Mistrzostwa Polski 2018. Maciej Bodnar: "kiedy startujesz sam, musisz czegoś próbować"

Z dwoma medalami mistrzostw Polski - złotym i srebrnym - wyjechał Maciej Bodnar z warmińsko-mazurskiej Ostródy.

W tym roku Maciej Bodnar do rywalizacji w wyścigu wspólnym na mistrzostwach Polski przystąpił sam. Pozostała dwójka Polaków z Bora-hansgrohe - Rafał Majka i Paweł Poljański - przebywa aktualnie na zgrupowaniu wysokogórskim w Sierra Nevada. Mimo braku wsparcia kolegów Bodnar sięgnął dziś po drugi na tych mistrzostwach medal. Srebrny krążek wywalczył po całodziennej ucieczce.

Czy jednak spodziewał się, że odjazd zawiązany na pierwszym z dziesięciu okrążeń dotrze do mety?

Sam tę akcje zainicjowałem, więc jak najbardziej liczyłem, że coś z tego będzie. Kiedy zobaczyłem, że na koło wskoczył mi Michał Kwiatkowski, no to wiadomo było, że trzeba jechać. Ja zainicjowałem, on poprawił i pojechaliśmy

- powiedział Bodnar w rozmowie "Rowery.org" chwilę po dekoracji.

Warunki na trasie były bardzo ciężkie, dlatego tak szybko się wszystko rozerwało. Ciężko było utrzymać przewagę. Liczebność innych drużyn nie pozwalała nam spać na tym wyścigu. Trzeba było ich jakoś podejść, po prostu zaryzykować

- dodał.

Czteroosobowa czołówka zdominowała rywalizację na niedzielnym wyścigu elity. O podziale medali zadecydował dopiero końcowy sprint na metę. Zastanawiać może, czemu Bodnar nie spróbował nawet zaatakować swoich współtowarzyszy akcji w końcówce i samotnie dotrzeć na finisz?

Jechać przeciwko dwóm zawodnikom z jednej ekipy nie jest takie łatwe, tym bardziej że obaj byli dziś bardzo silni. A ja też muszę przyznać, że nie miałem dziś najlepszego dnia. Gdybym czuł się tak jak na czasówce, to może bym tę końcówkę inaczej rozegrał, ale nie miałem za bardzo pod nogą. Czasówka w piątek mnie dużo kosztowała, no i do tego dzisiejszy wyścig też był męczący. Pierwsze 90 kilometrów przejechaliśmy w dwie godziny

- opisywał zawodnik z Chrząstawy.

Ja zainicjowałem tę akcję, dobrze nam się współpracowało z chłopakami ze Sky, ale na początku tylko my tam dawaliśmy zmiany. Dopiero kiedy mocniej docisnęliśmy to się zmieniło i pozostali włączyli się do roboty. Cała odpowiedzialność za powodzenie akcji spoczywało jednak na naszych barkach, także trochę nas to kosztowało.

- tłumaczył podwójny medalista z Grunwaldu i Ostródy.

Mistrzostwa Polski 2018. Michał Gołaś: "nie ma recepty na zdobycie koszulki"

Przed startem Michał Gołaś powiedział, że w wyścigu mistrzowskim nie ma recepty na wygrywanie, że trzeba jechać i nie przesadzać z analizowaniem sytuacji. Kolarz Team Sky pośrednio wytknął problem akcji zawiązywanych z kolarzami polskich ekip, którzy, mając za plecami kolegów i dyrektorów sportowych w samochodach, nie zawsze współpracowali w akcjach ofensywnych.

Bodnar nie zamierzał czekać na taktyczne gierki i na jedną kartę postawił wszystko zaraz po starcie. Ranga imprezy także nie pozostała bez znaczenia w kontekście obranej taktyki.

Kiedy startujesz sam, musisz czegoś próbować. Równie dobrze mogłem przejechać sobie ten wyścig w peletonie i potraktować go treningowo, ale to są mistrzostwa Polski. Może jakiś inny wyścig przed Tour de France bym sobie tak przejechał. Wiem, że moja dyspozycja dziś nie była aż tak dobra, bo później ciężko mi się jechało, ale generalnie mam tendencję zwyżkową i nie miałem nic do stracenia. Gdyby był Paweł i Rafał, moglibyśmy próbować rozegrać to inaczej, może wtedy również ja miałbym kolegę z przodu.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: