Giro d'Italia 2018. Dziennik kapitana Benedettiego #7

Na Etnie dowiemy się, kto Giro d'Italia nie wygra - pisze w dzienniku Cesare Benedetti po piątym odcinku ścigania na trasie włoskiego wyścigu.

Dziś mało się działo. Start był zlokalizowany w Valle de Templi, co można tłumaczyć na Dolinę Świątyń. Znajduję się tu dużo antycznych miejsc kultu. Ucieczka pojechała zaraz po starcie. BMC kontrolowało odjazd, żeby nie stracić koszulki. Następnie do pracy dołączyło się Lotto Fix All, prawdopodobnie Wellens chciał znowu powalczyć o zwycięstwo.

Trasa cały czas góra-dół, do tego dużo wiało, ale to nie miało wpływu na losy etapu. Nerwowo było na szczycie ostatniego podjazdu, ponieważ zjazdy są niebezpieczne i było ślisko. Wszyscy chcieli być z przodu.

Ja zostałem zablokowany przez kraksę na 12 kilometrów do mety. Nic mi się nie stało, ale musiałem długo czekać, aby ruszyć dalej. Końcówkę etapu pojechałem spokojnie. Patrick Konrad był 10., a Davide Formolo również z przodu, więc zadanie zostało wykonane.

Jutro pierwszy etap z metą na podjeździe. Nie wiem, czy Dennis utrzyma koszulkę. Dobrze wyglądają Dumoulin i Pinot. Jutro będziemy orientować się, po co przyjechał Froome. Oczywiście na Etnie nie dowiemy się kto wygra Giro, ale dowiemy się kto go nie wygra. My mamy Formolo, mamy nadzieję, że jutro da czadu, bo jest w formie, jest zmotywowany i ma dobrą nogę. Dobrze wypaść może także Konrad.

Kolarz niemieckiej grupy Bora-hansgrohe Cesare "Czarek" Benedetti z trasy 101. edycji Giro d'Italia odczuciami i przemyśleniami dzieli się w dzienniku publikowanym na łamach "Rowery.org".

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Dodaj komentarz

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: