Tour de Romandie 2018. Egan Bernal. Młody, a z najlepszym wyczuciem

Egan Bernal wygrał wczoraj swój pierwszy wyścig kategorii WorldTour. 21-letni Kolumbijczyk rozbił bank na trasie górskiej czasówki - trzeciego etapu Tour de Romandie - i dziś walczy o wygranie całego wyścigu.

Bernal w Szwajcarii ściga się po raz pierwszy od kraksy na ostatnim odcinku Volta a Catalunya. W marcu jako jedyny dotrzymał kroku Alejandro Valverde na La Molina i zmierzał po 2. miejsce w hiszpańskiej etapówce. Upadek nie pozwolił mu na to, a pęknięcia łopatki i obojczyka wykluczyły młodziana na miesiąc z rywalizacji.

Dario Cioni, dyrektor sportowy zespołu Sky, nie był zaskoczony wynikiem swojego podopiecznego.

Szykował się do tego etapu, chciał pojechać dobrym tempem. Wiedzieliśmy, że najtrudniejszy odcinek to ostatnie trzy kilometry. Nie chcieliśmy, żeby zaczął za mocno, bo zapłaciłby za to w końcówce. Kiedy Egan rozpoczął szarżę w końcówce, miał na tyle energii by dać z siebie absolutnie wszystko. Widzieliśmy zresztą, że wielu zawodników zaczęło zbyt mocno i w końcówce zwiędło

- ocenił.

Bernal, który 10-kilometrowy odcinek z Ollons do Villars (o średnim nachyleniu niemal 8%) pokonał w nieco ponad 25 minut, w klasyfikacji generalnej jest tylko 6 sekund za prowadzącym Primozem Rogliciem (Team LottoNL - Jumbo).

Wierzymy, że jest w stanie wygrać ten wyścig. Przed nami sporo pracy, Roglic to bardzo solidny zawodnik, do tego wspierany przez Kruijswijka. Jutro będzie interesująco.

Sobotni odcinek to tylko 149 kilometrów, a organizatorzy na pętli wokół Sionu przygotowali aż pięć podjazdów. Już w pierwszej fazie etapu do pokonania trudna wspinaczka na Ovronnaz (8,8 km, 9,5%), a między 63 i 93 kilometrem wyrosną Vervorin (9,8 km, 8%), Nax (6,4 km, 6%) oraz Suen (5,4 km, 5%). Po nich jedyną trudnością jest wspinaczka na Les Collons (13,3 km, 6,4%), z której szczytu do mety pozostaje 27 kilometrów.

Roglic staje przed trudnym zadaniem obrony prowadzenia, ale Słoweniec pokazał już w tym roku na trasie Itzulia Basque Country, że jest w stanie przetrwa zmasowane ataki rywali. Młody Bernal nie jest jednak jego jedynym problemem. Do ataku szykuje się Richie Porte (BMC Racing), który w klasyfikacji generalnej traci 27 sekund.

Australijczyk na czasówce zajął trzecie miejsce, do młodziaka z Team Sky tracąc 18 sekund.

Czułem się świetnie, ale dwa kilometry przed metą mnie odcięło. Cieszę się z takiego wyniku, normalnie taki kryzys nie miałby miejsca

- powiedział 33-latek, który w zachodniej Szwajcarii jedzie po pierwszy wynik na europejskich szosach w tym roku.

Pojechałem dobrze - na szosach Szwajcarii motywuje nas pamięć o zmarłym właścicielu ekipy - Andym Rihsie - na jego podwórku chcemy dobrze wypaść.

Do sobotnich zmagań, które są ostatnią okazją na odwrócenie losów klasyfikacji generalnej, szykują się już kolarze Astany. 15. w klasyfikacji generalnej Jakob Fuglsang nie był specjalnie zadowolony z wyniku na czasówce.

Może zacząłem troszkę zbyt mocno... w drugiej części podjazdu nie czułem się już tak silny. Podjazd był trudny, ale dodało mi animuszu to, że byłem w stanie minąć dwóch zawodników w jego pierwszej części. Na mecie byłem zaskoczony, że straciłem tyle do rywali, ale tu jest naprawdę mocna stawka. To oznacza, że jutro jedziemy wszystko albo nic. Wielu zawodników liczyło na więcej, więc jutro będzie ciekawie

- powiedział Duńczyk.

Lider Astany do pomocy ma m.in. Dario Cataldo, Jespera Hansena, Omara Fraile czy Tanela Kangerta, a ich aktywność w pierwszej fazie etapu może być kluczowa dla próby odizolowania Bernala i Roglicia.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: