Giro d'Italia 2018. Sam Bennett: "wiedziałem, że nadejdzie mój czas"

Sam Bennett

Sam Bennett (Bora-hansgrohe) w tegorocznej edycji Giro d'Italia już dwukrotnie musiał pogodzić się z miejscem na najniższym stopniu podium. Dzisiaj Irlandczyk w końcu mógł być z siebie zadowolony.

Włoski tour zawitał na kontynentalną część Europy. Na finiszu rozegranym w miasteczku Praia a Mare Bennett pokonał Elię Vivianiego (Quick Step-Floors) oraz Sachę Modolo (EF Education First Drapac).

Giro d'Italia 2018: etap 7. Sam Bennett po raz pierwszy w karierze

Dla 27-letniego kolarza jest to pierwsze w karierze etapowe zwycięstwo w Wielkim Tourze i pierwszy triumf w tym sezonie. Na izraelskiej części wyścigu musiał uznać wyższość Vivianiego, który był najszybszy na dwóch pierwszych finiszach, a Bennett kończył te odcinki na trzeciej pozycji.

Tym razem role się odwróciły i to Włoch przełknął gorzką gorycz porażki. Dzisiejsza wygrana zawodnika jeżdżącego w barwach ekipy Bora-hansgrohe jest pierwszym Irlandzkim triumfem od 1987 roku w „Corsa Rosa”. Wtedy na włoskich szosach królował Stephen Roche, wygrywając klasyfikacje ogólną imprezy.

To wielka ulga! Trzy razy byłem blisko wygranej, ale wiedziałem, że nadejdzie mój czas. Niektórzy nawet sądzili, że to się już nigdy nie wydarzy

- powiedział.

Dla Bennetta to 23 wygrana w jego zawodowej karierze. Na ten sukces musiał czekać 209 dni. Ostatni raz najlepszy na końcowej kresce okazał się w październiku ubiegłego roku, podczas Presidential Cycling Tour of Turkey, gdzie wygrał cztery cztery odcinki.

Jak do tej pory Irlandczyk nie imponował wielkimi wynikami. W imprezach z kalendarza WorldTour oprócz wspominanych zwycięstw podczas tureckiego wyścigu, rok temu triumfował na 3. etapie Paryż-Nieca.

To, ż zostałem pierwszym zawodnikiem z Irlandii, który wygrał etap od czasu Stephena Roche'a w 1987 roku pokazuje jak trudno jest triumfować w Giro d'Italia. Cieszę się, że odniosłem pierwsze zwycięstwo w Grand Tourze

- dodał.

W klasyfikacji punktowej Giro d’Italia nadal prowadzi Viviani. Dzisiejsze zwycięstwo Bennetta pokazuje, że Włoch nie może się czuć bezpieczny w rywalizacji o cyklamenową koszulkę. W drodze do Rzymu sprinterzy będą mieli jeszcze kilka szans na satysfakcjonujący ich wynik, a Irlandczyk będzie chciał pokazać, że dzisiejsze zwycięstwo nie wzięło się z przypadku.

Wiedziałem, że mogę wygrać. Dobrze radziłem sobie w dwóch pierwszych sprinterskich etapach. Dzisiaj wszystko zaskoczyło. Ten sukces da zespołowi więcej zaufania do mnie, a my będziemy cieszyć się większym szacunkiem w peletonie

- zakończył.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Dodaj komentarz

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: