Giro d'Italia 2018. Dziennik kapitana Benedettiego #8

Cesare Benedetti i Christoph Pfingsten

Pech przed Etną i późne powroty z Sycylii, czyli Cesare Benedetti o pierwszym górskim finiszu tegorocznego Giro d'Italia.

To nie był nasz dzień. Start był bardzo szybki, dużo czasu zajęło uformowanie się ucieczki. My zdecydowaliśmy się nie posyłać swojego przedstawiciela, ponieważ chcieliśmy się skoncentrować tylko na finałowej wspinaczce.

[Rüdiger] Selig nie wystartował, bo jest chory, dlatego musieliśmy jechać nieco spokojnie. Jutrzejszy etap jest sprinterski i musimy pracować na Sama Bennetta.

Od początku do końca ucieczka miała maksymalnie około czterech minut przewagi. Ja pracowałem razem z innymi, żeby [Davide] Formolo zaczął podjazdu z przodu. Następnie kręciłem w okolicach 20. pozycji razem z Davide, ale niestety upadł on w kraksie.

Próbowałem mu pomóc, a następnie jechałem spokojnie do mety. Niestety nie mógł on dać z siebie wszystkiego, miał pewne problemy z rowerem, a dokładnie z kołami. Finalnie stracił 5 minut. Nie tak sobie to wyobrażaliśmy.

Jest około 19 i ciągle jesteśmy na Etnie. Stąd mamy 80 kilometrów do Mesyny, gdzie jest prom, a następnie jedziemy samochodami do hotelu. Gdzieś około 22 powinniśmy dojechać do hotelu.

Kolarz niemieckiej grupy Bora-hansgrohe Cesare "Czarek" Benedetti z trasy 101. edycji Giro d'Italia odczuciami i przemyśleniami dzieli się w dzienniku publikowanym na łamach "Rowery.org".

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

2 Comments

  1. Bo

    10 maja 2018, 22:32 o 22:32

    haha czyli nie stać ich na 2 rowery dla lidera? :V

    • Abc

      11 maja 2018, 05:45 o 05:45

      Bo Sagan ma 6.

%d bloggers like this:

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: