Dokąd zmierza MAT ATOM Deweloper?

O budowaniu zespołu, ściganiu w kobiecym peletonie, wyzwaniach i celach rozmawiamy z dyrektorem sportowym grupy MAT Atom Deweloper - Pawłem Bentkowskim.

Kobieca drużyna MAT ATOM Deweloper powstała 2016 roku z inicjatywy Pauliny i Pawła Bentkowskich. Aktualnie trwa trzeci rok jej działania. Korzystając z okazji postanowiliśmy sprawdzić, jak się ma ten projekt i jakie przedstawia widoki na przyszłość.

Pierwszym tegorocznym wyścigiem dla "Atomówek" był rozgrywany w połowie kwietnia Ślężański Mnich w Sobótce. Właśnie tam mieliśmy okazję złapać na moment zabieganego Pawła Bentkowskiego, by porozmawiać przez chwilę o najmocniejszym obecnie punkcie kobiecego peletonu w naszym kraju. Najmocniejszym, ale wciąż nie tak mocnym, jak by się chciało. Ekipa MAT ATOM Deweloper wciąż jest "jedynie" grupą krajową, niezarejestrowaną w bazie Międzynarodowej Unii Kolarskiej. Posiadanie licencji zawodowej grupy UCI pozwoliłoby wypłynąć na szersze wody, zapewnić zawodniczkom lepszy kalendarz startów i tym samym lepszy rozwój. Co więc stoi na przeszkodzie?

Nie zarejestrowaliśmy drużyny w UCI, bo to koszt około 25 tysięcy euro. Póki co jest to dla nas nie do przeskoczenia. To są kwoty rzędu tych, które mamy na szkolenie. Więc, po pierwsze, nie stać nas na to. Po drugie, zrobię to dopiero w momencie, gdy znajdę kolejnego dużego sponsora, żeby drużyna miała stabilność na kilka lat. Nie chciałbym robić grupy zawodowej na jeden bądź dwa sezony. Nie wiem czy to jest w ogóle możliwe w Polsce, ale marzy mi się, żeby zrobić grupę na dziesięć... minimum pięć lat. Także po to, żeby dziewczyny miały pewność, że ta grupa będzie funkcjonować.

Ktoś mnie kiedyś zapytał, czy jakbym dostał milion złotych na jeden rok, to czy bym zrobił grupę. Powiedziałem że nie. Zrobiłbym tym krzywdę i sobie i dziewczynom, dając im większe wynagrodzenie, lepszy sprzęt i lepsze wyścigi. Przyzwyczailibyśmy się do lepszego i trudno byłoby wrócić do tego, co było wcześniej. Potrzeba umowy ze sponsorem na kilka lat, żeby zrobić grupę zawodową

- wyjaśnił Bentkowski.

W takiej formie, w jakiej obecnie działa drużyna, i z takim finansowaniem możemy pojeździć jeszcze kilka lat. Radzimy sobie dzięki dziewczynom, bo jak jadą na zachód, to walczą, nie jesteśmy tłem. Pokazują się, jak nie na etapach, to w ucieczkach, na premiach. Organizatorzy widzą to i doceniają. Praktycznie z każdego wyścigu wracamy "z czymś". Z mniejszym lub większym sukcesem, ale zawsze wywalczamy coś dla siebie. Na tych wyścigach, na których już byliśmy, chętnie nas zapraszają na kolejne edycje

- dodał.

Pod koniec maja drużyna Bentkowskich ma za sobą już całkiem sporo startów - zarówno w Polsce, jak i za granicą. Na krajowym podwórku "Atomówki" zdecydowanie dominują. Zdążyły wygrać już w Nowej Rudzie, Zamościu i Gostyniu. Także podczas startów na obczyźnie radzą sobie coraz lepiej. Zawodniczki z bardzo dobrej strony pokazały się w mocno obsadzonej etapówce Gracia Orlova, zabierając się w odjazdy i zajmując miejsce na etapowym podium. Kilkanaście dni później Marta Lach triumfowała z kolei w belgijskim wyścigu Puivelde Koerse. Przed nimi już jednak kolejne wyzwania. Najbliższe to 7-dniowy wyścig w Niemczech, Internationale Lotto Thuringer Ladies Tour. Z kolei po mistrzostwach Polski w planach mają czeski Tour de Feminin, a we wrześniu włoskie Giro Toscana.

Szosowy kalendarz startów przeplata się w tym roku z występami na torze, gdzie z kolei prym wiodą Łucja Pietrzak i Justyna Kaczkowska.

Transfer Justyny nie zmienił koncepcji całej ekipy. Ona chce ścigać się więcej na szosie, my jej w tym pomagamy. Mają razem z Arturem [tatą i trenerem – przyp. red.] opracowaną określoną strategię i my tam się nie mieszamy w jej przygotowania i starty. To oni decydują gdzie startują i jak się przygotowują, a my jako grupa pomagamy. Ale nie ukrywam, że pojawimy się na wyścigach torowych, na mistrzostwach Polski w kolarstwie torowym pojedziemy jako drużyna, żeby dziewczyny zobaczyły jak się ściga na torze, bez żadnej presji

- tak brzmiała zapowiedź Pawła Bentkowskiego w kwietniu.

Dziś wiemy już, ze "Atomówki" z torowych mistrzostw Polski w Pruszkowie wyjechały w świetnych nastrojach i z medalami na szyjach. Wygrały m.in. złoto w wyścigu drużynowym na dochodzenie, a Kaczkowska zdobyła srebro w omnium. Miejsca tuż za podium wywalczyły z kolei w sprincie oraz madisonie.

fot. Szymon Gruchalski/Tour de Pologne

MAT ATOM Deweloper wydaje się być zgraną, dobrze działającą ekipą, która stopniowo się rozwija. Bez pośpiechu, bez niepotrzebnej presji. Często zdarzało nam się słyszeć, że drużyny kobiece ciężko się prowadzi. Że trudno zachować spokój i porządek tam, gdzie ścierają się kobiece charaktery. Patrząc z dystansu można odnieść wrażenie, że skład z Wrocławia jest całkowitym zaprzeczeniem tej tezy. Tylko skąd to się bierze?

W życiu grupy czynnie uczestniczy Paula, która jeszcze do końca 2016 roku przecież sama się ścigała. Jej obecność na pewno pomaga. Ja, co oczywiste, patrzę na wszystko jak facet, a Paulina mnie często tonuje. Mówi mi jak to wygląda od strony dziewczyn, co może im siedzieć w głowie. Myślę, że to dobrze funkcjonuje. Mamy taki kompromis między dyscypliną i twardą ręką, a delikatnością i zrozumieniem. Mam nadzieję, że udaje nam się to łączyć i że dziewczyny są zadowolone z tego, jak to wychodzi w praktyce.

Choć kolarstwo kobiece w Polsce pozostaje niemalże niezauważone, drużyna Bentkowskich z kreowaniem wizerunku i rozpoznawalnością problemów zdecydowanie nie ma. "Atomówki" są bardzo aktywne medialnie - nie brakuje zdjęć, konta na Facebooku i Instagramie są systematycznie dostarczają nowych informacji. Niejedna zawodowa grupa męska mogłaby się od nich uczyć.

Obserwujemy jak działają najlepsi i próbujemy w tym wszystkim znaleźć swoją drogę promocji sponsorów i grupy. Zależało nam na tym, by mocnej zaistnieć w social mediach. Powstała strona internetowa, konto na Instagramie, a razem z Moniką [Brzeźną - przyp. red.] zagraliśmy w zeszłym roku w teledysku zespołu De Mono. Chcemy pokazać jako zespół, że w kobiety też warto inwestować. Szukamy drugiego dużego sponsora, aby móc w przyszłości stać się grupą zawodową. Doskonale zdajemy sobie sprawę, że odpowiedni wizerunek i promowanie sponsorów jest niezwykle ważne

- przyznał "Benek".

A jakie cele ma przed sobą ekipa MAT ATOM Deweloper? Bentkowski odpowiada szybko:

Niezmiennie od kilku lat mistrzostwo Polski. Marzy mi się żeby je zdobyć. Piąty czy szósty rok prowadzę grupę i chciałbym w końcu wywalczyć z dziewczynami ten tytuł.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: