Alexander Winokurow: „naszemu zespołowi grozi zamknięcie”

Michael valgren z Astany skulony na trawie

Dyrektor Astany na łamach „vesti.kz” powiedział, że w tym roku na konto zespołu nie wpłynął ani cent.

Sezon już się rozpoczął, mieliśmy obozy treningowe, braliśmy udział w wyścigach, ale nie otrzymaliśmy finansowania na ten rok. Funkcjonujemy z oszczędności, chłopaki nie dostają pensji. Sytuacja jest po prostu krytyczna

- wyznał Winokurow, na koniec długiego wywiadu, w którym przekonywał o zyskach, jakie Astana przynosi kazachskiemu sportowi i promocji kraju.

Mistrz olimpijski z Londynu nie wyjaśnił, skąd problemy z finansowaniem drużyny.

Astana pojawiła się w zawodowym cyrku w połowie 2006 roku, przejmując hiszpański zespół Liberty Seguros-Würth, którego sponsorzy wycofali się po wybuchu afery Operación Puerto. Od 2007 funkcjonuje na własnej licencji i strukturze organizacyjnej. Główny ciężar finansowa ekipy niezmiennie spoczywa na firmach należących do państwa.

Astana to 30 zawodników, którzy podpisali umowy, mamy wobec nich zobowiązania. To ponad 50 osób personelu, w tym trenerzy, lekarze, masażyści, mechanicy i tak dalej. Weź tylko same loty, zakwaterowanie na wyścigach, logistykę - wszystkie te koszty są pilne, każde opóźnienie finansowania po prostu zatrzyma pracę zespołu. Wszystko to nieuchronnie doprowadzi do zamknięcia projektu

- alarmuje Winokurow.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

1 Comment

  1. Jan Cecylia

    25 lutego 2018, 21:23 o 21:23

    Nigdy nie zrozumiem jak to możliwe ,ze Astana sponsorowana przez koleje kazaskie jest w stanie utrzymywać silną ekipę w I dywizji... Ale kiedy w tym sezonie zauważyłem ,że Astana ściga się na rowerach Argon ( czy jakoś tak) od razu zrozumiałem ,że czasy świetności tej ekipy już się skończyły... Może dla kogoś rowery tej firmy to coś wspaniałego , ale dla mnie osobiście to któraś tam dywizja...

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: