Giro d'Italia 2018. Dziennik kapitana Benedettiego #11

Jak wygląda etap Giro d'Italia spędzony w ucieczce? O swoich odczuciach po 9. etapie pisze Cesare Benedetti.

To był bardzo ciężki etap. Ucieczka pojechała zaraz po starcie, nie było dużo walki, żeby zabrać się w odjazd. Było szybko i wszyscy równo pracowali.

Ogólnie chcieliśmy mieć kogoś w odjeździe, w wypadku dużej grupy zawodników. Chcieliśmy mieć pomiędzy przedostatnią premią górską, a metą kolarza więcej. To nie zadziałało, bo nie czułem się dobrze. Po tym, jak zaczęli atakować, zostałem po drugim lub trzecim skoku.

Peleton mnie złapał, był kawałek, że wszyscy jechali "na linę", wiatr wiał z boku, więc niewiele mogłem zrobić. Dałem żele Patrickowi [Konradowi] i to wszystko. W sumie to uciekałem, bo musiałem uciekać. Nie chciałem, ale tak to jest.

Odczuwam już pierwsze zmęczenie, do tego dziś był długi etap 225 kilometrów. Jutro wreszcie dzień przerwy, pokręcę godzinkę na rowerze, pewnie do kawiarni. Ale trzeba coś przejechać, bo we wtorek jest start pod górę i organizm jutro musi być aktywny. Oczywiście są kolarze, którzy nie wsiądą na rower, ale w większości zobaczymy się na szosie.

W następnym tygodniu czeka nas bardzo ciężki weekend, ale wcześniej są szansę dla sprinterów. Na pewno będziemy próbować z Samem [Bennettem]. Dziś dobrze spisał się Davide Formolo, pokazał, że jest formie i optymistycznie zapatrujemy się na górskie etapy.

Kolarz niemieckiej grupy Bora-hansgrohe Cesare "Czarek" Benedetti z trasy 101. edycji Giro d'Italia odczuciami i przemyśleniami dzieli się w dzienniku publikowanym na łamach "Rowery.org".

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: