Giro d'Italia 2018. Dziennik kapitana Benedettiego #17

Cesare Benedetti po raz pierwszy w życiu wyjechał na Monte Zoncolan i na kolejne odcinki Giro d'Italia zmierza z lepszymi odczuciami.

Robota wykonana. To był fajny etap. Chyba najłatwiejszy etap do tej pory i to nie są żarty. Zaczęliśmy bardzo szybko, ale na szczęście ucieczka pojechała przed pierwszą górą. Jechaliśmy w dobrym tempie, Mitchelton-Scott pracował do Passo Duron. Tam mocniej nacisnęli na pedały, tam też zostałem w gruppetto.

Zoncolan był bardzo ciężki, jechałem go pierwszy raz w życiu. Podjazd jest sztywny i jedzie się go powoli. Fantastyczne są ostatnie 2 kilometry, wcześniej jest tylko bardzo sztywno. Najlepszy jest moment, kiedy wyjeżdżasz z tunelu na ostatnim kilometrze i wokół siebie masz ludzi, którzy tworzą naturalną ścianę.

Widziałem wielu polskich kibiców przy trasie. Mieliśmy tarcze 36-30 z tyłu i było okej. Patrick Konrad zajął 11. miejsce, dzięki czemu przesunął się na 10. miejsce w generalce. Mamy nadzieję, że będzie coraz lepiej.

Na szczęście czuję się coraz lepiej, także patrzę z optymizmem na kolejny etap oraz trzeci tydzień.

Kolarz niemieckiej grupy Bora-hansgrohe Cesare "Czarek" Benedetti z trasy 101. edycji Giro d'Italia odczuciami i przemyśleniami dzieli się w dzienniku publikowanym na łamach "Rowery.org".

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: