Giro d'Italia U23 2018. Przechodziłem męki

Giro d'Italia powoli zmierza do końca, dziś o mękach na Monte Grappa i podejściu zespołu do niepowodzeń.

Giro pomału dobiega końca. Wczoraj przejechaliśmy przez ostatnie górskie wspinaczki. Od startu standardowo: gaz aż do momentu uformowania się ucieczki. Po tym była chwila spokoju. W ucieczce po raz kolejny znalazło się dwóch moich kolegów. Ja miałem na 24-kilometrowym Monte Grappa przeskoczyć do nich i walczyć o etap.

Na samym początku podjazdu tak jak zaplanowałem zaatakowałem, ale niestety to nie był mój dzień i już po 2 kilometrach wiedziałem, że nic z tego nie będzie. Wchłonęła mnie grupa i walczyłem o utrzymanie się w czołówce, ale to także mi się nie udało. Chwilę przed końcówką podjazdu zostałem w gruppetto i tak ukończyłem etap. Wczoraj naprawdę przechodziłem męki...

Być może zainteresuje Was, co robimy i jak reaguje grupa, kiedy właśnie nic nie idzie po naszej myśli. Każdy próbuje jak najszybciej o tym zapomnieć. Nie wytykamy sobie, że ten czy tamten miał wygrać, a nie wygrał. Nie, każdy może mieć słabszy dzień, "nie mieć nogi". Każdy z zawodników u nas to rozumie. No, może nie każdy, ale większość 😉 Po niepowodzeniu staramy się wyciągnąć wnioski i wyjaśnić przyczynę. To wszystko, a po tym koniec tematu. Jutro też jest przecież dzień.

Moim zdaniem, żeby ekipa stała na najwyższym poziomie i osiągała super wyniki to musi się liczyć każdy detal - nawet coś takiego, jak konstruktywne radzenie sobie z niepowodzeniami.

Adam Kuś, zawodnik Delio Gallina Colosio Eurofeed i jeden z dwóch Polaków startujących w Giro d'Italia U23, stara się regularnie dzielić swoimi przeżyciami i obserwacjami z młodzieżowego Wyścigu Dookoła Włoch.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: