Giro d'Italia 2018. Faworyci z trzecim tygodniem w perspektywie

Przegląd nastrojów wśród faworytów Giro d'Italia po pierwszym górskim finiszu.

Pierwszy górski etap z metą na stoku Etny miał być dla faworytów do końcowego zwycięstwa szansą sprawdzenia swojej formy przed kluczowymi etapami, które przed nami. Na największym czynnym wulkanie Europy wyścigu na pewno nie udałoby się wygrać, ale przegrać już jak najbardziej.

Szósty etap padł łupem zawodnika Mitchelton-Scott Estebana Chaveza, a nowym liderem klasyfikacji ogólnej został jego kolega z drużyny Simon Yates.

Giro d'Italia 2018. Esteban Chaves po pewność siebie na wulkanie

Koszulki lidera nie utrzymał Rohan Dennis (BMC Racing), pozostali zawodnicy nie zanotowali większych strat, więc sprawa końcowego zwycięstwa w Rzymie jest otwarta. Każdy z zawodników, który przed startem włoskiego touru w Jerozolimie w ubiegły piątek był zaliczany do faworytów, jest wciąż w grze.

Thibaut Pinot (Groupama-FDJ), który na metę dojechał jako trzeci, 24 sekundy za zwycięzcą, awansował w klasyfikacji ogólnej imprezy na piątą lokatę. Francuz w próbie generalnej przed Giro d’Italia, w wyścigu Tour of the Alps, stanął na najwyższym stopniu. Pinot pokonał wtedy m.in. Domenico Pozzovivo (Bahrain-Merida), Fabio Aru (UAE Team Emirates) czy Chrisa Froome’a (Team Sky), czyli zawodników, którzy startują w tegorocznej edycji "Corsa Rosa" .

Wyścig wyścigowi nie równy, ale tym sukcesem pokazał, że jest w stanie wygrać pierwszy w karierze Grand Tour. Możliwości ku temu ma - w 2014 roku na trzecim miejscu ukończył Tour de France, przed rokiem Giro skończył jako 4.

To była bardzo trudna wspinaczka, bardzo szybki etap. Próbowałem pojechać za Yatesem, gdy zaatakował, ale było to niemożliwe. Giro jest długie, musisz być regularny przez trzy tygodnie, więc jeśli uda się jechać z najlepszymi każdego dnia, da to dobry końcowy wynik w Rzymie

- powiedział Francuz na mecie etapu.

Na piątym miejscu w grupie Pinota etap ukończył Domenico Pozzovivo. Zawodnik drużyny Bahrain-Merida przy nieobecności Vincenzo Nibalego, który wybrał w tym roku rywalizację w Tour de France i we Vuelta a Espana, został liderem ekipy na swój narodowy wyścig. Jak na razie spełnia oczekiwania kibiców, utrzymując się w czołowej dziesiątce klasyfikacji generalnej.

35-letni zawodnik w swoim dorobku na trasach Giro d’Italia ma tylko jedno etapwe zwycięstwo odniesione aż sześć lat temu. We wspomnianym wcześniej wyścigu Tour of the Alps zajął drugie miejsce pokazując, że nie można go jeszcze skreślać jeśli chodzi o walkę w trzytygodniowych wyścigach.

To był bardzo trudny dzień. Fabio Aru jechał bardzo dobrze. Zespoły przygotowały na dzisiaj dobrą taktykę, przez co było naprawdę ciężko. Mam nadzieję, że będę w stanie utrzymać tę dobrą formę do samego końca

- podsumował krótko dla stacji „Eurosport”.

W podobnym tonie wypowiada się ubiegłoroczny triumfator Giro d’Italia Tom Dumoulin (Team Sunweb). Pierwszy posiadacz maglia rosa w tegorocznej edycji zajmuje obecnie drugą pozycję w klasyfikacji generalnej ze startą 16 sekund do Simona Yatesa. Mistrz świata w jeździe indywidualnej na czas z Bergen nie traci cennych sekund do pozostałych górali, wiedząc, że prawdziwa walka zacznie się w trzecim tygodniu imprezy.

Nie wyglądałem dzisiaj wspaniale, ale jestem na dobrej pozycji, więc jest w porządku. Nadal mam dobrą pozycję w klasyfikacji generalnej, ale dzisiaj nie byłem najlepszy. Ostatnia wspinaczka była naprawdę wymagająca. Trudno wyciągnąć jakieś wnioski na podstawie tego etapu

- tłumaczył.

Do czołowej dziesiątki po czwartkowym odcinku awansował Chris Froome. O Brytyjczyku nie mówi się tylko z powodów sportowych i jego szansy na wygranie trzeciego Wielkiego Touru z rzędu, ale także z ciągle niewyjaśnionej wpadki dopingowej. Froome awansował o 11 miejsc w klasyfikacji generalnej i teraz plasuje się na ósmej pozycji, ze startą 1:10 do lidera. Czterokrotny zwycięzca „Wielkiej Pętli” zachowuje jednak spokój.

Moim celem jest budowanie formy ,by być w jak najlepszej dyspozycji w trzecim tygodniu i wciąż jestem na dobrej drodze to tego. Zespół wykonał dobrą robotę, wspomagając mnie w finale, abym był bezpieczny przed ostateczną wspinaczką. Myślę, że mogę być ostatecznie szczęśliwy po tym dniu i nie mogę się doczekać kontynuowania wyścigu w kontynentalnej części Włoch

- wyjaśnił.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: