Mistrzostwa Polski 2018. Kierat z pierwszym medalem, Pastuszek znów na podium

Sobotnie przedpołudnie na długo zapamiętają Wiktoria Kierat i Paulina Pastuszek, które podczas mistrzostw Polski ukończyły wyścig ze startu wspólnego juniorek na drugim i trzecim miejscu.

Często rywalizujące z elitą młodsze zawodniki dziś miały okazję aby ścigać się wyłącznie z rówieśniczkami i to od razu o wysoką stawkę, bo o tytuł mistrzyni kraju. Spodziewano się, że po pokonaniu niemalże całkowicie płaskiej trasy w Ostródzie na metę jako pierwsza przyjedzie duża grupa, jednak do końca na czele pozostawała ucieczka, która ostatecznie się kompletnie się porwała.

Kierat kręciła na czele razem ze swoją koleżanką z drużyny BCM Nowatex Ziemia Darłowska, Martą Jaskulską. Obie zawodniczki zaatakowały w drugiej połowie rywalizacji i podzieliły pierwszą grupkę, a ostatecznie po złoto zdołała odskoczyć Jaskulska. Kierat jednak nie poddała się i dojechała do mety jako druga, wyprzedzając o kilka sekund Paulinę Pastuszek z TKK Pacific Nestle Fitness.

Jechało mi się dobrze, w sumie z początku było mi ciężko. Mam taki organizm, że potrzebuję więcej kilometrów, aby się rozgrzać. Na drugiej rundzie było już lepiej. Miałyśmy z Martą taktykę, która nie do końca się udała, no ale trener miał plan B. Więc zrobiłam co mi trener kazał i odskoczyłam na ostatniej hopce i tak dojechałam do mety. W końcówce szłam już 200%. Nie myślałam o tym, czy jest mi ciężko czy nie. Tylko żeby dojechać, już szłam naprawdę maksa

- wspominała zawodniczka darłowskiego klubu w rozmowie z "Rowery.org".

17-latka opowiedziała również o różnicach pomiędzy startami razem ze starszymi zawodniczkami - jak podczas Pucharów Polski - i wyłącznie z innymi juniorkami, podkreślając znaczenie taktyki podczas rywalizacji.

Bałam się tego, ponieważ w juniorkach jest mniejsze tempo. Dlatego obrałyśmy taktykę, żeby pójść od startu mocno z dziewczynami z klubu. Gdyby grupa szła tak, jak w zeszłym roku, to byłoby ciężko cokolwiek zrobić, wtedy każda zawodniczka mogłaby próbować i zafiniszować dobrze

- tłumaczyła.

Choć trasa była dość płaska, Kierat podkreśliła jednak, że była dla niej odpowiednia i wystarczająca, aby mogła walczyć o jak najlepsze lokaty. Trzy prowadzące pod górę odcinki, w tym ten w Lichtajnach (1,2 km, 4%), sprawiły bowiem, że nie doszło do sprintu z całego peletonu.

Trasa mi się podobała, ponieważ lubię hopki, podjazdy. Na pewno byłoby mi ciężej, gdyby trasa była płaska. Nie mam szybkiej nogi i na finiszu, gdyby przyszła grupa, byłoby mi ciężko przyjechać wysoko

- zakończyła.

Paulina Pastuszek z kolei dołożyła do swojej kolekcji kolejny medal, po tym jak w piątek wywalczyła srebrny krążek w rozgrywanej w Grunwaldzie jeździe indywidualnej na czas. Dziś zawodniczka TKK Pacific Nestle Fitness była jedyną, która była w stanie dotrzymać tempo koleżankom z Darłowa. W finale nie mogła zareagować na zwycięski atak Jaskulskiej i jechała do mety razem z Kierat.

Na początku Darłowo ustawiło wachlarz, odpuściło Martę i Wiktorię i w sumie zostało nas jedenaście. Z rundy na rundy, było nas co raz mniej, aż w decydującym momencie zostałyśmy we trójkę. Tempo poszło od startu i zostały najmocniejsze, reszta pozostała w peletonie. Byłam sama, a dziewczyny dwie z jednego klubu. Marta skoczyła, Wiktoria już nie chciała wychodzić na zmiany, więc w końcówce to ja ciągnęłam

- powiedziała.

W finale, jak sama tłumaczyła, była również zbyt zmęczona aby podążyć za rywalką, jednak dzięki przewadze uzyskanej nad innymi zawodniczkami spokojnie zdołała dojechać do centrum Ostródy przed nimi i obronić miejsce w czołówce.

Na 3 kilometry do mety [Wiktoria Kierat] skoczyła, a ja nie miałam już siły jej dogonić i dojechałam na 3. miejscu

- dodała.

Dla Pastuszek był to również pierwszy wyścig, w którym startowała bez swoich drużynowych koleżanek i zdana była tylko na siebie oraz swoją siostrę, Kamilę.

Miałam wątpliwości co do tego startu. Cały czas startowałyśmy z elitą, miałam koleżanki do pomocy. A tutaj jednak musiałam sama sobie poradzić. Ale jakoś dałam sobie radę

- podkreśliła.

Starsza z dwóch sióstr podkreśliła również, że swój drugi start na mistrzostwach kraju może zaliczyć na zdecydowany plus. Przed rokiem, w Gdyni, startując jeszcze w barwach MKS Karolina Jaworzyna Śląska, zajęła 26. miejsce w wyścigu ze startu wspólnego. Teraz, wróci do domu z dwoma medalami.

Trasa bardzo mi się podobała, nie byłam na niej wcześniej. Jest dość pagórkowata i ciężka, ale myślę, że poradziłam sobie z nią. Bardzo jestem zadowolona z mistrzostw, szczególnie z jazdy indywidualnej na czas, do niej przywiązałam bardzo dużą wagę. Skupiłam się właśnie na czasówce

- zakończyła Pastuszek.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: