Abu Dhabi Tour 2018. Valverde: "wiedziałem dokładnie kiedy ruszyć"

Alejandro Valverde z nagrodą za triumf w Abu Dhabi Tour

Alejandro Valverde (Movistar Team) triumfował na ostatnim etapie Abu Dhabi Tour i tym samym sięgnął po zwycięstwo w całym wyścigu.

Hiszpan po raz kolejny nie tylko wykazał się fenomenalną zdolnością jazdy pod górę, ale także sprintem, pokonując na ostatnich metrach królewskiego etapu wyścigu Miguela Angela Lopeza (Astana).

O podium ostatniego etapu walczyli Julian Alaphilippe (Quick-Step Floors), Rafał Majka (Bora-hansgrohe) oraz Wilco Kelderman (Team Sunweb). Trójka wcześniej nie znalazła odpowiedzi na atomowe przyspieszenie 37-latka, który w obrębie ostatnich 2 kilometrów rozpoczął pościg za prowadzącym Lopezem.

Zwycięstwo Valverde w Zjednoczonych Emiratach Arabskich jest szóstym zwycięstwem Movistaru w tym sezonie, ale pierwszym w wyścigu WorldTour. W wieloletniej karierze Hiszpana to 21 wygrany wyścig etapowy.

Jestem bardzo szczęśliwy z tego zwycięstwa. Przede wszystkim chciałbym podziękować całemu zespołowi za ich fenomenalną pracę przez cały tydzień. Chronili mnie do etapów w ten weekend. Udało się przetrwać sobotnią czasówkę na dobrej pozycji, więc dzisiaj została nam walka o zwycięstwo

- powiedział 37-latek cytowany na oficjalnej stronie internetowej zespołu.

Kolarze oprócz dystansu, do pokonania było 199 kilometrów oraz wymagającego podjazdu pod Jebel Hafeet (10,8 km; 6,6%, maks. 11%), musieli się zmierzyć z wiatrem oraz padającym deszczem.

Przyjechałem tu w piątek, rekonesans zrobiłem w sobotę, a podjazd wjeżdżałem jeszcze po dwa razy w poniedziałek i wtorek [przed wyścigiem]. Chciałem się jak najlepiej zaaklimatyzować, wiedziałem dokładnie kiedy ruszyć

- mówił "Bala" na konferencji prasowej.

Hiszpan i Kolumbijczyk na mecie nie tylko zdystansowali o 15 sekund konkurencję, ale nieoficjalnie ustanowili nowy rekord wjazdu na Jebel Hafeet - 26:25, o 8 sekund szybciej niż Ilnur Zakarin i Rui Costa przed rokiem.

Astana nie zawahała się pomóc Lopezowi po tym jak świetnie pojechał w Omanie. Wiedzieliśmy, że będzie trudnym rywalem. W połowie podjazdu zdecydowałem się na atak, ale zostałem załapany. Później i on próbował wykonać ten sam ruch. W tej sytuacji, biorąc pod uwagę zawodników z którymi mieliśmy do czynienia, pozostało mi tylko znaleźć miejsce do ponownego ataku, by do niego dojechać i spróbować wygrać

- tłumaczył.

Głównym celem Valverde na pierwszą część sezonu są oczywiście ardeńskie klasyki, w tym jego ulubiony wyścig La Flèche Wallonne. Hiszpan jest rekordzistą pod względem ilości zwycięstw - "Strzałę" wygrywał pięciokrotnie, w tym od 2014 roku aż cztery razy z rzędu.

To nasze pierwsze zwycięstwo w WorldTourze w tym sezonie, co sprawia, że jest ono jeszcze cenniejsze. Ten miesiąc podbudował naszą pewność siebie. To wszystko pomoże nam pracować jeszcze ciężej przed nadchodzącymi wyścigami. Moje następne starty? Wciąż nie wiem, gdzie teraz pojadę. Powinna to być Volta a Catalunya, ale możemy dodać jeszcze jeden wyścig do kalendarza startów, jak na przykład Strade Bianche. W ciągu kilku następnych dni podejmiemy wszystkie decyzję

- dodał Valverde.

Na świetnym piątym miejscu wyścig ukończył Rafał Majka. Chociaż to dopiero początek sezonu, a głównym celem jest lipcowy Tour de France, to ta pozycja w klasyfikacji generalnej wyścigu w Abu Dhabi daje dużo optymizmu przed następnymi startami zawodnika ekipy Bora-hansgrohe.

Zespół chronił i wspierał mnie dzisiaj naprawdę dobrze. Dałem z siebie wszystko, aby pozostać z faworytami. Nie byłem jednak w stanie pojechać z Valverde w końcówce, ale jak na ten moment sezonu jestem zadowolony z mojego występu

- skomentował dwukrotny zwycięzca klasyfikacji górskiej Tour de France.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: