Janez Brajkovič: "ciągle lubię kolarstwo"

O tym jak wygląda ściganie tuż przed samą emeryturą, na co stać słoweńskich zawodników i jak zmienia się kolarz z upływem lat opowiada Janez Brajkovič (Adria Mobil).

Janez Brajkovič jeszcze niedawno był jednym z najlepszych słoweńskich kolarzy w peletonie, a także jednym z nielicznych zawodników tego małego kraju, którzy ścigali się na najwyższym poziomie. Czas szybko jednak mija i jego miejsce zajęli młodzi, głodni zwycięstw zawodnicy.

Przez 11 lat swojej kariery Brajkovič ścigał się w drużynach WorldTour m.in. Discovery Channel, RadioShack i Astana. Sezony 2015 i 2016 spędził na poziomie prokontynentalnym w Unitedhealthcare, na rok 2017 powrócił do WorldTouru w Bahrain-Merida, a w tym roku, po 13 latach tułaczki, wrócił do macierzystego Adria Mobil. Zwycięzca Criterium du Dauphine (2010) karierę zaczynał bowiem właśnie w tej formacji, jeszcze w roku 2005.

34-latek nie traktuje tego jako regresu, a jako nowe doświadczenie, i widać, że świetnie się odnajduje w nowej roli.

Fajnie, ciągle lubię kolarstwo, cieszę się nim. Lubię jeździć z młodymi, to fajne doświadczenie. Myślę, że jestem w stanie im doradzić, obserwować jak się rozwijają. Pomoc młodzieży to dla mnie bardzo satysfakcjonujące doświadczenie. Wciąż się tym bawię, nie mam powodu aby przestawać

- powiedział w rozmowie z "Rowery.org" podczas Szlakiem Walk majora Hubala.

Największym sukcesem 34-letniego już zawodnika jest właśnie zwycięstwo w Criterium du Dauphine w 2010 roku. Do tego ma na swoim koncie wygrany etap "Delfinatu" i odcinek Volta a Catalunya (2012). Triumfował też w Tour of Slovenia (2012) i Tour of Georgia (2007). Do wyników zasługujących na szczególne uznanie można zaliczyć 2. miejsce w Giro di Lombardia (2008), 9. miejsce w Tour de France (2012) oraz 14. w Giro d'Italia (2009).

Brajkovič w peletonie WorldTour przez wiele lat był w zasadzie samotną słoweńską wyspą na wzburzonym kolarskim oceanie, ale w ostatnich latach jego rodacy coraz śmielej poczynają sobie w największych imprezach globu. W peletonie WorldTour w zespole Bahrain-Merida silnie reprezentowani są Słoweńcy na czele z Matejem Mohoricem, Gregą Bole czy Luką Pibernikiem. W UAE Team Emirates ściga się utalentowany Jan Polanc, a w LottoNL - Jumbo błyszczy Primoz Roglić.

Słoweńcy stawiają też na kolarstwo kobiet, inwestując w zespół BTC City Ljubljana, a także w młodzieżowców z grupy Ljubljana Gusto Xuarum. W jej barwach tylko w tym roku młodzieżowy Wyścig Pokoju wygrał Tadej Pogacar, a najlepszy w młodzieżowym Gandawa-Wevelgem okazał się Ziga Jerman.

Kiedy ja zaczynałem, było bardzo trudno wejść na najwyższy poziom, nawet jeśli byłeś dobry. To był trochę zamknięty krąg. To się zmieniło. Teraz Słowenia ma kilku kolarzy w WorldTourze, a będzie ich więcej. Na przykład Roglić, w mojej ocenie to jeden z najlepszych zawodników, jacy są. I będzie lepszy

- stwierdził Brajkovič.

Zawodnicy ze Słowenii mają potencjał, coraz więcej zespołów zaczęło sobie zdawać z tego sprawę. Nie jesteśmy już outsiderami. Warto pamiętać, że mamy w sumie pół słoweńskiej ekipy w Bahrain-Merida, więc łatwiej jest zawodnikowi wskoczyć od razu na najwyższy poziom.

Aktualnie najlepszym kolarzem pochodzącym z państwa położonego nad Morzem Adriatyckim jest Primoz Roglić. Wszyscy zastanawiają się na co go stać w kontekście tegorocznego Tour de France, ale Brajkovič przypomina, że Tour de France jest zupełnie inny niż reszta sezonu.

Myślę, że Roglić jest w stanie powalczyć o więcej niż top10, ale zobaczymy. Póki co idzie mu świetnie, ale Tour de France to ina bajka. Trzy tygodnie. To będzie jego pierwszy taki wyścig, na którym się skupia [w kontekście generalki], nie powiem, że będzie wysoko, ale myślę, że jest w stanie sporo osiągnąć.

fot. Dominik Smolarek / www.dominiksmolarek.pl

Ostatnimi czasy wszyscy zachwycają się także brawurową jazdą Mateja Mohoricia. Czy śmiały Słoweniec z Bahrain-Merida jest najlepszym zjazdowcem w peletonie? Brajkovič w szaleństwie widzi przebłysk młodości i wskazuje, że podejście do podejmowanego ryzyka zmienia się z wiekiem.

Mohoric najlepszy na zjeździe – to trochę kontrowersyjne stwierdzenie. Możesz być najlepszy na zjeździe ale tu chodzi o balans – ryzyko przeciwko jeżdżeniu z głową. On wciąż musi znaleźć ten balans, bo za bardzo ryzykuje. W tym roku kilka razy mu się to opłaciło, ale jako młody zawodnik nie masz hamulców przy takich ryzykach. Z wiekiem, kiedy masz rodzinę, dzieci, to się zmienia, nie ryzykujesz tak. To nie chodzi o to że jedziesz wolniej, jesteś bardziej świadomy, że masz do czego wracać. Młodzi tego nie mają, więc mogą bardziej ryzykować. Jest jednym z najlepiej zjeżdżających zawodników, ale musi w tym być trochę więcej dojrzałości.

Wracając do Brajkovicia - póki co nie może on uznać tego sezonu do udanych. Po kontuzji, którą odniósł w okresie przygotowawczym, długo dochodził do siebie i dopiero na ostatnim Wyścigu Dookoła Słowenii zajął 8. miejsce, co jest dobrym prognostykiem przed drugą częścią sezonu.

Skupiam się na Tour of Austria. Kłopot w tym, że wywaliłem się pod koniec lutego i uszkodziłem kolano. Fizycznie jest okej, ale ślad pozostał, zobaczymy co z tego wyjdzie.

Lata lecą. W grudniu "Jani" skończy 35 lat. Jeszcze nie ma sprecyzowanej przyszłości, ale pewne plany pojawiły się już na horyzoncie. Jedno jest pewne - na pewno kolarstwo pozostanie częścią jego życia.

Po pierwszej połowie sezonu zobaczę co chcę robić, po lipcu. Ciągle kocham kolarstwo, chyba nie jestem gotowy by przestać, ale decyzja przyjdzie na koniec sezon. Może nie zostanę dyrektorem sportowym, ale już zajmuję się trenowaniem kilku chłopaków w Dubaju, fajna sprawa. Robię też kurs skupiony na odżywianiu, szczególnie w sporcie, interesuję się tym. To mój cel na przyszłość – bycie trenerem, trenerem i dietetykiem, praca ze sportowcami.

Jeszcze rok temu Brajkovič stawał na linii startu takich wyścigów jak Tour de France czy Criterium du Dauphine. W tym roku musi zadowolić się takimi stratami jak Wyścig Szlak majora Hubala. Pomimo tego nie traci on zapału i nadal czerpie radość ze ścigania.

Mniejsze wyścigi... są inne zespoły, ale różnice nie są wielkie. Największą różnicą jest styl ścigania. W tych mniejszych wyścigach nie da się kontrolować, trzeba cały czas mieć oczy z tyłu głowy. W większych wyścigach, jak Tour de Pologne, jadą zespoły WorldTour, one kontrolują, możesz być nieco bardziej wyluzowany przez większą cześć etapu.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: