Giro d’Italia 2018. Rohan Dennis: „dołączenie do tak elitarnego grona stanowi wielki zaszczyt”

Bar Refaeli i Rohan Dennis

Rohan Dennis zrealizował własny i drużyny cel. Po małym rozczarowaniu na pierwszym etapie Giro d’Italia, gdzie w jeździe na czas został pokonany przez Toma Dumoulina, na trasie drugiego zainkasował 3 sekundy bonifikaty, w nagrodę zakładając w Tel Awiwie „maglia rosa”, należnej liderowi wyścigu.

Dennis tym samym skompletował koszulki liderów wszystkich Wielkich Tourów. W 2015 roku wygrał w Utrechcie prolog Tour de France, a w zeszłym sezonie zdobył w Nimes czerwoną koszulkę Vuelta a Espana, po drużynowej czasówce, zapisanej na konto BMC Racing Team.

Dodatkowym bonusem na mecie w Tel Awiwie były koszulka, gratulacje i bukiet kwiatów od izraelskiej modelki Bar Refaeli, co ciekawe posiadającej polskie korzenie.

Wstępny plan zakładał, by poczekać i zobaczyć jak się rozwinie sytuacja na trasie.Wiedzieliśmy, że na drugim sprincie jest do zdobycia bonifikata i gdyby otworzyła się taka możliwość planowaliśmy pojechać po 3 sekundy dla mnie. Około 40 czy 50 kilometrów prze lotną premią otrzymałem pytanie czy chcę spróbować, odpowiedziałem że niespecjalnie, mimo to ruszyliśmy w pościg za uciekinierami. Wiedziałem, że w takim razie nie mogę nie włożyć 100 procent. Zespół na sprincie idealnie mnie rozprowadził, wszystko co mi pozostało to ruszyć ze wszystkich sił. Nie było mowy, żebym przegrał. Potem wystarczyło dojechać bez strat do mety. To była ogromna praca zespołowa

- opowiadał szczęśliwy 27-letni kolarz z Australii.

To wspaniałe uczucie zdobyć „maglia rosa”. Wczoraj było małe rozczarowanie, dziś koledzy zrobili wszystko, aby ubrać mnie na różowo. Liderowanie Grand Tourowi jest prawdziwym zaszczytem. Chcieliśmy to zrobić dla Andy’ego Rihsa [zmarły kilka dni temu właściciel drużyny] i jego najbliższych

- dodał Dennis, który w przeciwieństwie do Toma Dumoulina i Team Sunweb zamierza bronić swojej pozycji na kolejnych etapach.

Tak długo jak to będzie możliwe, choć w moim przypadku nadal chodzi o zbieranie doświadczeń. Koszulkę na pewno stracę, ale będę walczył aż do Rzymu.

Kolarz BMC Racing podzielił się również refleksją.

Kiedy zacząłem jeździć na rowerze, nigdy nie pomyślałem, że założę wszystkie koszulki liderów Wielkich Tourów. Widziałem, jak inni osiągają takie rzeczy i myślałem, że to coś niesamowitego, dlatego dołączenie do tak elitarnego grona uważam za prawdziwy zaszczyt.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Dodaj komentarz

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: