Trener Team Sky broni Chrisa Froome'a

Zespół Sky na łamach mediów odpowiada na krytykę ze strony m.in. legendy Tour de France Bernarda Hinault. Lidera zespołu - Chrisa Froome'a - broni także jego trener Tim Kerrison.

Na 15 dni przed startem 105. edycji Tour de France Chris Froome jest głównym tematem debat w kolarskim światku. Przedmiotem dysput nie jest jednak jego możliwość wygrania historycznego piątej "Wielkiej Pętli", a kwestia tego, czy lider Team Sky w ogóle powinien wystartować.

Froome pod ostrzałem znajduje się od grudnia, gdy ujawniony został jego pozytywny test antydopingowy na salbutamol z Vuelta a Espana. Brytyjczyk, który specyfikiem od lat legalnie leczy objawy astmy, dozwoloną normę przekroczył dwukrotnie, co na mocy przepisów antydopingowych stanowi wynik niekorzystny analitycznie (AAF) i choć nie nakłada na niego tymczasowego zawieszenia, to zmusza do wytłumaczenia się z całej sytuacji.

Froome i jego prawnicy wynik próbowali wytłumaczyć przed Kolarską Fundacją Antydopingową (CADF), ale sprawa nie znalazła tam finału i trafiła do Trybunału Antydopingowego. Ten pochyli się nad sprawą, ale nie wiadomo, kiedy wyda werdykt. Batalia prawników trwa, Froome może się ścigać i robi to z powodzeniem - w maju wygrał Giro d'Italia - a w lipcu chce napisać historię, wygrywając też piąty Tour de France w karierze.

Na przeciągające się procedury i fakt, że kolarz, który może zostać zdyskwalifikowany, może startować, pieklą się dyrektorzy wszystkich trzech Grand Tourów. Zrozumienia Froome nie znalazł też w peletonie, a ostatnio urodzonemu w Kenii zawodnikowi dostało się od Bernarda Hinault - byłego szefa ceremonii Touru - który wezwał peleton do strajku, jeśli Froome stanie na starcie.

W przesłanym do mediów komunikacie zespół Sky stanowczo odniósł się do stwierdzeń pięciokrotnego triumfatora Tour de France z przełomu lat 70. i 80. ubiegłego wieku.

Jesteśmy zawiedzeni faktem, że Bernard Hinault ponownie powtórzył nieprawdziwe stwierdzenia na temat sprawy, której najwidoczniej nie rozumie. Jego komentarze są nierozsądne i niedoinformowane. Chris nie miał pozytywnego testu antydopingowego, a raczej wynik niekorzystny analitycznie na przepisane na astmę lekarstwo

- podkreśla ekipa z Wysp Brytyjskich.

Jako były kolarz, Bernard powinien docenić konieczność uczciwego traktowania każdego sportowca. Chris obecnie ma prawo się ścigać. Ten proces w normalnych warunkach byłby tajny, ale niestety został upubliczniony. Chris i zespół postępują wedle zasad UCI przewidzianych w takich przypadkach

- czytamy dalej w krótkim dokumencie.

Giro d'Italia 2018. Chris Froome i kryzysowe zwycięstwo

Tymczasem w opublikowanym przez brytyjski "The Guardian" wywiadzie swojego podopiecznego w obronę wziął Tim Kerrison. Australijski trener, jeden z ojców sukcesu brytyjskiej ekipy, odpowiadał na pytania o traktowanie swojego podopiecznego i wzrastające prędkości wyścigów.

Jestem przekonany, że jest niewinny. Nigdy nie miałem wątpliwości

- zapewnił.

Tegoroczne Giro d'Italia, które Froome wygrał po szaleńczym rajdzie na 19. etapie, było najszybszą edycją wyścigu w historii. Występ lidera Team Sky na Colle delle Finestre i 80-kilometrowy rajd po zwycięstwo wzbudził sporą dyskusję i wywołał falę oskarżeń o nielegalne wspomaganie.

Giro d'Italia 2018: etap 19. Chris Froome rozwalił system

Kerrison, który wraz z Davem Brailsfordem przygotował plan ataku i rozpisał plan żywieniowy dla atakującego samotnie zawodnika, nie ma wątpliwości.

Oprócz informowania i tłumaczenia, co złożyło się na taki występ, nie jestem w stanie zrobić wiele. Mogę za to zagwarantować, że nie było żadnego nielegalnego wspomagania

- powiedział.

Rozumiemy, że ludzie mają problemy z uwierzeniem w to, co widzą. Zadawanie pytań nie jest nierozsądne. Wiem, że cały peleton jeździ szybciej niż kilka lat temu. Z danych, które widzę, wynika, że jeśli nasi zawodnicy nie będą się stawali lepsi, za kilka lat prześcignie ich kolejna generacja

- wyjaśnił.

Argument Australijczyka opiera się na założeniu, że peleton napędzany środkami dopingującymi w latach 90. i pierwszej dekadzie XXI wieku nie dysponował wiedzą ani technologiami wykorzystywanymi w ostatnich latach zarówno w treningu, jak i podczas wyścigów. Kerrison twierdzi, że występom "EPO ery" nie towarzyszyła refleksja nad szerszą paletą metod polepszających sportowe osiągi.

Nie jesteśmy wcale blisko granic ludzkiej wydolności. Ściganie sprzed dekady oparte było na wspomaganiu, ale były także zaniedbania. Skupiano się na jednym aspekcie poprawienia osiągów, nie na uczciwym ich poprawianiu. Teraz to jest celem. Trening i to jak przygotowujemy się do startów cały czas się rozwija, coraz lepsze staje się nasze rozumienie fizjologii, technologii czy inżynierii, żywienia

- argumentował.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

9 Comments

  1. Apollo

    22 czerwca 2018, 08:10 o 08:10

    Współczuje całej ekipie SKY ; tyle dobrego wnoszą w rozwój kolarstwa poprzez zdrowe żywienie a nikt im nie wierzy że ich zawodnicy jedzą ekologiczne warzywa i jajka od kur z wolnego wybiegu !
    Może powinni zaprosić do swojej kuchni Magdę Gessler ???

    • reko

      22 czerwca 2018, 09:36 o 09:36

      lepiej nie bo będzie rzucać garami i jeszcze ich utuczy....a tak serio to jeśli koksują to wszyscy więc na nagonka na SKY trochę dla mnie nie zrozumiała. Bół d..y u innych i tyle...

      • Apollo

        22 czerwca 2018, 09:58 o 09:58

        Tu nie chodzi o "koksowanie" w ukryciu, tu chodzi o oficjalne dopuszczanie "chorych" ludzi wspomaganych przez sterydy do rywalizacji ze zdrowymi. To również dotyczy innych grup kolarskich i ogólnie całego sportu !!!
        Jesteś chory to pokonaj chorobę wróć zdrowy i walcz fair !!!

        • Goorolx

          22 czerwca 2018, 10:39 o 10:39

          Idac tym tokiem myslenia cały team Novo Nordisk powinien sie najpierw wyleczyć z cukrzycy? Astma jest często spowodowana intensywnym treningiem, choroba zawodowa.

          • Wlada

            22 czerwca 2018, 15:44 o 15:44

            To zupełnie co innego, cukrzycy typu I stosują insuliny, których ich organizm nie produkuje. Jest to zastąpienie hormonu,którego nie mają, bez którego by umarli czy na rowerze czy to leżąc w łóżku.
            Oczywiście, u wszystkich trenujących intensywnie może dojść do skurczu oskrzeli i w pewnym stopniu dochodzi. Tylko " astmatyk "stosujący lek odwraca ten skurcz z nawiązką, a zdrowy nie ma tej szansy.Nie mówiąc o pozaoskrzelowym działaniu leków przeciwastmatycznych np. na układ mięśniowy i metabolizm, co daje im ewidentna przewagę, widoczną w wynikach.

          • Apollo

            22 czerwca 2018, 16:50 o 16:50

            Nie idź tą drogą.
            Wkurza mnie usankcjonowanie dopingu bo ktoś "czuje" się chory i to chory w odpowiednim momencie .

  2. fred

    22 czerwca 2018, 12:34 o 12:34

    Astamtycy na paraolimpiadę

  3. fan

    22 czerwca 2018, 19:04 o 19:04

    Ohydna gra na zwłoke za grube pieniądze.

  4. undef

    22 czerwca 2018, 20:18 o 20:18

    Chris nie miał pozytywnego testu antydopingowego, a raczej wynik niekorzystny analitycznie... Marginal gains

%d bloggers like this:

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: