Giro d'Italia 2018. Simon Yates na fali

Simon Yates celebruje na mecie zwycięstwo

Brytyjczyk Simon Yates bezbłędnie przejechał otwarcie Giro d'Italia i na kolejnych odcinkach budował będzie pozycję wyjściową do walki o podium włoskiego wyścigu.

Simon Yates był bez wątpienia jedną z cichych rewelacji otwierających Giro d'Italia etapów w Izraelu. Chudy i niski Brytyjczyk, na rowerze świetnie radzący sobie na stromych odjazdach, ale na odcinkach płaskich i w jeździe na czas wyglądający jak strach na wróble, 101. edycję "Corsa Rosa" rozpoczął fantastycznie.

Yates wykręcił siódmy czas na trasie otwierającej zmagania jazdy na czas i pilnował swego w pustynnych finiszach z peletonu, z Izraela wyjeżdżając jako szósty kolarz wyścigu. 25-latek wczoraj na czwartym miejscu ukończył pierwszy włoski etap Giro, w sycylijskim Caltagirone nadrabiając jeszcze od 4 do 21 sekund nad głównymi rywalami.

Po czterech odcinkach kolarz z Bury pod Manchesterem jest trzeci w klasyfikacji generalnej i optymistycznie patrzeć może na kolejne etapy.

Podczas rekonesansu pierwszego etapu zorientowaliśmy się, że trasa jest o wiele trudniejsza niż nam się zdawało, co oczywiście zagrało na moją korzyść. To była moja pierwsza czasówka, którą skończyłem w pierwszej dziesiątce, bardzo się cieszę, bo wreszcie widzę efekty ciężkiej pracy pod kątem przygotowania do tego typu prób

- powiedział po niespodziewanym występie w konkurencji, która dotychczas była jego piętą Achillesa.

Yates, który na ścieżce przygotowań do majowego ścigania zapisał 2. miejsce w Paryż-Nicea oraz 4. w Volta a Catalunya, na trasie Giro d'Italia wspierany jest przez Estebana Chavesa. Kolumbijczyk, na razie 14. w klasyfikacji generalnej, także ma ambicje walki w klasyfikacji generalnej, ale póki co nie jest jasne czy powrócił do pełni formy po kontuzji odniesionej jesienią ubiegłego roku.

Dwójka póki co trzyma się razem, ale bardziej agresywnie jedzie Brytyjczyk, szukając okazji by nad rywalami zyskać cenne sekundy.

Byłem mile zaskoczony, że udało mi się nadrobić nad innymi faworytami. Spodziewałem się, że stracę trochę sekund, ale te krótkie podjazdy bardzo mi odpowiadały. Pierwszy dzień na Sycylii nie był wcale łatwy - wszyscy skupiają się na Etnie, ale wcześniejsze etapy to nie przejażdżka

- dodał.

Yates w walce o etapowe zwycięstwo na czwartym odcinku uległ tylko Timowi Wellensowi (Lotto Fix All), Michaelowi Woodsowi (EF Education First-Drapac) oraz Enrico Battaglinowi (LottoNL - Jumbo), ale powalczyć może spróbować już na piątym etapie, także zakończonym niewielką wspinaczką.

Chłopaki ustawili mnie na dobrej pozycji przed ostatnim podjazdem, ale półtora kilometra przed metą kolarz przede mną puścił koło i troszkę zostałem, przez co finał zacząłem nieco z tyłu. Udało mi się dobrze pojechać i jeszcze zapisać kilka sekund nad rywalami, więc jestem zadowolony

- podsumował.

Dla Yatesa, który w Grand Tourach na koncie ma już 6. miejsce w Vuelta a Espana (2016) i 7. w Tour de France (2017), oraz spokojnie jadącego na razie Chavesa pierwszym poważnym sprawdzianem będzie górski szósty etap z metą na Etnie.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: