Mistrzostwa Polski 2018. Pawłowska co mogła, Wilkos rozłożyła siły

Mistrzostwa Polski 2018: Małgorzata Jasińska mistrzynią

Katarzyna Pawłowska z niedosytem, Katarzyna Wilkos na luzie. Wyścig jazdy na czas elity kobiet ponownie podkreślił nieprzewidywalność mistrzostw Polski, którą w niedzielę potwierdzi zapewne wyścig ze startu wspólnego.

Katarzyna Pawłowska i Katarzyna Wilkos stanęły na podium mistrzostw Polski w jeździe indywidualnej na czas, ulegając zwycięskiej Małgorzacie Jasińskiej. O ile obecność zawodniczki Team Virtu Cycling Women wśród medalistek nie jest żadnym zaskoczeniem, o tyle wynik podopiecznej Pawła Bentkowskiego to jednak niespodzianka.

Pawłowska po wyścigu może mówić o niedosycie - na 22-kilometrowym odcinku na Polach Grunwaldu broniła biało-czerwonej koszulki, którą przed rokiem zdobyła po raz drugi w karierze. Łącząca tor z szosą zawodniczka w swoich palmares ma siedem medali mistrzostw Polski w tej konkurencji, a od sześciu lat nieprzerwanie melduje się na podium tego wyścigu.

Trasa nie należała do łatwych. Organizatorzy po raz kolejny stanęli na wysokości zadania. Mnie osobiście takie trasy odpowiadają. Porównując ją z trasą z poprzednich lat, to sam profil był może łatwiejszy, za to wiatr mocno utrudniał jazdę. Najpierw zaczęłyśmy z bocznym wiatrem czołowym pod górę, później zmienił się na boczny i wiadomo, z końcem było już z wiatrem, ale było naprawdę ciężko

- tłumaczyła w rozmowie z "Rowery.org" zawodniczka duńskiego zespołu.

Wielkie gratulacje dla Małgosi oczywiście. Cieszy mnie, że ta koszulka pozostaje w międzynarodowym peletonie. Wiadomo, że też chciałam wygrać i czuję niedosyt. Pojechałam jednak to, co mogłam. Mam nadzieję, że kiedyś jeszcze ta passa się obróci, że na mistrzostwach Europy czy świata pójdzie tak, jakbym chciała.

Rolę rozłożenia sił na czasówce podkreślała zwycięska Małgorzata Jasińska, a kwestia ta zaprzątała głowę także brązowej medalistce wyścigu - Katarzynie Wilkos. Ta także klucz do medalu znalazła w pokonaniu swoich nawyków i zaplanowania wysiłku.

Były pewne momenty ciężkie na zakrętach, gdzie, jak mocniej zawiało, to były chwile ryzykowne, ale generalnie jechało mi się bardzo dobrze. Mój problem polega na tym, że zawsze za mocno zaczynam i wszystkie czasówki wygrywam, ale do półmetka. Później już jest po czasówce. Tutaj pamiętałam o tym i starałam się jechać cały czas równo mocno i dopiero końcówkę pojechać "w trupa"

- analizowała zawodniczka MAT Atom Deweloper.

Dla Wilkos, która dotychczas nie notowała wyjątkowych wyników w jeździe na czas, to pierwszy medal w tej konkurencji w gronie elity.

Tak naprawdę do tej czasówki podeszłam na luzie. Nie stawiałam sobie żadnych wymagań, że mogę powalczyć. Szczerze mówiąc wiedziałam, że stać mnie na dobry czas, ale nie żeby walczyć o pierwszą trójkę. Chyba trochę trafiłam z dniem. Nie skupiałam się na innych zawodniczkach, jechałam swoje. Nie myślałam o tym że za mną jedzie Gosia Jasińska, Kasia Pawłowska i Ania Plichta. Po prostu starałam się cały czas jechać swoje.

- tłumaczyła.

Ostatnie dwa lata dosyć poprawiłam swoją jazdę na czas. Nie szykujemy się do czasówek jakoś szczególnie, ale ostatnimi czasy Paula też układa treningi pod tym kątem, abyśmy lepiej jeździły na czas. Przed mistrzostwami Polski miałyśmy krótką konsultację w Sobótce, tam dyrektor sportowy Paweł Bentkowski ćwiczył z nami za skuterem. To były takie bardziej intensywne dni, ale jak widać - opłaciło się.

Pawłowska i Wilkos w niedzielę staną na starcie wyścigu ze startu wspólnego - nie tylko w barwach innych zespołów, ale także, w pewnym sensie, po dwóch stronach barykady.

Pawłowska, jako zawodniczka ekipy zagranicznej, a także jedna z najsilniejszych w stawce, pojedzie bez drużynowego wsparcia. Wyzwaniem będą nie tylko inne zawodniczki z czołowych ekip świata, ale i taktyczne rozgrywki oraz liczebna przewaga rywalek z klubowych zespołów z krajowego podwórka.

Ciężko powiedzieć [co będzie], tak naprawdę. Nastawiam się na walkę, ale zdaję sobie sprawę z tego, jakie są realia polskiego ścigania. Wszystko może się zdarzyć. Nie mam planu na ten wyścig, nie wiem jeszcze co mam na nim zrobić - atakować czy jechać pasywnie. Rozumiem dziewczyny, które ścigają się w Polsce, że niekoniecznie kalkuluje im się odjazd z którąś z nas. Zobaczymy co będzie i jak to się poukładam

- oceniła mistrzyni Polski w wyścigu ze startu wspólnego z 2012 roku.

Wilkos w przeszłości raz wywalczyła medal w wyścigu ze startu wspólnego - w 2015 roku finiszowała za Małgorzatą Jasińską po srebro. 24-latka od lat pracująca z Pawłem Bentkowskim i Pauliną Brzeźną-Bentkowską w tym roku pokazała się w akcjach ofensywnych na etapach Thüringen Ladies Tour i Gracia Orlova.

Złoty medal mistrzostw Polski to cel dla zespołu z Sobótki, a Wilkos powinna być ważnym elementem układanki w tej rozgrywce.

Na wspólnym mamy plan walczyć, ale co do szczegółów, to będziemy dopiero ustalać. Na początku była czasówka, a teraz dopiero będziemy myśleć o wspólnym

- powiedziała krótko, nie zdradzając zespołowego planu na rozgrywkę o medale.

Dokąd zmierza MAT ATOM Deweloper?

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: