Mateusz Nowaczek: "Wszystko jest na dobrej drodze"

Mateusz Nowaczek w akcji

Mateusz Nowaczek znany jest jako uciekinier i pracowity pomocnik. W sezonie 2017 dostarczył kibicom nie lada emocji walcząc heroicznie podczas szosowych mistrzostw Polski.

W przerwie między obozami przygotowawczymi podsumowuje pierwszy rok w Voster Uniwheels Team i zdradza co się u niego zmieniło.

Jaki był twój sezon 2017?

Uważam, że był dobry, aczkolwiek mam niedosyt. Głównie ze względu na mistrzostwa Polski, w których zająłem czwarte miejsce, czyli najbardziej niewdzięczne dla sportowca. Zawłaszcza na imprezie takiej rangi. Jedna lokata niżej i już nie jesteś medalistą mistrzostw Polski, jesteś czwartym zawodnikiem. Warunki pogodowe były fatalne. Myślę, że gdyby pogoda bardziej dopisała, byłem w stanie powalczyć o lepszy wynik.

Rzeczywiście mistrzostwa w Gdyni zapamiętamy jako deszczowe i zimne. Wyścig dla „twardzieli”… Jak to wyglądało z twojej perspektywy?

Wyścig można powiedzieć, że rozstrzygnął się już na pierwszych kilometrach, gdzie uformowała się ucieczka dnia. Czułem się dobrze na tych zawodach. Dopiero na rundach finałowych zaczęła doskwierać mi pogoda i pojawił się impuls w głowie, który mnie zblokował. To mnie osłabiło. Dlatego dużo ostrożniej wchodziłem w zakręty i nie dałem z siebie tak naprawdę wszystkiego. Po tym starcie bardzo dużo pracowałem nad psychiką i nastawieniem samego siebie, więc mam nadzieję, że już nigdy to mi się nie przytrafi.

A inne starty, poza mistrzostwami Polski – jak je wspominasz?

Na wyścigach dużo pomagałem chłopakom, taka była moja rola w ekipie i myślę, że dobrze się w niej odnalazłem. Świadczą o tym wyniki naszej drużyny. Sezon był dla mnie naprawdę dobry, ale zabrakło postawienia kropki nad "i".

Jak odnajdujesz się w ekipie po pierwszym roku?

Atmosfera w ekipie jest świetna i to też bardzo działa na plus. Dogadujemy się i można powiedzieć, że jesteśmy jak jedna rodzina. Każdy za każdym stoi murem. Atmosfery nawet nie trzeba było budować, bo wszyscy znamy się z kolarskiego podwórka od wielu lat. W ubiegłym sezonie brakowało nam tylko typowego sprintera, ale teraz do zespołu dołączył Adrian Banaszek. Nie raz na wyścigach pokazywał, że potrafi finiszować. Widać też po tym, jak pracuje teraz z nami na zgrupowaniu, że jest mocno zmotywowany i po prostu do nas pasuje.

Wprowadziłeś w minionym roku zmiany w treningu. Na czym one polegały?

Dość późno, bo już w trakcie sezonu rozpocząłem współpracę z trenerem Kubą Kurczem. Zaczęła się przygoda z watami i zupełnie inny wymiar trenowania. Dostałem duże obciążenie treningowe i nie na wszystkich wyścigach byłem „świeży”. Ale z perspektywy czasu była to bardzo dobra decyzja. Po roku współpracy z Kubą czuję, że to będzie bardzo dobry sezon.

Jeśli jest niedosyt to w przyszłym sezonie zwiększona motywacja?

Mocno wierzę, że nadchodzący sezon będzie pomyślny. Wszystko jest na dobrej drodze. Przygotowania zacząłem inaczej. Myślę, że to co robimy razem z chłopakami na kolejnych zgrupowaniach, przyniesie efekty i będzie widoczne na wyścigach. Moja rola dużo się nie zmieni, będę zawodnikiem, który będzie musiał łapać się w ucieczki. Będę też pewnie jednym z głównych rozprowadzających Adriana na finiszach.

Niedawno skończyliście jedno zgrupowanie, kolejne przed wami. Jak one przebiegają?

Tak, kilka dni temu wróciliśmy z pierwszego zgrupowania. Każdy z nas przyjechał na nie bardzo dobrze przygotowany, więc od razu zaczęliśmy mocno ćwiczyć. Podczas dwutygodniowego pobytu w Lloret de Mar zrobiliśmy trzy mocne cykle treningowe, które opierały się głównie na ćwiczeniach siłowych i szybkościowych. Kilkudniowy pobyt w domu dobrze nam zrobił i już w sobotę wracamy do naszej zimowej bazy na dalsze przygotowania do sezonu.

Czego życzyć ci na nadchodzący sezon? Szansy, by ugrać coś na swoje konto?

Chyba tak. Moją szansą jest zapewne dojechanie w ucieczce. Oczywiście to nie zdarza się często na polskich wyścigach, ale będę starał się znaleźć się w dobrym miejscu we właściwym czasie, a wtedy pozostanie mi odpowiednio tę szansę wykorzystać!

inf. prasowa

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: