Giro d'Italia 2018. Simon Yates: "przyjechaliśmy tu wygrywać"

Simon Yates

Brytyjczyk Simon Yates przewodzi wyścigowi o maglia rosa po dziewięciu etapach Giro d'Italia. Gra o najwyższą stawkę we Włoszech dopiero się jednak rozkręca.

Kiedy w 2014 roku zespół Orica-GreeEdge zainwestował w dwójkę bardzo obiecujących brytyjskich orlików i mniej znanego Kolumbijczyka, pytania otaczające ten ruch brzmiały: "dlaczego bracia Yates nie trafili do Team Sky?" oraz "czy australijska ekipa zdoła przekształcić się w formację zdolną walczyć o klasyfikacje generalne Grand Tourów?"

Grupa z antypodów, dziś znana jako Mitchelton-Scott, projekt rozbudowy zespołu z myślą o trzytygodniowych wyścigach oparła o rozwój młodzieży. Bracia Yates i Esteban Chaves dostali pełne wsparcie zespołu, który szybko zatrudnił także zdolnych górali z własnego podwórka - Jacka Haiga, Lucasa Hamiltona i Roberta Powera - a także grandtourowych wygów - Baska Mikela Nieve i Czecha Romana Kreuzigera.

Trójka młodych liderów w ostatnich trzech sezonach w sumie siedmiokrotnie zameldowała się w czołowych dziesiątkach największych wyścigów świata, a na wyróżnienie zasługuje 2. miejsce w Giro wywalczone w 2016 roku przez Chavesa oraz 4. miejsce w Tour de France Adama Yatesa (2016) i 7. lokata Simona rok później. Bracia wygrali także klasyfikacje młodzieżowe "Wielkiej Pętli", potwierdzając swój potencjał.

25-letni Simon Yates i 28-letni Chaves na trasie tegorocznego Giro d'Italia jadą póki co koncertowo. Obaj wygrali już po etapie, a Brytyjczyk od 6. etapu prowadzi w klasyfikacji generalnej wyścigu, o 32 sekundy wyprzedzając swojego drużynowego kolegę.

Nie jestem zaskoczony swoim występem. Czułem się już dobrze na Etnie, widziałem, że noga podaje. 9. etap był nie tylko trudny, ale i bardzo długi, więc nie byłem do końca pewien, jak zachowa się mój organizm w końcówce. Domenico Pozzovivo był bardzo mocny, Thibaut Pinot znów jechał z przodu, w grze był też Tom Dumoulin. Nie mam nad nim dużej przewagi, 38 sekund to nie jest wystarczająca przewaga przed etapem jazdy indywidualnej na czas

- powiedział kolarz z Bury pod Manchesterem po wygranej na mecie 9. etapu.

Yates świetnie wypadł na trasie otwierającej wyścig czasówki, a przecież jazda na czas zawsze była jego piętą Achillesa. Perspektywa 34-kilometrowej, niemal płaskiej czasówki na 16. etapie skłonić będzie musiała liderów Mitchelton-Scott do nadrabiania sekund nad Dumoulinem, którego akcje w jeździe na czas stoją o niebo wyżej niż całego zespołu Mitchelton-Scott razem wziętego.

Z drugiej strony, kilku zawodników straciło już trochę czasu - Froome albo przez kraksy albo brak formy, nie wiem. Byłem zaskoczony kiedy zobaczyłem, że Aru odpada, ale to jest długi wyścig. Może się odbudują

- dodał.

Od początku etapu myśleliśmy, że jeśli uda się utrzymać ucieczkę stosunkowo blisko, to mamy szansę na etapowe zwycięstwo. Kiedy Astana wykazała zainteresowanie pogonią, wiedzieliśmy, że to możliwe. Przy takich finiszach nigdy nie wiadomo, ale jestem szczęśliwy, że udało mi się wygrać ten etap. Mówiłem od początku wyścigu - przyjechaliśmy tu wygrywać

- podsumował.

Yates i Chaves są w dość komfortowej sytuacji, acz to na nich i na nogach ich kolegów spocznie teraz ciężar kontrolowania wyścigu. Biorąc pod uwagę, że najtrudniejsze górskie etapy jeszcze przed peletonem, duet musi ostrożnie szafować siłami. Dwie wygrane w pierwszy tygodniu zmagań wróżą dobrze na następne dwa tygodnie, a kolejnym dniem prawdy będzie sobotni, 14. odcinek z metą na Monte Zoncolan.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: