Tour of the Alps czyli rozgrzewka przed Giro d'Italia

Thibaut Pinot

W ubiegłym tygodniu na szosach Tyrolu rozegrany został wyścig Tour of the Alps będący dla wielu kolarzy ostatnim sprawdzianem formy przed Giro d'Italia. Co wiemy więc na niewiele ponad tydzień przed startem 101. edycji "Corsa Rosa"?

Siła drużyny szansą Astany

Gdyby przyznawać oceny za wyścig, to kolarze Astany jako drużyna w Wyścigu Dookoła Alp zasłużyli na czwórkę z plusem. Podopieczni Aleksandra Winokurowa wygrali trzy z pięciu etapów, przy czym każdy padł łupem innego kolarza. Dodatkowo Miguel Angel Lopez ukończył wyścig na trzecim miejscu, a w czołowej dziesiątce znaleźli się jeszcze Luis Leon Sanchez oraz Jan Hirt.

Posiadanie w składzie kilku kolarzy będących w stanie walczyć o wysoką lokatę i brak jednoznacznego podporządkowania drużyny pracy na rzecz jednego kolarza może w tym przypadku przynieść więcej korzyści niż strat. Astana tym startem pokazała, że to właśnie siła drużyny jako całości może być kluczem do sukcesu we Włoszech. Liderem na klasyfikację generalną Giro d'Italia ma być właśnie Lopez i wydaje się, że podium jest w jego zasięgu.

Gdyby młodemu Kolumbijczykowi powinęła się jednak noga zespół w odwodzie będzie miał kolarzy, którzy mogą przynajmniej powalczyć o wygrane etapowe. Tegoroczny maj dla Astany może być naprawdę udany.

Cieszę się z miejsca na podium, jednak teraz wszystkie moje myśli kierują się już w stronę Giro. Jako drużna pokazaliśmy, że jesteśmy bardzo dobrze przygotowani do tego wyścigu. Teraz odpocznę kilka dni, a następnie rozpocznę ostatnie przygotowania do Giro

- powiedział Lopez po zakończeniu wyścigu.

fot. ASO/K. D. Thorstad

Spokój faworytów

Tour of the Alps było ostatnim sprawdzianem formy przed Giro także dla trzech niewątpliwych kandydatów do walki o zwycięstwo w całym wyścigu: Fabio Aru (UAE Team Emirates), Chrisa Froome'a (Team Sky) oraz Thibauta Pinota (Groupama-FDJ).

Ten najkorzystniej wypadł dla Francuza, który zdołał sięgnąć po zwycięstwo w całym wyścigu. Zauważalne było jednak to, że cała trójka nie prezentowała jeszcze tej formy, którą zapewne chce osiągnąć we Włoszech. Niedobory w mocy szczególnie widoczne były u Aru, który w generalce stracił do Francuza ponad minutę. Również Froome, wokół którego nie ustaje dyskusja na temat tego czy aby na pewno powinien startować w Giro, wykazywał oznaki, że do optymalnej formy jeszcze trochę brakuje.

Jak sam przyznawał, obecna forma pozwala mu dużo bardziej optymistycznie patrzeć w kierunku Giro niż miało to miejsce po wyścigu Tirreno-Adriatico, który ukończył na 34. miejscu.

Myślę, że jestem o wiele bliższy od odpowiedniej formy na Giro niż to miało miejsce po Tirreno-Adriatico, a mamy trochę czasu. Start tutaj był idealną formą przygotowania do Giro.

Z przygotowań zadowolony był Pinot. Lider formacji Groupama FDJ w tym roku jedzie do Jerozolimy, a potem do Włoch z zamiarem poprawienia 4. miejsca z ubiegłego roku. Na trasie Tour of the Alps Francuz sprawdzał efekty przygotowań i wypadł najlepiej z faworytów.

Jedyną presją, jaką odczuwam, to presja by wypracować odpowiednią formę. Wygrane w wyścigach to bonus. Przez te lata dojrzałem, wyciągnąłem wnioski z błędów, które popełniłem. Jestem też w innym punkcie kariery - przed startem powiedziałem kolegom, że rok temu skończyłem wyścig na 2 miejscu. Nie przyjechałem tu by to powtórzyć

- mówił przed startem.

Thibaut Pinot

fot. Jakub Zimoch/rowery.org

27-latek cały czas utrzymywał się w czołówce - na etapach nie wychodził z czołowej szóstki, a w klasyfikacji generalnej pokonał o 15 sekund Domenico Pozzovivo (Bahrain-Merida).

Chciałem wygrać etap, ale przyspieszenie Lopeza [na 2. etapie] zamknęło sprawę. Dla mnie najważniejsze jest bycie gotowym na Giro d'Italia. Jestem tam, gdzie powinienem być. I jest chyba lepiej niż było przed rokiem

- przyznał.

Przyjechałem tu by wygrać, mam teraz potwierdzenie - to było idealne przetarcie przed Giro

- dodał.

Utarty szlak Pozzovivo

Do swojego dwunastego już startu w Giro d'Italia szykuje się także Domenico Pozzovivo. 35-letni już "Kieszonkowy Włoch" postanowił obrać sprawdzoną od lat drogę przygotowań do włoskiego Wielkiego Touru.  Kolarz Bahrain-Merida m.in. właśnie poprzez udział w wyścigu funkcjonujący obecnie pod nazwą Tour of the Alps doszlifowywał zawsze dyspozycję przed trzema tygodniami walki o maglia rosa.

Pozzovivo zaprezentował się bardzo dobrze, kończąc wszystkie etapy w czołowej dziesiątce, w tym jeden na podium, co w ostatecznym rozrachunku pozwoliło mu zająć drugie miejsce. A historia pokazuje, że jeśli tutaj Włoch kończy wysoko, to podczas Giro d'Italia należy się spodziewać, że włączy się do walki o czołowe miejsca.

Jestem zadowolony z osiągniętego tutaj rezultatu. Przez cały wyścig starałem się jechać aktywnie. Po ataku Paduna, na ostatnim etapie, starałem się kontrolować sytuację, aby obronić drugie miejsce w generalce. To był dobry test przed Giro

- przyznał 35-latek, który w przeszłości pięciokrotnie meldował się w pierwszej dziesiątce włoskiego Grand Touru.

fot. LaPresse - Fabio Ferrari

Młodzież w natarciu

Z bardzo dobrej strony podczas Tour of the Alps pokazało się kilku młodych kolarzy, m.in. Mark Padun, Giulio Ciccione czy Ben O'Connor. Na szczególną uwagę zasługuje ten drugi. 22-letni Australijczyk, który z dobrej strony pokazał się już 11. miejscem podczas marcowego Wyścigu Dookoła Katalonii, na szosach Włoch i Austrii potwierdził spory potencjał, jaki w nim drzemie.

Najpierw zajął ósme miejsce na etapie z metą na Alpe di Pampeago, a dzień później, po znakomitej jeździe i solowym ataku w końcówce, zdołał sięgnąć po zwycięstwo etapowe. Wygrana jest jego największym sukcesem w rozpoczynającej się tak naprawdę karierze na poziomie WorldTouru. Kolarz Dimension-Data do końca wyścigu utrzymał się w czołówce i ostatecznie zajął wysokie 7. miejsce w klasyfikacji generalnej, dokładając do tego zwycięstwo w klasyfikacji młodzieżowej.

Ukończenie takiego wyścigu na 7. miejscu i zdobycie białej koszulki to coś absolutnie niesamowitego. Oczywiście przed startem myślałem o walce o tę koszulkę, ale nie byłem przekonany, czy będę w stanie to zrobić. Ten tydzień dodał mi dużej pewności siebie i pozwolił uwierzyć, że jestem w stanie walczyć o dobre miejsce w klasyfikacji generalnej i dojeżdżać do mety z najlepszymi kolarzami na świecie. Ogromne podziękowania należą się zespołowi, który stoi za moim rozwojem. Myślę, że nasza ekipa potrzebowała takiego wyścigu i sukcesu, który pozwoli zwiększyć naszą pewność przed Giro. Naszym celem jest przecież wygrywanie i jak najlepsze reprezentowanie naszego sponsora, którym jest Qhubeka. Tylko tak ludzie dowiadują się, jaka jest główna misja naszego zespołu

- powiedział po zakończeniu wyścigu O'Connor.

Przyjechaliśmy tu wygrać etap i jestem szczęśliwy, że udało mi się zrealizować ten cel. Koncentrowałem się by nie przegapić kluczowego ruchu i gdy Pinot ruszył na Passo Palade, natychmiast zareagowałem. Lubię długie podjazdy, takie odcinki mi odpowiadają. Przed rokiem trenowałem już w rejonie Val Gardena/Grödental

- tłumaczył po etapowej wygranej.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: