Giro d'Italia 2018. Dziennik kapitana Benedettiego #10

peleton na trasie Giro d"Italia

Po deszczowym etapie i w wyczekiwaniu na dzień odpoczynku. Meldunek Cesare Benedettiego po ósmym etapie Giro d'Italia.

Dzisiejszy etapy był długi. W pierwszą godzinę przejechaliśmy 45 kilometrów w terenie góra-dół. Było bardzo ciężko i ucieczka miała trudną przeprawę, bo za każdym razem jakiś team nadawał wysokie tempo.

Pierwsze 60 kilometrów jechaliśmy na maksa, do momentu odjazdu siedmiu zawodników. Tempo się unormowało, góra-dół do 90 kilometra, dalej płasko praktycznie do samego podjazdu.

20 kilometrów przed metą zaczęło padać, droga była bardzo śliska. Froome się przewrócił. Formolo zajął 2. miejsce, a Konrad był 8. Dobrze, że Davide nie stracił "głowy" po etapie na Etnie i dalej walczy. Podjazd był długi, ale nie tak trudny.

Jutro mamy 225 kilometrów i kolejna meta pod górę. Będzie trudniej niż dzisiaj. Na razie jesteśmy zadowoleni, ale zawsze może być lepiej. Jeszcze jeden etap i nareszcie dzień wolny.

Kolarz niemieckiej grupy Bora-hansgrohe Cesare "Czarek" Benedetti z trasy 101. edycji Giro d'Italia odczuciami i przemyśleniami dzieli się w dzienniku publikowanym na łamach "Rowery.org".

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: