Szlakiem Walk majora Hubala. Kamil Zieliński wygrywa na własnym podwórku

Kamil Zieliński

Kamil Zieliński (Team Hurom) uszczęśliwił dziś kibiców na rynku w Ostrowcu Świętokrzyskim. "Chłopak stąd" okazał się najlepszy na 1. etapie wyścigu Szlakiem Walk majora Hubala.

"Łydka" urodził się w Ostrowcu Świętokrzyskim i tutaj zbierał swoje pierwsze kolarskie szlify. Na dzisiejszym etapie miał okazję zaprezentować pełnię swoich umiejętności lokalnym kibicom oraz rodzinie, która wspierała go na mecie. Presja była ogromna, ale on nie zawiódł.

Jestem mega szczęśliwy, wygrałem etap w rodzinnym mieście, byłem dziś podwójnie zmobilizowany. Chciałbym podziękować kolegom, to dzięki ich pracy wygraliśmy dziś etap. Dziękuję kibicom, rodzinie i dziewczynie. Co mogę dodać, to piękny dzień dla nas

- powiedział po ceremonii dekoracji.

Ledwie 1,5-miesiąca temu Zieliński złamał obojczyk, ale to nie pokrzyżowało mu planów. Kamil już po dwóch tygodniach powrócił do treningów i pomimo kontuzji wziął udział w CCC Tour i Bałtyk-Karkonosze Tour.

To było poważne złamanie, ale na szczęście udało się szybko wszystko wyleczyć. Niektórzy byli zdziwieni, że tak szybko wróciłem na rower, ale to chyba to zacięcie kolarskie zmobilizowało mnie do treningów

- tłumaczył mediom.

Etap rozgrywał się w dość charakterystycznym scenariuszu, co Zieliński skrzętnie wykorzystał. Nie oddelegował swoich kolegów z ekipy do gonienia ucieczki, tylko wykorzystał ich pracę na ostatnich kilometrach. To okazało się kluczowe i zaprocentowało w końcówce.

CCC miało lidera, na nich spoczywał obowiązek gonienia. Na wjeździe do Ostrowca zaczęły się skoki, peleton się porozrywał. Świetnie czułem się na premiach górskich, cały czas kontrolowałem sytuację. Kiedy wjechaliśmy do Ostrowca zacząłem mobilizować chłopaków, żeby zrobili wszystko co w ich mocy w celu wyciągnięcia mnie na jak najlepszą pozycję przed finiszem. Cała drużyna wykonała kawał dobrej roboty, ale na ostatnim kilometrze nieoceniony okazał się Vitaly Buts

- opowiadał 30-latek.

Zieliński objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej imprezy, jednak to niczego nie przesądza. Jutrzejszy dzień będzie istotny, ponieważ rozgrywane są dwa etapy, poranny ze startu wspólnego i popołudniowa czasówka, która powinna przemeblować czołówkę. W ubiegłym roku "Łydka" okazał się najszybszy na czasówce, a w końcowym rozrachunku zaowocowało to 2. miejscem w klasyfikacji generalnej wyścigu.

Kluczowe jest czy będę w stanie wystartować na rowerze czasowym. Ciągle odczuwam ten złamany obojczyk, więc z czasówką może być różnie. Jutro będę postaram się walczyć ze sprinterami na porannym etapie i wykorzystać jak najlepiej swoje atuty.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: