Chris Froome zadowolony, Brailsford tłumaczy, Prudhomme chce zmian w przepisach

Chris Froome w geście zwycięstwa

Międzynarodowa Unia Kolarska postanowiła, Światowa Agencja Antydopingowa sprawnie przyklepała, czyli echa zakończonego postępowania antydopingowego z udziałem Chrisa Froome'a.

Ciągnącą się od końca zeszłego roku sprawę zakończył dziś komunikat UCI, z którego dowidzieliśmy się, że 33-letni zawodnik nie naruszył przepisów antydopingowych podczas zwycięskiego dla Froome'a wyścigu Vuelta a Espana.  Kolarz Team Sky został oczyszczony i może z podniesionym czołem wyruszyć po piąte zwycięstwo w Tour de France. Niedoszła afera wyrządziła jednak wielkie straty kolarstwu, którego i tak już wątpliwa wiarygodność, została jeszcze bardziej podkopana.

Co naturalne, najbardziej zainteresowany z ulgą przyjął taki,a nie inny finał.

Jestem bardzo zadowolony, że UCI oczyściła mnie z zarzutów. Ta decyzja to wielka sprawa dla mnie i zespołu, ale także ważny moment dla kolarstwa. Rozumiem historię tego pięknego sportu z jej jasnymi i ciemnymi stronami. Do roli lidera podchodziłem zawsze poważnie i zawsze robiłem wszystko tak, jak należy. Ne rzucałem słów na wiatr, kiedy mówiłem, że nigdy nie splamię koszulki zwycięzcy i że moje wyniki wytrzymają test czasu

- powiedział 33-latek w komunikacie przesłanym przez zespół Sky do mediów.

Nie miałem żadnych wątpliwości, że ta sprawa się tak zakończy, bo wiedziałem, że nie zrobiłem nic złego. Zmagam się z astmą od kiedy byłem dzieckiem, znam dokładnie przepisy dotyczące moich lekarstw i stosuję je tylko w dozwolonych dawkach, by radzić sobie z symptomami. Jasne, UCI musiała przyjrzeć się wynikom testów z Vuelty. Niestety, sprawa nie miała do końca charakteru poufnego, tak jak powinna. Najlepiej rozumiem chyba frustrację tym, jak długo to trwało i atmosferę niepewności, jaką to wytworzyło. Cieszę się, że to już koniec. Ta decyzja zamyka tę sprawę, teraz możemy się skupić na Tour de France

- dodał czterokrotny zwycięzca "Wielkiej Pętli".

Na decyzję UCI szybko zareagował dyrektor wyścigu Christian Prudhomme. Francuz w poprzednich miesiącach głośno wyrażał swoją dezaprobatę dla przeciągających się procedur, braku jasności w którym punkcie znajduje się sprawa i niemożliwości stwierdzenia czy proces zakończy się przed startem Touru.

Organizator wyścigu, Amaury Sport Organisation (ASO), w ostatnich dniach uruchomił procedurę, która miała zatrzymać Froome'a w domu i uniemożliwić mu start w 105. Tour de France.  Po decyzji UCI temat przestał być aktualny.

Tyle hałasu i taki koniec... Od początku powtarzaliśmy, że potrzebne jest szybkie wyjaśnienie tej sprawy. Trzy tygodnie temu zdecydowaliśmy się napisać do Chrisa Froome'a, UCI i Team Sky, informując że uruchomimy artykuł 29. regulaminu wyścigu. Decyzja jest na ostatnią chwilę, szkoda, że zajęło to tak długo, choć rozumiem, że eksperci WADA i prawnicy Froome'a pracowali ciężko. Musimy zmienić przepisy, aby w przyszłości nie dochodziło do takich sytuacji

- powiedział dyrektor wyścigu w rozmowie z "L'Equipe".

Głos zabrał też manager ekipy Sky Dave Brailsford.

Mieliśmy od zawsze zaufanie do Chrisa. Wiedzieliśmy, że podczas Vuelty trzymał się medycznych wskazówek w kwestii kontrolowania objawów astmy i byliśmy pewni, że zostanie w końcu uniewinniony. Dlatego też zdecydowaliśmy, że właściwym jest pozwolenie mu na kontynuowanie rywalizacji, zgodnie z przepisami UCI

- powiedział Brytyjczyk.

Podwyższony wynik salbutamolu w próbce Chrisa z etapu 18. potraktowany został przez WADA i UCI jako "możliwy" wynik niekorzystny analitycznie i nałożył na nas obowiązek przedstawienia dodatkowych informacji. Po gruntownej analizie tych informacji, danych i badań naukowych, UCI i WADA stwierdziły, że, tak naprawdę, żadna z regulacji antydopingowych nie została złamana

- tłumaczył pryncypał "niebiańskich".

Międzynarodowa Unia Kolarska nie podała żadnych szczegółów procesu wyjaśniania sprawy Froome'a. Zespół Sky w załączonym piśmie podał natomiast więcej informacji niż przez ostatnie miesiące - dokument stwierdza, że po wzięciu pod uwagę odwodnienia, stężenie salbutamolu w próbce moczu Froome'a było tylko 19% ponad wyznaczony limit 1000 ng/ml, a nie 100%, jak mówiły dotychczasowe informacje.

Ekipa przyznała także, że Froome podczas trzeciego tygodnia Vuelty zażył większą niż zwykle dawkę salbutamolu, acz miała ona wciąż mieścić się w limitach naznaczonych przepisami.

Od samego początku podkreślaliśmy, że istnieją skomplikowane medyczne i fizjologiczne procesy, które wpływają na metabolizm i wydalanie salbutamolu. W testach przeprowadzonych na przestrzeni kilkunastu dni u tego samego zawodnika mogą pojawić się spore wahania nawet przy stosowaniu tej samej dawki salbutamolu. To oznacza, że poziom salbutamolu w jednej próbce, sam w sobie, nie jest wiarygodnym wskaźnikiem tego, jaką dawkę zawodnik przyjął. Analiza 21 testów Chrisa z Vuelty ujawniła, że wynik z 18. etapu mieścił się w zakresach tych wahań, co potwierdza, że przyjmował on dozwolone dawki

- powiedział Brailsford.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: