Giro d'Italia 2018. Dziennik kapitana Benedettiego #19

Dzień przerwy przed ostatnim tygodniem Giro d'Italia Cesare Benedetti spędza spokojnie i w dzienniku notuje cele drużynowych kolegów na kolejne dni.

Dni wolne szybko mijają. Dziś Patrick Konrad, Felix Grosschartner i Davide Formolo trenowali na trasie czasówki. Ja razem z Christophem Pfingstenem i Andreasem Schillingerem trenowaliśmy w pobliżu hotelu. Przejechaliśmy spokojnie 35 kilometrów.

Następnie mieliśmy masaż i widzieliśmy się z fizjoterapeutą. Dziś na launch mieliśmy ekologiczne burgery, a następnie Konrad i Bennett, jako liderzy, poszli na wywiady.

Jutrzejszą czasówkę tylko Konrad i Grosschartner będą jechali na fulla, a inni powinni pojechać spokojnie. Trasa biegnie po drogach, po których trenuję praktycznie codziennie. W miejscu gdzie startujemy - Trento - urodziła się moja mama. Rywalizację kończymy zaś w Lombardii.

Pojutrze jest kolejna szansa dla nas. Liczymy, że etap zakończy się sprintem. Początek jest ciężki, ale mam nadzieję, że nogi dopiszą.

W czwartek jest mój ulubiony etap, ponieważ cały czas jedziemy po płaskim i na koniec czeka na nas meta pod górę. Nie powinno tu być żadnych problemów.

Dalej zobaczymy czy na kolejnych dwóch ciężkich etapach ucieczka w końcu dojedzie do mety. Jeśli tak będzie, to mam nadzieję, że Formolo lub Grosschartner będą w niej jechać. Ja za słabo czuję się na podjazdach i raczej będę pomagał Konradowi.

Kolarz niemieckiej grupy Bora-hansgrohe Cesare "Czarek" Benedetti z trasy 101. edycji Giro d'Italia odczuciami i przemyśleniami dzieli się w dzienniku publikowanym na łamach "Rowery.org".

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: