CCC Tour Grody Piastowskie 2018: Szymon Sajnok złotym lwem Legnicy

Tym razem w rywalizacji o Złotego Lwa Legnicy, która tradycyjnie inauguruje kolarskie zmagania w CCC Tour Grody Piastowskie, najlepszy okazał się Szymon Sajnok, pokonując w finale Macieja Paterskiego.

To dla nas ważny wyścig nie tylko ze sportowego, ale i sponsorskiego punktu widzenia. Mała presja więc była, ale to tylko bardziej mnie mobilizowało. Tym bardziej więc cieszy mnie teraz to zwycięstwo

- mówił na Rynku w Legnicy Szymon Sajnok w rozmowie z "Rowery.org".

Od początku nastawiałem się na to kryterium, tym bardziej, że zmieniona została jego forma i w tym roku znacznie bardziej przypominało ono wyścig torowy. Na początku mieliśmy eliminacje z mniejszych grup, a później w finale najlepsza dwunastka walczyła w eliminatorze - dla mnie idealnie, w końcu to "mój" wyścig. Dobrze mi się jechało, choć runda była kręta i po kostce. Razem z mechanikiem przygotowaliśmy jednak odpowiednio rower i nawierzchnia nie stanowiła problemu.

Po kryterium, stanowiącym nieoficjalny prolog 53. CCC Tour Szlakiem Grodów Piastowskich, Szymon Sajnok założył na podium żółtą koszulkę lidera klasyfikacji generalnej, której przyjdzie mu bronić jutro na czasówce. Łatwo jednak nie będzie, tym bardziej, że na piątek zaplanowane zostały aż dwa etapy.

Cieszę się na tę jutrzejszą czasówkę i nie ukrywam, że nastawiam się także i na nią. Razem z kryterium były to moje dwa cele na ten wyścig. Łatwo na pewno nie będzie, choć myślę, że największych rywali w tej próbie mam w swojej własnej grupie - zobaczymy, jak to wyjdzie. Dodatkowo w programie na jutro mamy aż dwa etapy. Choć doświadczenie z kolarstwa torowego, gdzie często ma się po kilka startów dziennie, trochę mi pomaga w takiej sytuacji, to w dalszym ciągu trudno będzie się zregenerować w takim krótkim czasie i w pełni sił stanąć na starcie popołudniowego odcinka

- dodał aktualny mistrz świata w torowym omnium.

Największym rywalem Sajnoka podczas kryterium w Legnicy okazał się Maciej Paterski, który nie dał jednak rady młodszemu rywalowi na finiszu decydującego okrążenia.

Przed startem zakładem sobie żeby zbytnio dzisiaj nie ryzykować, ale gdy już ruszyliśmy to wkręciłem się w tę rywalizację. W finale, w porównaniu do wyścigów eliminacyjnych, było trudniej bo zaczęło trochę padać i kostka po której jechaliśmy zrobiła się mokra i nieco śliska. Na ostatniej rundzie zostałem razem z Szymonem Sajnokiem, który na ostatnich zakrętach mocno zaryzykował, a ja odpuściłem, co kosztowało mnie ostatecznie zwycięstwo

- przyznał drugi zawodnik prologu tegorocznych "Grodów".

Popularny "Patera" przyznał też, że bardzo podobają mu się tego typu kryteria rozgrywane w centrach miast, co w ostatnim czasie znajduje potwierdzenie w wynikach kolarza Wibatech Merx 7R.

Jest to bardzo widowiskowa forma rywalizacji, bowiem od startu do mety są duże emocje. Szczególnie odpowiada ona też kibicom, którzy praktycznie cały czas mogą obserwować walczących na całego kolarzy.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: