Trener Mariusz Mazur: "trzeba szanować każdą z zawodniczek, trzeba rozmawiać"

Jakie wyzwania stoją przed trenerem kadry narodowej? Co bierze pod uwagę selekcjoner żeńskiej reprezentacji? O pracy z biało-czerwoną kadrą opowiadał trener Mariusz Mazur.

W Polsce wyrasta coraz więcej utalentowanych zawodniczek, które z powodzeniem ścigają się za granicami Polski i doświadczenie zdobywają na ważnych wyścigach kalendarza Międzynarodowej Unii Kolarskiej. Emocji dostarczają także wtedy, gdy startują pod szyldem kadry narodowej i chociaż na co dzień kolarki trenują indywidualnie, to jest osoba, która podczas tych najważniejszych imprez ma nad nimi pieczę. Ta osoba, zazwyczaj stojąca w cieniu, to szkoleniowiec Mariusz Mazur.

Na co dzień Mariusz Mazur opiekuje się zawodniczkami i zawodnikami LKS ATOM Boxmet DzierżoniówWe wcześniejszych latach w barwach dolnośląskiego klubu ścigała się kobieca drużyna elity, niejednokrotnie zdobywając medale na mistrzostwach Polski. Teraz funkcjonuje w nieco mniejszym wymiarze.

Już od wielu lat prowadzę swoją grupę klubową, teraz troszeczkę w mniejszym obłożeniu i składzie. Jest więcej juniorek i jedyna orliczka Dorota Przęzak, która podczas mistrzostw Polski bardzo ładnie jechała, choć na ostatniej rundzie miała pecha. Złapała gumę zaraz za przejazdem przez linię okrążeń, na podjeździe i niestety wypadła z rywalizacji, a bardzo dobrze się prezentowała

odpowiadał Mazur w rozmowie z "Rowery.org" podczas czempionatu w Ostródzie.

Kadrą narodową kobiet trener Mazur zajmuje się od 6 lat. W ciągu tych kilku lat szkoleniowiec nabrał wiele doświadczenia, które, jak twierdzi, owocuje teraz lepszą współpracą. Przyznaje, że bywały lepsze i gorsze momenty, ale nad tym wszystkim górują te dobre wspomnienia, jak chociażby z igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro.

W 2012 roku pojechałem z kadrą na mistrzostwa Europy w Holandii i można powiedzieć od tego momentu prowadzę kadrę elity kobiet i młodzieżową. Pomalutku docieraliśmy się i poznawaliśmy się z dziewczynami. Były lepsze i gorsze chwile, ale myślę że wyścig, który bardzo mile wspominam i całą naszą trójkę: Kasię Niewiadomą, Anię Plichtę i Gosię Jasińską, to olimpiada. Zawodniczki na koniec bardzo fajnie się zachowały, podziękowały. Taka była dobra atmosfera. No i teraz już się bardzo dobrze znamy z każdą dziewczyną, z każdą możemy porozmawiać i to też jest dla mnie cenne. Jest też dużo, dużo lżej, już znam dziewczyny, mniej więcej wiem, którą co boli, jakie są słabsze lub lepsze strony, ale pod kątem też psychiki i dyspozycji.

W zależności od kategorii danej grupy zawodników praca wygląda inaczej i wymaga odpowiedniego podejścia. Co obejmuje zatem pracę trenera kadry, jakie wyzwania stoją przed nim, jaki czynnik jest najważniejszy podczas pracy z kadrą kobiet, tym bardziej gdy zawodniczki pochodzą z różnych klubów?

To zaufanie, gdzie mogliśmy w pewnych momentach więcej porozmawiać, znamy się i możemy po prostu więcej. Ja mogę lepiej podjąć decyzje w oparciu o ich dyspozycje, a przede wszystkim uszanować te wiodące dziewczyny, żeby mogły się przygotować do imprez mistrzowskich, tak jak teraz musimy uszanować decyzję Kasi Niewiadomej

zaznaczył Mazur, jako przykład podając decyzję zawodniczki Canyon-SRAM o opuszczeniu mistrzostw Polski.

Jest po ciężkim wyścigu w Anglii i też organizacyjnie było to dla niej trudne. To był wymagający wyścig, jest trochę podmęczona, a teraz przygotowania do startu na Giro Rosa. A tak naprawdę ten cel, jedyny cel to mistrzostwa świata, które są w tym roku niepowtarzalne. Tak jak Kasia powiedziała – dla niej jazda z orzełkiem na piersi to coś wyjątkowego i zawsze będzie o to walczyła, ale w tym momencie wiadomo, zdrowie i ten jedyny cel, mistrzostwa świata, są takie decydujące. Tak się ułożył sezon, że w tym momencie chciała troszeczkę złapać oddechu i przygotować się przede wszystkim do Giro

 odpowiadał.

Katarzyna Niewiadoma na trasie wyścigu

fot. Getty Images

Kobieca reprezentacja poza mistrzostwami Europy i świata spotyka się też na innych startach, jak na przykład w poprzednich latach w Tour Feminin de l'Ardeche czy Thüringen Rundfahrt. Budowanie składu kadry narodowej na takie wyścigi to nie tylko wyzwanie logistyczne, ale i umiejętność dopasowania składu do trasy i uzgodnienie planu nie tylko z zawodniczkami, ale i ich zespołami - tak w Polsce, jak i za granicą.

Musimy je szanować, każdą dziewczynę, a zwłaszcza te nasze wiodące, żeby  mogły optymalnie się przygotować. Zawsze trzeba dać im ten spokój i komfort. My znamy ich wartość. Nie mamy ich za dużo i musimy po prostu dostosować ich kalendarz startów w grupie zawodowej, do kadrowych występów. Tak jak na przykład nieobecna na polskim czempionacie Kasia Niewiadoma powiedziała, że ma przygotowany cały plan do Giro na pierwszą część sezonu. Teraz będzie negocjowała i rozmawiała z ekipą, aby optymalnie przygotować się do mistrzostw świata. Wiadomo, że to jest nasz rodzynek i diament, jeśli chodzi o taką trasę, ale nie można oczywiście zapominać o Małgosi Jasińskiej, Kasi Pawłowskiej, Ani Plichcie i pozostałych.

Bycie trenerem kadrowym to zatem nie lada wyzwanie, a w tej roli kluczowe są umiejętności organizacyjne i komunikacyjne. Każda zawodniczka marzy o tym, aby wystąpić na najważniejszym czempionacie, ale jak mówi trener Mazur - skład musi być uczciwy.

Jest wiele odpowiedzialności, żeby to wszystko zagrało, żeby ten skład był optymalny, a przede wszystkim uczciwy. Zawsze tak do tego podchodzę. Nie może być czegoś takiego, że ktoś coś tam podpowie "a weź moją". Nie. Zawsze mam tę jedną drogę, że musi być optymalny skład, uczciwy i rzetelny. Dobrany pod kątem dyspozycji zawodniczek

podkreślał.

Takie stanowisko to także obowiązek stałej kontroli wyników zawodniczek, obserwacji ich jazdy, a przede wszystkim rozmowy o tym, jak same zainteresowane się czują.

Jeśli chodzi o młodzieżowe kolarstwo to patrzę, obserwuję. Tak jak ostatnio pod kątem najbliższych startów wpadła mi w oko Karolina Sowa. Była na Turyngii, gdzie całkiem dobrze jechała. Na mistrzostwach Polski było widać troszeczkę słabszą dyspozycję, ale myślę, że było to też związane z zadaniem do wykonania w zespole. I dlatego te młodsze zawodniczki należy stale obserwować, a jeśli chodzi o te z elity, to już mniej więcej tę szpicę znamy, jest taka pewna czołówka.

Uwaga trenera kadry dzielić się musi więc między zawodniczki rywalizujące na poziomie WorldTouru oraz te ścigające się na krajowym podwórku. Te, choć nie odnoszą jeszcze większych sukcesów na arenie międzynarodowej, są w tej układance równie ważne.

Chociażby Kasia Wilkos, widać, że też jest w fajnej dyspozycji i idzie do przodu. Wygrała walkę o 3. miejsce z Anią Plichtą na czas, na Turyngii bardzo ładnie się pokazała. Już widać u niej taką stabilizację, to ukształtowana zawodniczka, która potrafi pojechać w dosyć ciężkim terenie, nie ekstremalnie ciężkim, ale wymagającym. Ponadto potrafi się ustawić i zafiniszować. Taka już kompletna zawodniczka się kształtuje.

Kadra narodowa to zawsze mieszanka zawodniczek z różnych zakątków Polski, a nawet świata i przede wszystkim z różnych drużyn. Oznacza to konieczność pogodzenia licznych, nierzadko rozbieżnych interesów i dostosowywania składu kadry i jej taktyki do wielu kolarek jednocześnie.

Tam trzeba rozmawiać i w razie czego dziewczyny mi mówią "trenerze, ja jestem po prostu w słabszej dyspozycji, gorzej się czuję" i potrafią uczciwie mi powiedzieć "ja rezygnuję ze startu". Czy jak Kasia Niewiadoma mówi tak: "jadę do Kataru na mistrzostwa świata, trasa jest oczywiście nie dla mnie, ale ja jadę tam pomagać, bezwzględnie pomagać". I to co zrobiła w Katarze to naprawdę czapki z głów

– wspominał mistrzostwa świata w 2016 roku.

Pokazała pozostałym dziewczynom, że jeśli jedzie pomagać, to robi to na 110%. Była w każdej akcji. Gdzie były ataki, ona już tam była. Tym samym pokazała pozostałym, że gdzie pomaga, to pomaga i robi to uczciwie. Nie kombinuje, że może gdzieś tam się schowa i jeszcze będzie wysoko, może w pierwszej piątce, czy trójce, tylko pomaga, bo jest liderka. I oczekuje tego od innych dziewczyn, że kiedy role się zmienią, to one też będą jej wtedy pomagać. Wiadomo, Kasia nie jest sprinterką, aczkolwiek pokazuje, że w każdych warunkach potrafi się odnaleźć. Jej serce jest skierowane na walkę, bezwzględną walkę. Także nie można wrzucić zawodniczek do jednego worka, a należy dostosować skład właśnie do trasy

– podsumowywał.

fot. Dominik Smolarek / www.dominiksmolarek.pl

Mistrzostwa Polski

Mistrzostwa Polski to najczęściej jedyne takie starcie w roku, kiedy "eksportowe" zawodniczki ścigają się z dziewczynami z polskich klubów. Wyścig robi się wtedy specyficzny, na starcie stają kolarki uważane za bardziej doświadczone, jednak zmagają się z kilkuosobową drużyną w pojedynkę. Trenera Mariusza Mazura zapytaliśmy także o ocenę czempionatu w Ostródzie.

Początek był bardzo dynamiczny, jednak moim zdaniem te akcje były takie na naciągnięcie tych naszych "zachodnich" dziewczyn, ale nie robiło to na nich większego wrażenia. Dziewczyny się więc niepotrzebnie eksploatowały. Powinny być takie akcje na odjazdy, takie zdecydowane, mocne, żeby robić przewagę, żeby miały zabitą głowę, żeby musiały kombinować i kasować. Takim naciąganiem wycinały swój zespół i w konsekwencji nie przyniosło to oczekiwanego rezultatu. Na Kasi Pawłowskiej, Agnieszce Skalniak, Małgosi Jasińskiej, Ani Plichcie to nie robiło żadnego wrażenia. Pojawiały się więc tylko takie akcje na odskoki, a chodziło o mocne odjazdy, bo to już robi problem dla tych, które zostały w peletonie

– analizował.

Akcje tych dużych zespołów powinny być takie, jak w zeszłym roku. Zdecydowane, kontra, takie na odjazd. Aczkolwiek była na tyle szybka trasa, że z drugiej strony uniemożliwiała powodzenie tych akcji. Szybka, interwałowa trasa i te dziewczyny ścigające się za granicą czym bliżej mety, wiedziały że te ostatnie 40 czy nawet 30 kilometrów są w stanie pójść z tempa i pojechać do mety na solo. Mimo to warto podkreślić zespołową jazdę dziewczyn z TKK "Pacific" Toruń, to one w dużej mierze tworzyły ten wyścig. Na pochwałę zasługują oczywiście orliczki Nikol Płosaj z Jedynki Kórnik i Daria Pikulik z Ziemii Darłowskiej, które na finiszu zdobyły przecież srebrny i brązowy medal elity.

– oceniał.

Dwukrotne mistrzostwo Polski Małgosi Jasińskiej ucieszyło wiele kibiców. Polka od początku sezonu pokazuje, że potrafi walczyć z najlepszymi zawodniczkami świata i osiąga coraz lepsze wyniki. Swoją siłę bez wątpienia zaprezentowała również w Ostródzie, najpierw wygrywając czasówkę, a w wyścigu ze startu wspólnego 20-kilometrowym atakiem wyrywając rywalkom złoto.

Małgosia tutaj była klasą dla siebie. Poszła już na taką akcję, gdzie pozostałe dziewczyny potrzebowały trochę odpoczynku, próbowały na 5-10 sekund i z powrotem wracały. A Małgosia szła. To pokazuje jej wysoki poziom i bardzo dobrą dyspozycję i naprawdę pochylam głowę i gratuluje serdecznie Małgosi tych dwóch złotych medali

– podsumował Mazur.

Mistrzostwa Europy: wyzwania i możliwości

Po mistrzostwach Polski najważniejszą imprezą dla młodych zawodniczek będą młodzieżowe mistrzostwa Europy, które w tym roku rozgrywają się w Czechach (12-15 lipca). Trasa w Brnie należy do wymagających i zdecydowanie różni się profilem od krajowego czempionatu. Jak w takim razie dobrać skład orliczek radzących sobie w takim ciężkim terenie?

Skład orliczek tak ogólnie też już się kształtuje, weryfikuje. Na tę chwilę wybijającą się, z resztą od kilku lat, jest Agnieszka Skalniak. Rozmawialiśmy wcześniej, że widać uspokojenie w niej. Zapewniłem ją, że spokojnie może skupić się na sobie. Nie musi się po prostu martwić. Ma plan startów, realizuje go i widać, że ta dyspozycja idzie fajnie do góry

– przyznał.

Już wcześniej stawiałem ją do startu na mistrzostwach Europy na czas i to się potwierdza. Została młodzieżową mistrzynią Polski na czas, ze wspólnego też spokojna jazda. Agnieszka potrafi pojechać w ciężkim terenie, ale też potrafi wykończyć, zafiniszować. Na mistrzostwach Europy będzie bardzo mocnym punktem ekipy

– tłumaczył.

fot. Dominik Smolarek / www.dominiksmolarek.pl

Część kolarek z kategorii młodzieżowej łączy starty szosowe z torowymi. Jednakże dziewczyny mające w perspektywie torowy występ podczas igrzysk olimpijskich w Tokio skupiają się już nad tymi konkretnymi przygotowaniami. Niedługo rozpoczną się kwalifikacje i w tym przypadku górska trasa na mistrzostwach Europy będzie stanowić wyzwanie.

Rozmawiałem z trenerem torowej kadry, Piotrem Zaradnym. Chciałem, żeby dziewczyny wystartowały w Krasnej Lipie [w Tour de Feminin (2.2) - przyp. red.]. Piotr się jednak nie zgodził ze względu na to, że ma ostatnią kwalifikację na Grand Prix Polski, bo już nie będzie miał więcej startów. Czeska etapówka miała ostatecznie pokazać dyspozycję dziewczyn. Byłem zainteresowany Nikol Płosaj, która idzie tym tokiem torowym. Na pewno będzie im trudno, bo trasa mistrzostw Euopy jest ciężka, a zaraz są też mistrzostwa Europy na torze. Dla niektórych mogłoby być to za wiele, także zobaczymy jeszcze jak to wyjdzie.

Krajowe reprezentacje w zmaganiach juniorskich i młodzieżowych wystawić mogą po 2 zawodników/zawodniczki w wyścigach jazdy indywidualnej na czas oraz sześcioosobowe składy w wyścigach ze startu wspólnego. No więc kim uzupełnić skład?

Myślę, że taką pomocą i dobrym wsparciem będzie Marta Lach. Wiemy, że radzi sobie w ciężkim terenie i może być takim duchem sportowym dla Agnieszki, która ją podciągnie i będzie przy niej jeździła. W Ostródzie miała oczywiście zadania w drużynie, ale to wartościowa zawodniczka. Jechała na Turyngii w większości etapów na wysokich miejscach, była w tej rozgrywce, później niestety uczestniczyła w kraksie. Marta Lach to dynamiczna zawodniczka, która pojedzie w różne akcje zaczepne, do przodu. Myślę że ona jest dobrym i mocnym punktem

– tłumaczył Mazur.

A mistrzostwa Europy rządzą się swoimi prawami, jest to klasyk. Tam ma być zawodniczka na najwyższym poziomie. Jeżdżę i obserwuję jazdę dziewczyn na Pucharach Polski i widzę jak jadą, jaką mają dyspozycję. Przede wszystkim te dziewczyny, które jadą w ciężkim terenie. Myślę, że tutaj te 6 dziewczyn będziemy mieli takich dobrych, na wysokim poziomie i na tych mistrzostwach Europy coś ugramy.

Po młodzieżowych zmaganiach przyjdzie czas na sprawdzian kobiecej elity i mistrzostwa Europy w Glasgow. Tamtejsze zmagania zaplanowano na krótkiej i dynamicznej rundzie.

Trasa w Glasgow jest bardziej interwałowa, taka bardzo dobra myślę dla Małgosi Jasińskiej, Kasi Pawłowskiej, Kasi Wilkos. Z Kasią Niewiadomą też wstępnie rozmawialiśmy, że pojechałaby tam szkoleniowo. Tam będziemy musieli postawić na dziewczyny bardziej dynamiczne, a mamy takie. Myślę, że wystawimy na Glasgow dobry zespół, bo mamy zawodniczki na wysokim poziomie, dziewczyny się fajnie nastawiają do startu. Małgosia Jasińska jest w bardzo dobrej formie. Widać, że w zespole ma bardzo wysoką pozycję, jest liderką, a jednocześnie doceniają jej wkład jako pomocniczki. Myślę, że też psychologicznie te dwa złote medale i koszulka z orłem na piersi, będą ją niosły przez najbliższy rok.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: