Tour de France 2018. Geraint Thomas otrzymał zielone światło

Geraint Thomas po zdecydowanym triumfie w Criterium du Dauphiné nie zamierza zwalniać i chce powalczyć o zwycięstwo podczas Tour de France.

Od lat funkcjonował w brytyjskiej ekipie jako pomocnik, nie raz grożąc swoim odejściem, a z drugiej strony cierpliwie budował pozycję kolarza, którego stać na walkę z najlepszymi w światowym peletonie. Stale awansował w hierarchii Team Sky, gdzie - odkąd dołączył w 2010 roku - jego kariera nabrała skrzydeł. W ubiegłym sezonie otworzył "Wielką Pętlę" zwycięstwem na ulicach Düsseldorfu i przez cztery dni kręcił w żółtej koszulce.

W tym roku pokazał, że chce się liczyć w najważniejszych wyścigach. Wiosną stał na podium w Volta ao Algarve, gdzie przegrał z Michałem Kwiatkowskim, oraz w Tirreno-Adriatico, uznając tam wyższość Polaka i Damiano Caruso. Trzy tygodnie temu, pomimo kraksy w prologu, zdecydowanie wygrał Criterium du Dauphine, natomiast w ostatnią w środę dorzucił triumf w jeździe indywidualnej na czas w mistrzostwach Wielkiej Brytanii

Thomas wysłał zatem poważny sygnał ostrzegawczy swoim rywalom - na francuskich szosach nie będą mogli go zostawić bez opieki. 

Chciałbym znów założyć żółtą koszulkę Tour de France. Nawet na jeden dzień. Gdybym utrzymał na dłużej, byłoby wspaniale. Jej posiadanie to niesamowite uczucie

- podkreślił w rozmowie z walijskim oddziałem "BBC Sport". 

W ubiegłorocznej "Wielkiej Pętli" dwukrotny mistrz olimpijski na welodromie poniósł zbyt duże straty do Chrisa Froome'a na piątym etapie, prowadzącym do La Planche des Belles Filles, aby pozostać dłużej na czele rywalizacji. Przez kolejne dni utrzymywał 12 sekund za swoim bardziej utytułowanym kolegą, licząc, że będzie mógł utrzymać się w czołówce aż do końca. 

Kres marzeniom o podium w wyścigu położyła kraksa na zjeździe z Col de la Biche, dziewiątego dnia rywalizacji. Po zderzeniu z Rafałem Majką i Matteo Trentinem 32-latek trafił do szpitala, gdzie stwierdzono złamanie obojczyka. Była to jego druga kontuzja w tamtym sezonie - na Giro d'Italia musiał się wycofać w wyniku problemów z kolanem. 

Przed rokiem wszystko, co mogło pójść źle, poszło źle. Mam nadzieję, że w tym roku stanie się inaczej. Pierwszy tydzień będzie trudny. Powieje, jest drużynowa czasówka, kilka pagórkowatych etapów, które będą bardzo stresujące i oczywiście bruk. Lubię jednak takie ściganie, więc być może na tym skorzystam

 - wytłumaczył "G". 

fot. ASO/Alex BROADWAY

"Niebiańscy" zatem przystąpią do rywalizacji z dwoma liderami - drugim będzie walczący o obronę tytułu Froome. Choć nad zwycięzcą tegorocznego Giro d'Italia wciąż wiszą czarne chmury z powodu pozytywnego wyniku testu dopingowego z ubiegłej jesieni, ten nie myśli o niczym innym, jak o piątym zwycięstwie w "Wielkiej Pętli". Przez pierwszy tydzień dwaj zawodnicy z brytyjskimi paszportami pojadą na siebie, a przed górami nastąpią decyzje co do dalszej taktyki.

Ekipa powiedziała, że biorąc pod uwagę moją jazdę w tym sezonie, mam zapewnioną pozycję zapasowego lidera. Mogę jechać własny wyścig do pierwszego dnia przerwy. Wtedy zobaczymy jaka jest sytuacja, być może będziemy mieli dwie karty do rozegrania. Myślę, że im dłużej będziemy razem wysoko, tym więcej opcji grupie pozostanie

- uważa Walijczyk.

Jestem zmotywowany i nie mogę się doczekać wyścigu

- dodał. 

Pomimo ambitnych planów na lipiec kolarz z Cardiff ma jednak inną sprawę, którą chce jak najszybciej rozwiązać - nowy kontrakt. Jego dotychczasowa umowa z zespołem Sir Dave'a Brailsforda dobiega końca w grudniu, przez co stał się pożądanym zawodnikiem na rynku transferowym. Przed rokiem sugerował, że jest nim zainteresowana m.in. drużyna Trek-Segafredo, podkreślając również, że otrzymał inne oferty.

Thomas liczył na rozwiązanie sprawy przed startem w Tour de France, i pomimo braku oficjalnych komunikatów odnośnie nazwy zespołu, którego barwy będzie reprezentował, 32-latek zasugerował, że negocjacje są już na końcowej prostej.

Wszystko jest prawie gotowe, ale jeszcze nic nie jest oficjalne. Nie chcę więc zapeszyć i powiedzieć, że wszystko jest gotowe. Jestem w miarę pewny, raczej wiem gdzie pójdę, ale trzeba jeszcze postawić kropkę nad i i wtedy będę mógł wszystkim powiedzieć

- zakończył. 

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: