Criterium du Dauphine 2018. Alaphilippe i Moscon dla kolegów, Martin bez oczekiwań

Finiszują Julian Alaphilippe i Daniel Martin

Zwycięzca 4. etapu Criterium du Dauphine oraz aktualny lider wyścigu na kolejnych etapach pracowali będą na drużynowych kolegów.

Po czterech etapach Criterium du Dauphine na czele klasyfikacji generalnej znajduje się Włoch Gianni Moscon (Team Sky), który koszulkę lidera przejął po słabszym występie drużynowego kolegi - Michała Kwiatkowskiego - na pierwszym z górskich odcinków "Delfinatu".

Krótką wspinaczkę na metę czwartego odcinka w Lans-en-Vercors najszybciej pokonał Julian Alaphilippe. Francuz z Quick-Step Floors do ścigania powrócił po ponad miesięcznej przerwie i po drugim miejscu na pierwszym odcinku, tym razem się nie pomylił.

Nie czułem się najlepiej po obozie wysokogórskim, a możliwość odniesienia zwycięstwa we Francji daje mi sporo pewności siebie przed Tour de France. Jestem bardzo szczęśliwy, bo Dauphine to wyścig na bardzo wysokim poziomie i zwycięstwa nie przychodzą tu nigdy łatwo. Wiedziałem, że to jedyny etap, na którym mogę powalczyć. Powiedziałem to Jungelsowi wczoraj w hotelu i kolegom z rana, powiedziałem że chcę tu coś zdziałać. Nie brakowało mi dużo na pierwszym etapie

- wspominał 25-latek.

Alaphilippe w końcówce poradził sobie z Danielem Martinem (UAE Team Emirates) i Geraintem Thomasem (Team Sky), ale na kolejnych odcinkach nie planuje walki o wysokie miejsce w klasyfikacji generalnej.

Ostatnie pięć kilometrów jechałem do oporu nogi mnie paliły. Na finiszu wyciskałem z siebie już absolutnie wszystko. Na kolejnych etapach będę pomagał Bobowi [Jungelsowi], bo dla mnie takie długie podjazdy to trudna sprawa, jestem typem eksplozywnego klasykowca, nie góralem

- dodał.

Jungels w klasyfikacji generalnej zajmuje aktualnie 6. miejsce i do Moscona traci nieco ponad minutę. Luksemburczyk, który dwukrotnie skończył Giro d'Italia w pierwszej dziesiątce, w kolejnych dniach będzie próbował utrzymać wysoką lokatę na alpejskich podjazdach. Pierwszy sprawdzian już dziś - przed kolarzami 13-kilometrowa wspinaczka do Valmorel.

Nowy lider wyścigu - Gianni Moscon - po stracie Kwiatkowskiego znalazł się w nieco nieoczekiwanej sytuacji. Włoch prowadzi w klasyfikacji generalnej, ale nie ma złudzeń co do tego, jak potoczą się kolejne etapy.

Przed nami wciąż spor gór, koszulka została w ekipie, więc jest dobrze. Nie mam pojęcia na co stać mnie w generalce, przyjechałem tutaj pomóc "Kwiato" i "G", szczególnie Geraintowi w walce o klasyfikację generalną. Alaphilippe był najsilniejszy w tej końcówce, ale Geraint ma nogi by wygrać cały wyścig. Moja rola nie ulega zmianie - nie spodziewałem się koszulki, będę się nią cieszył na kolejnym etapie ale naszymi liderami są Kwiatkowski i Thomas

- podkreślił.

Drugi na kresce Daniel Martin powrócił do żywych po słabszym początku sezonu. Irlandczyk po zmianie ekipy i przejściu do UAE Team Emirates nie mógł złapać wiatru w żagle w wiosennych etapówkach i ardeńskich klasyków. To z jednej strony zawód, ale z drugiej prognostyk, że 31-latek będzie dość świeży w lipcu.

Nie dysponuję jeszcze swoim najmocniejszym przyspieszeniem, ale ono przyjdzie. To był dobry dzień, jestem zadowolony. Na treningach idzie mi świetnie, ale nie przekładało się to póki co na wyścigi. Ten wynik to znak, że idzie lepsze. Czuję się dobrze, przyjechałem tu bez specjalnych oczekiwań. Ścigam się po prostu z uśmiechem na twarzy, wiem, że jestem w dobrej formie. Czekam na Tour de France by wskoczyć na najwyższe obroty

- zadeklarował Irlandczyk.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: