby wiedzieć, że się wszystko zrobiło. Bo gorzej jest, jak pojedzie się wyścig i po wyścigu ma się do siebie żal, że mogło się zrobić coś więcej. Ale jeśli jestem pewna, że zrobiłam wszystko co mogłam, to nie mogę mieć do siebie żadnych pretensji.

Nieco więcej na temat tego, jaka była trasa czasówki w Brnie opowiedział z kolei trener Marty Jaskulskiej z klubu z Ziemi Darłowskiej, Marcin Adamów.

To była ciężka czasówka, z podjazdem prawie półtorakilometrowym. Dojazd do samej mety też był pod górę, także to naprawdę ciężka trasa. Byliśmy jednak przygotowani i siłowo i rytmowo do tego. Marta miała najlepszy czas na półmetku, czyli na szczycie tej góry i generalnie te 11 sekund straciliśmy na dojeździe do mety, tam już w zasadzie na końcówce. Zjazd pokonała bardzo dobrze technicznie, tam za dużo nie straciła, ale na ostatnich kilometrach już opadła z sił, no i skończyło się na 3. miejscu.

Jaskulska nie kryła zadowolenia z wyniku, nie szczędząc przy tym dobrych słów pod adresem swojego trenera. A jak to wyglądało z jego perspektywy?

Pewnie, że jestem zadowolony. Zasłużyła na medal, pracowała na to dosyć długo i byliśmy na tych mistrzostwach Europy dosyć mocno skoncentrowani. Przygotowywaliśmy się do nich i w Zieleńcu i na miejscu w Darłowie, także jestem zadowolony.

Czasówki o medale młodzieżowych mistrzostw Europy przeszły już jednak to historii. Przed kolarkami i kolarzami wyścigi wspólne, które rozgrywane będą na niezwykle wymagającej rundzie w Zilnie. Korzystając z okazji Jaskulska wraz z trenerem Adamowej zrobili rekonesans tej trasy jeszcze w czerwcu.

Trasa wyścigów wspólnych jest bardzo ciężka. Właściwie, to jak jestem tyle lat trenerem, to jest najcięższa trasa w historii. Zarówno patrząc na mistrzostwa świata, jak i Europy, to jest najcięższa runda. Jest typowo dla górali, dla typowego górala. Nikt trochę cięższy tutaj nie ma żadnych szans i myślę że bardzo mało zawodników ukończy w ogóle ten wyścig, w każdej kategorii wiekowej

 oceniał Adamów.

Ja byłem dwa razy na tej trasie. Wcześniej, jak byłem na wyścigu Gracia-Orlova, pojechałem i nagrałem to wszystko, a później byliśmy tam na treningu w czerwcu. Będąc na zgrupowaniu w Zieleńcu przyjechaliśmy specjalnie do Zilna, aby przejechać cały dystans, te 7 rund, i zobaczyć jak to boli. No i boli, będzie bolało.

dodał.

Z jakimi aspiracjami podchodzą do sobotniego startu polskie juniorki ścigające się pod wodzą Adamowa?

To jest taka trasa, że koleżanki raczej za dużo Marcie pomóc nie mogą. Tu uważam, że wyścig będzie wyglądał tak, że będzie szło tempo od startu i od tyłu zawodniczki będą strzelały. Zapewne utworzy się kilkuosobowa grupka, tak mi się wydaje, patrząc po tym jak jechaliśmy. Musimy czekać do samego końca. Mamy nadzieję, że Marta zdoła się utrzymać do ostatniego podjazdu i dopiero na ostatnim podjeździe, a właściwie w drugiej jego części, spróbujemy coś zrobić. To jest tak ciężki wyścig, że na pewno największą energię musimy zachować na koniec, ale to wszystko będzie zależało także od rywalek.

W kim więc trener naszej juniorskiej reprezentacji upatruje największych konkurentek?

Trudno powiedzieć, bo jak się ścigaliśmy w tym roku na tych różnych wyścigach za granicą, to zazwyczaj były to wyścigi płaskie, z wiatrami. I wtedy wiedziałem, jakie zawodniczki są dobre. Tutaj trudno mi powiedzieć. Myślę, że groźne mogą być Francuzki, Dunki czy Luksemburki. Zobaczymy, jak się wszystko poukłada.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: