Tirreno-Adriatico 2018. Adam Yates: "nie chciałem ścigać się z Saganem na finiszu"

Adam Yates szybko odpowiedział bratu w korespondencyjnym pojedynku. Brytyjskie bliźniaki w weekend zapisały dwa zwycięstwa na trasach dwóch rozgrywanych równolegle wyścigów WorldTour.

Simon Yates wczoraj triumfował na górskim etapie Paryż-Nicea, a dziś minimalnie przegrał w klasyfikacji ogólnej z Marcem Solerem. Z kolei ścigający się na trasie Tirreno-Adriatico Adam Yates wygrał dziś piąty etap "wyścigu dwóch mórz", najlepiej radząc sobie z trudną końcówką w Filottrano.

Kolarze na Półwyspie Apenińskim musieli się zmierzyć z krótkimi, ale stromymi podjazdami, w tym aż trzy razy podjeżdżali pod Muro di Filottrano, gdzie nachylenie na 800 metrach wynosi 11,8% (maks. 16%).

Na ostatnim podjeździe z prowadzącego peletonu oderwał się Adam Yates. Brytyjczyk konsekwentnie zdobywał przewagę nad ścigającą go grupą. Prowadzenia nie oddał do samego końca i wjechał na metę z przewagą siedmiu sekund nad drugim Peterem Saganem (Bora-hansgrohe) oraz trzecim Michałem Kwiatkowskim (Team Sky).

Chłopaki byli dziś absolutnie zgrani. Mieliśmy plan, który wykonaliśmy w całości - rozkręcili mocne tempo na ostatniej rundzie i zostawili mnie w świetnej pozycji na ostatnim podjeździe. Pozostało mi tylko zaatakować. Musiałem odjechać, nie chciałem ścigać się z Saganem na finiszu. Czułem się świetnie i zdawałem sobie sprawę z tego, że jeśli zyskam przewagę, to mam szansę ją utrzymać. Po dobrym początku wyścigu, następnie pechu [straty na 2. etapie po kraksie - przyp. red.], fajnie znów być na wozie i wywalczyć taki wynik

- powiedział Yates cytowany na oficjalnej stronie swojego zespołu.

Dzisiejszy etap był hołdem tragicznie zmarłemu w ubiegłym roku Michele Scarponiemu. Włoski kolarz w 2009 roku triumfował na trasie Tirreno-Adriatico. Filottrano było rodzinną miejscowością zwycięzcy Giro d'Italia 2011.

Nie znałem osobiście Michele Scarponiego. Nigdy nie rozmawialiśmy. Ale to był dość emocjonalny dzień dla wielu zawodników w peletonie. Jest mi po prostu szkoda, że Michele nie ma już z nami. Każdego dnia wychodzisz na trening i nie wiesz, czy wrócisz. Podobnie na wyścigu - wszystko może się zdarzyć. Jedyne co możemy zrobić to mieć nadzieję, że nic złego się nie przytrafi

- wyjaśnił prostolinijnie Brytyjczyk.

25-latek dzięki dzisiejszemu zwycięstwu przesunął się na szóste miejsce w klasyfikacji generalnej i do prowadzącego Kwiatkowskiego traci 36 sekund. Przed zawodnikami jeszcze dwa etapy, w tym, we wtorek, kończący rywalizację odcinek jazdy indywidualnej na czas.

Czułem się bardzo dobrze na podjazdach, szczególnie na ich stromych sekcjach. W takim układzie klasyfikacji generalnej wiedzieliśmy, że musimy pojechać inteligentne, aby wygrać etap i odrobić trochę w generalce

- zakończył.

Dla Yatesa jest to pierwszy etapowy triumf na trasie wiosennej włoskiej etapówki, a siódme zawodowe zwycięstwo. Urodzony w Bury kolarz ma na swoim koncie wygraną w wyścigu Clasica San Sebastian, a dwa lata temu na czwartym miejscu zakończył rywalizacje w Tour de France.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: