Criterium du Dauphine 2018. Geraint Thomas gotowy na Tour de France

Geraint Thomas

Geraint Thomas po zwycięstwie w tradycyjnym sprawdzianie przed Tour de France - Criterium du Dauphine - jest gotowy na Tour de France. Pewna jest jego forma, mniej jasna rola w zespole Sky.

Geraint Thomas wygrywał już Paryż-Nicea (2016), Volta ao Algarve (2015 i 2016), Tour of the Alps (2017), Bayern-Rundfahrt (2011 i 2014), stawał na podium Tour de Suisse (2015) i Tirreno-Adriatico (2018), ale triumf w Criterium du Dauphine to jego największy sukces w szosowej karierze.

32-latek po bardzo dobrym występie zespołu Sky na odcinku jazdy drużynowej na czas i równej jeździe na górskich etapach pokonał w klasyfikacji generalnej swojego rodaka Adama Yatesa (Mitchelton-Scott) i Francuza Romaina Bardeta (AG2R La Mondiale).

To wspaniałe uczucie gdy wygrywasz tak prestiżowy wyścig. Niesamowite. Nie pozwalałem sobie na myślenie o tym, co będzie w kolejnych dniach. Myślałem tylko o następnym dniu, względnie o kolejnym. Teraz dociera do mnie, że wygrałem duży wyścig

- powiedział Walijczyk na konferencji prasowej po ostatnim etapie.

Thomas przez cztery górskie odcinki jechał solidnie, w piątek ulegając w stacji narciarskiej Valmorel tylko Danowi Martinowi i obejmując prowadzenie, a w sobotę atakując nawet rywali na ostatnim kilometrze podjazdu do La Rosière i powiększając przewagę. W niedzielę Walijczyka prześladował pech - dwie przebite opony podniosły ciśnienie dyrektorom sportowym brytyjskiej ekipy, ale lider wyścigu przy pomocy Michała Kwiatkowskiego i Dylana van Baarle'a zdołał dołączyć do grupy na 41 kilometrów przed metą.

Defekt nie pomógł, musiałem gonić, ale na szczęście miałem chłopaków do pomocy. Na ostatnim podjeździe wiedziałem, że mam 1:20 nad Adamem. Z kilometra na kilometr byłem coraz bardziej pewny swego i coraz bardziej szczęśliwy. Kiedy na 200 metrów przed metą ruszyli rywale rozpoczęli sprint po etapowe zwycięstwo, poczułem ulgę

- zadeklarował "G".

Thomas to zawodnik, który karierę początkowo bardzo silnie wiązał z torem, zdobywając dla Wielkiej Brytanii złote medale igrzysk olimpijskich w Pekinie i Londynie. Transfer na szosę nadszedł pod koniec pierwszej dekady XXI wieku w barwach ekip Barloworld i Sky. Po igrzyskach w Londynie Thomas powoli podążać zaczął drogą Bradleya Wigginsa - przekształcając się z kolarza dobrze jeżdżącego na czas w zawodnika zdolnego wspinać się z najlepszymi i wygrywać imprezy etapowe.

Walijczyk na przestrzeni lat marsz przez mniejsze etapówki do sukcesów na poziomie WorldTour przeplatał udziałem w kampaniach belgijskich klasyków, pokazując potencjał na brukach północy i wygrywając w 2015 roku E3 Harelbeke.

Kariera Thomasa i jego sukcesy pozwoliły mu wysunąć się na pozycję numer dwa w zespole Sky. Dla Walijczyka, podobnie jak Wiggins najlepiej czującego się na długich i regularnych podjazdach Francji, stworzyło to dylemat. Wobec priorytetowego traktowania Tour de France przez Chrisa Froome'a Thomas mógł liczyć na co najwyżej pozycję drugiego lidera. Z roli tej świetnie wywiązał się w 2015 roku, do 18. etapu jadąc po czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej i pozycję tracąc tylko po kraksie. Dwa lata później udało mu się wywalczyć maillot jaune, ale dobry start wyścigu znów przekreśliła kraksa, po której kolarz z Cardiff musiał się wycofać.

W tym roku, wobec niepewnego statusu Chrisa Froome'a, Thomas przygotowywał się do lipcowego startu tak, jakby to on miał być liderem zespołu. W wiosennych etapówkach - Tirreno-Adriatico i Volta ao Algarve - zajął miejsca na podium, wygrane tracąc przez defekt we Włoszech i nieprzewidziany rozwój wypadków w Portugalii.

Giro d'Italia 2018. Chris Froome i kryzysowe zwycięstwo

Froome, który w maju wygrał Giro d'Italia, w kontekście walki o piąte w karierze zwycięstwo we Francji, ma dwa problemy. Pierwszym jest fakt, że od końca ubiegłego oku ciągnie się za nim wciąż nierozstrzygnięte postępowanie w sprawie pozytywnego testu antydopingowego na salbutamol. Sprawa znajduje się na wokandzie Trybunału Arbitrażowego i ma niewielkie szanse zakończenia przed 7 lipca.

Organizatorzy Tour de France mieli rozważać wykluczenie Brytyjczyka z wyścigu ze względu na dobre imię i reputację wyścigu, ale według najnowszych doniesień medialnych, ASO nie sięgnie po tzw. "opcję nuklearną".

Drugim problemem jest fakt, że od 1998 roku nikomu nie udało się zregenerować po wygranej w Giro na tyle by wygrać "Wielką Pętlę".

W tym układzie zespół Sky powinien mieć dwóch liderów, a jedyną zagadką będzie dyspozycja Froome'a. Słabsza forma brytyjskiego czempiona to z kolei szansa Thomasa na walkę w klasyfikacji generalnej. W tej jego szanse stoją na całkiem przyzwoitym poziomie - etapy jazdy drużynowej na czas i odcinki bruku na 9. etapie zdają się idealnie wpasowywać w jego charakterystykę.

Teraz mogę trochę odpocząć i poczekać na lipiec. Jestem na pewno pewniejszy siebie przed Tourem

- powiedział zdawkowo Thomas, unikając pytań o plany na największy wyścig świata.

Walijczyk jeszcze przed Tour de France negocjować ma nowy kontrakt - na stole znajdować mają się opcja przedłużenia umowy ze Sky oraz oferty innych zespołów, w których mógłby być potencjalnie jedynym liderem na Tour de France.

Geraint Thomas grzeje silniki na Tour de France

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: