Shane Sutton ma dosyć. "To oni powinni byli odpowiadać na pytania"

Shane Sutton chce by saga wokół przygotowań Bradleya Wigginsa wreszcie się zakończyła. Trener wezwał brytyjskiego championa i byłego lekarza zespołu do powiedzenia prawdy.

Sutton, który w British Cycling pracował w latach 2002-2016, przez lata prowadził też Bradleya Wigginsa - najpierw w jego olimpijskich przygotowaniach na torze, a potem na szosie w ramach Team Sky.

W obliczu skandalu wokół ekipy Sky Sutton nie stanął murem za swoimi byłymi pracodawcami. W ostatnich 18 miesiącach na światło dzienne zaczęły wychodzić informacje o uzyskiwanych przez Wigginsa wyłączeniach dla celów terapeutycznych (TUE) oraz tajemniczej "paczce Wigginsa", a braki odpowiedzi na pytania parlamentarnej komisji i rażące braki w dokumentacji medycznej zespołu, połączone z niejasnymi tłumaczeniami kierownictwa, mocno uderzyły w ekipę.

Zespół Sky, który od początku istnienia głośno mówił o wyznaczaniu najwyższych etycznych standardów i wygrywaniu z bez dopingu, ma spory problem. Jej obecny lider, Chris Froome, walczy o ocalenie kariery w obliczu pozytywnego testu antydopingowego na salbutamol, a pod lupą znajduje się triumf Wigginsa w Tour de France w 2012 roku. Narracja o trzymaniu się zasad i byciu przykładem dla innych zdaje się być melodią przeszłości - kierownictwo ekipy z mediami rozmawia coraz rzadziej i nie udziela precyzyjnych odpowiedzi na zadawane pytania.

Opublikowany w poniedziałek raport parlamentarnej komisji cyfryzacji, kultury, mediów i sportu ocenił, że ekipa Sky stosowała "środki medyczne, zgodnie z przepisami WADA, by poprawiać występy zawodników, a nie by ich leczyć."

Sutton, który w przesłanych dodatkowo komisji odpowiedziach stwierdził, że "to, co robił Brad było nieetyczne, ale nie było wbrew przepisom", w rozmowie ze "Sky Sports" skomentował występ Wigginsa przed kamerami "BBC Sport".

W wywiadzie wyglądał na bardzo zestresowanego. Zachęcałbym jego i doktora by wreszcie powiedzieli prawdę

- powiedział.

Australijski trener, który na przestrzeni lat pracował w British Cycling i Team Sky, w listopadzie 2017 roku przyznał publicznie, że stosowanie TUE było częścią strategii "marginal gains" i wygrywania. 60-latek obecnie nie jest już pracownikiem ani jednej z tych organizacji - zwolniony został po oskarżeniach o seksistowskie traktowanie i dyskryminację. Nową pracę znalazł jako trener reprezentacji Chin.

Sutton przed komisją stanął osobiście w grudniu 2016 roku. W ogniu pytań parlamentarzystów odpowiadał niepewnie, nie był przygotowany, a jego postawa stanowiła spory kontrast dla udzielającego wyjaśnień chwilę później opanowanego i mającego przygotowane odpowiedzi Dave'a Brailsforda.

Nie mam na pieńku z Bradem. On i doktor mieli okazję się wytłumaczyć. Nigdy tego nie zrobili. Mieli okazję aby bronić Dave'a Brailsforda i mnie. To oni powinni byli odpowiadać na pytania przed komisją, nie ja i Dave

- stwierdził przed kamerą "Sky Sports".

Doktor Richard Freeman, który miał występować o pozwolenia na kortykosteroidy dla Wigginsa i prowadzić Brytyjczyka, przed komisją się nie stawił, tłumacząc się słabym zdrowiem. Wiggins odpowiedzi parlamentarzystom przesłał na piśmie.

Nie mogę powiedzieć, że wiem wiele o jego stosowaniu triamcynolonu. Doktor powiedział mi, że na poszczególne wyścigi mamy TUE. Chcecie wiedzieć więcej, musicie usiąść z Bradem i doktorem. Pozwolenia dostaliśmy przed Grand Tourami, on ma alergie, ja widziałem na własne oczy jak walczył o to by złapać oddech. Powiecie, że po wysiłku zawsze tak jest, ale ja widziałem przez co przechodził

- dodał Sutton, tłumacząc, że Wiggins nie oszukiwał.

Dlatego mówię, żeby powiedzieli prawdę, żeby wszystko wytłumaczyli. Słowo "oszust" musi zniknąć, raport nie mówi, że [Wiggins] oszukiwał.

Sutton powtórzył także to, co rok temu powiedział parlamentarzystom na temat tzw. "paczki Wigginsa". Australijczyk wyjaśnił, że na mecie ostatniego etapu Criterium du Dauphine 2011 Freeman powiedział mu, że Wiggins dostał lekarstwo, choć z przytoczonego cytatu trudno wywnioskować co lekarz miał na myśli. Freeman w rozmowie ze "Sky Sports" zaprzeczył aby podawał coś Wigginsowi w autobusie, a wersję tę w "BBC Sport" podtrzymał sam zawodnik. Obydwaj twierdzą, że jedynym lekiem, jaki dostał Wiggins tego dnia, był legalny środek wykrztuśny fluimucil, zaaplikowany mu wieczorem w hotelu.

Raport komisji cytuje anonimowe "dobrze poinformowane i szanowane" źródło, które twierdzi, że Wiggins oraz jego przyboczni przed wyścigiem Tour de France 2012 stosowali kortykosteroidy w celu zbicia wagi. Dochodzić do tego miało podczas obozów treningowych na Teneryfie.

Triumfator "Wielkiej Pętli" z 2012 roku w wywiadzie z "BBC Sport" kategorycznie zaprzeczył tym oskarżeniom, przepytywany na tę okoliczność przed startem Tirreno-Adriatico Chris Froome także odrzucił te zarzuty. Sutton poszedł o krok dalej, choć jego stwierdzenia nie wypadły przekonująco.

Zaprzeczam. Myślicie, że zawodnicy nie byliby testowani? Testowano ich regularnie, bez względu na to czy byli na Teneryfie czy nie. W okresie, o którym mówi to źródło, ja i Brad preferowaliśmy pracę w izolacji. Więc chciałbym wiedzieć, kiedy miało to mieć miejsce. Nie pamiętam by taka grupa trenowała razem, a pamiętam jakie obozy treningowe organizowałem z Bradem. To kłamstwo

- powiedział.

Stwierdzenia Suttona nie są do końca zgodne z relacjami prasowymi z sezonu 2012. Ekipa Sky na Teneryfie trenowała często, tylko w maju jej obóz w programie miała spotkanie z mediami. Brytyjskie gazety rozpisywały się wtedy o przygotowaniach Wigginsa, a "The Guardian" wyliczał, że z Brytyjczykiem trenują Chris Froome, Michael Rogers, Richie Porte, Christian Knees oraz Kanstantisn Siutsou.

Z kolei "The Telegraph" w tekście o składzie Team Sky na Tour de France 2012 wymienia tych samych zawodników w kontekście dwóch obozów na hiszpańskiej wyspie. Obaj reporterzy - William Fotheringham i Brendan Gallagher - uczestniczyli w majowym spotkaniu z zespołem, a zdjęcia grupki trenującej na wulkanicznych szosach dostępne są w sieci.

Obozy treningowe na Teneryfie znalazły się na czołówkach mediów w roku 2014 za sprawą... Chrisa Froome'a. Brytyjczyk w czasie przygotowań do najważniejszych startów zauważył, że kontrole antydopingowe niemal w ogóle tam nie zaglądały, podczas gdy na wyspie trenowali główni pretendenci do zwycięstwa w Tour de France.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: