Audyt widmo

dwa koła

Co dalej z audytem, którego zawartość wywołało trzęsienie ziemi w strukturach polskiego kolarstwa?

Polski Związek Kolarski mierzy się z kryzysem zarządzania i problemami finansowymi, a do tego ma kłopoty z komunikacją z instytucją zapewniającą mu większą część budżetu - Ministerstwem Sportu i Turystyki (MSiT). W natłoku tych problemów znikła jednak kwestia, która pod koniec ubiegłego roku wywołała przesilenie w polskim światku kolarskim.

Burzy wokół PZKol-u nie rozpętały kolejne wojenki między działaczami, bałagan organizacyjny czy kontrowersyjne wypowiedzi kierownictwa. Ogólnopolską uwagę przykuła sprawa audytu, mającego zawierać dowody na możliwe przestępstwa finansowe i seksualne popełnione przez byłego działacza Związku.

Wywiad z Piotrem Kosmalą, opublikowany w listopadzie 2017 roku przez "Sportowe Fakty", wywołał burzę, którą szybko zainteresowały się inne ogólnopolskie media. Prawie trzy miesiące po publikacji sprawa zdaje się cichnąć. O audycie przestały pisać media, działacze milcząco przyjęli, że tematu nie ma, a sprawa podzieliła środowisko.

Kwestia audytu jest jedną z najbardziej zagadkowych w polskim światku kolarskim, ale także wydarzeniem bez precedensu - po raz pierwszy publicznie poruszana jest sprawa możliwych nadużyć seksualnych - dotychczas temat absolutnie tabu.

Audyt widmo

O audycie w środowisku mówiło się już jesienią 2017 roku. Nikt, albo prawie nikt, nie znał jego zawartości, mówiło się o brudach, które wyciągane będą na jednego z działaczy. Publikacja wywiadu z Piotrem Kosmalą i podanie do publicznej wiadomości wątków, którymi zajmować się mieli audytorzy firmy PwC postawiła w trudnej sytuacji poprzedni zarząd Związku.

Wywiad nie postawił w dobrym świetle ówczesnego prezesa, Dariusza Banaszka, któremu Kosmala zarzucił próbę tuszowania sprawy. Prezes bronił się, twierdząc, że nie miał pojęcia o wstępnych ustaleniach, choć kilka publikacji, w tym raport Rowery.org z 2 grudnia, podważyło te stwierdzenia.

W grudniu Banaszek  w licznych wywiadach opowiadał o tym, jak za namową Dariusza Miłka zlecił audyt w Związku. Za pracę audytorów, według Banaszka, zapłacić miała firma CCC, a przyjrzeć się oni mieli wątkom "obyczajowym". Cała sprawa dla Związku miała i do dziś ma poważne reperkusje. Konflikt z ministerstwem Sportu i Turystyki, zerwanie umów sponsorskich przez CCC i PKN Orlen, zamrożone przez komornika konta i zakłócone przygotowania kadr narodowych do najważniejszych imprez na torze - to tylko największe kłopoty PZKol-u, które dodatkowo pogłębiły stanowcze apele o dymisje zarządu ze strony ministerstwa.

Podczas zwołanego przed Wigilią Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia Delegatów w Pruszkowie (22.12.2017) Banaszek nie tylko nie podał się do dymisji, ale powiedział, że mimo wydania przez PZKol decyzji o zakończeniu audytu, PwC nie przesłała go do Związku.

Nie przesyła nam audytu, jest kontakt mailowy, ale tylko w jedną stronę

- stwierdził.

Chwilę wcześniej, podczas wystąpienia, tłumaczył natomiast:

Nie ma audytu, o którym mówili już wszyscy. Nie było podstaw do oskarżeń, były tylko pomówienia, podkreślam, pomówienia. Owszem, mówiło się o tym coraz głośniej. Określiliśmy wtedy jasno na zarządzie - nie ma audytu i nie ma tematu. A zresztą, mieliśmy stanowisko, jeżeli mielibyśmy audyt, oddalibyśmy sprawę do prokuratury i odpowiednich organów, które powinny się tym zająć.

W rozmowie z portalem "naszosie.pl", opublikowanym 6 stycznia, poszedł jeszcze dalej.

(...) otrzymaliśmy pismo z firmy audytorskiej z informacją, że nigdy w audycie nie było tematu afery obyczajowej. (...) Żaden audyt z PWC nie trafił do związku. Ani obyczajowy ani inny. Firma w dniu 20.12.2017 napisała nam pismo, że takiego dokumentu nie ma i nie miała.

Dziennikarze portalu nie drążył tej kwestii, dlatego były prezes nie musiał mierzyć się z trudnymi pytaniami. A te pojawiają się, choćby w kontekście prowadzonego przez Prokuraturę Regionalną w Warszawie dochodzenia. Jego celem jest zbadanie czy w latach 2010 - 2017 doszło do nadużycia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków i wyrządzenia znaczne szkody majątkowej Polskiemu Związkowi Kolarskiemu, acz pod lupą znaleźć się ma także wątek audytu.

Audytu brak, śledztwo w toku

Organy ścigania PZKol-em zajęły się po zawiadomieniu ze strony Ministerstwa Sportu i Turystyki, które z kolei informacje o audycie otrzymało od pracowników firmy PwC, co potwierdza wystosowane w listopadzie oświadczenie MSiT.

Z otrzymanego przez Rowery.org od Prokuratury Regionalnej pisma oraz wcześniejszego komunikatu dla mediów wynika, że przesłankami rozpoczęcia postępowania są możliwe nieprawidłowości finansowe oraz możliwość popełniania przestępstw przeciwko wolności seksualnej i obyczajowości. Wielowątkowość sprawy i liczne kontrole w Związku pod koniec ubiegłego roku wskazują, że zawiadomienie złożone do prokuratury przez pracowników ministerstwa zawierało coś więcej niż tylko notatkę w sprawie spotkania z audytorami.

Opierając się materiale przekazanym przez Zawiadamiającego, wydano postanowienie o wszczęciu śledztwa w sprawie nadużycia udzielonych uprawnień lub niedopełnienia ciążących obowiązków w latach 2010 - 2017 w Pruszkowie, przez osoby obowiązane na podstawie przepisu ustawy do zajmowania się sprawami majątkowymi Polskiego Związku Kolarskiego, które miały skutkować wyrządzeniem w jego mieniu szkody majątkowej w wielkich rozmiarach. Wysokość szkody została wstępnie określona jako przekraczająca 1 mln zł, przy czym jest to jedynie kwota przyjęta na początkowym etapie sprawy, której faktyczne rozmiary będą szczegółowo badane w toku postępowania przygotowawczego

- wyjaśniła Agnieszka Zabłocka-Konopka, rzecznik Prokuratury Regionalnej w piśmie przesłanym w odpowiedzi na zapytanie złożone w sprawie.

Polski Związek Kolarski w ostatnich miesiącach prześwietlany był przez urzędników ministerstwa, Państwową Inspekcję Pracy, a także Najwyższą Izbę Kontroli. Wyniki tych kontroli nie są znane, acz jeśli za wyznacznik przyjąć druzgocący raport komisji rewizyjnej Związku, który ujawniono w grudniu, sytuacja PZKol-u nie należy do najłatwiejszych.

Kwestia audytu także jest przedmiotem zainteresowania organów ścigania. Prokuratura bada czy doszło do przestępstw na tle seksualnym, o których mówić miałaby treść audytu.

Po analizie otrzymanego zawiadomienia stwierdzono, iż z uwagi na zakres przedstawionych informacji zachodzi potrzeba uzupełnienia zawartych w nim danych. Prokuratura Regionalna w Warszawie niezwłocznie wystąpiła do podmiotu, który miał przeprowadzić audyt w Polskim Związku Kolarskim o przekazanie w wyznaczonym terminie całości dokumentacji z audytu, jednak pomimo podjętych działań, dotychczas nie otrzymano żądanych materiałów, gdyż osoby sporządzające audyt, powołały się na tajemnicę zawodową, tj. adwokacką i radcy prawnego. Z uwagi na powyższe, wystąpiono do Sądu ze stosownym wnioskiem celem uzyskania materiałów z audytu prawno – podatkowego

- napisała rzecznik prokuratury.

Śledztwo prowadzone jest w Wydziale I do Spraw Przestępczości Gospodarczej Prokuratury Regionalnej w Warszawie za sygn. akt RP I Ds. 64.2017 i wprawdzie zostało wszczęte w sprawie nadużycia zaufania stanowiącego występek określony w art.296 § 1 i § 3 Kodeksu karnego [przestępstwa przeciw obrotowi gospodarczemu - przyp. red.], jednak jego zakresem objęte są wszystkie kwestie wynikające z pisemnego doniesienia o przestępstwie – w tym, dotyczące możliwości popełnienia czynów zabronionych o charakterze korupcyjnym oraz przeciwko wolności seksualnej i obyczajności.

Wprawdzie audyt określany jest jako "prawno-podatkowy", ale z pisma prokuratury wynika, że m. in. przesłuchano dwie osoby z "zespołu adwokacko-radcowskiego", które sporządzać miały audyt. Taka dwutorowość pracy audytorskiej sugerować może, że zlecający mieli świadomość w jakich obszarach należy przeprowadzić dochodzenie i potwierdzać mogłoby słowa Piotra Kosmali z wywiadu ze "Sportowymi Faktami", w którym były wiceprezes Związku mówił o zbieraniu materiałów świadczących zarówno o przestępstwach finansowych, jak i seksualnych.

Obecnie Prokuratura Regionalna jest na etapie gromadzenia dowodów - dokumentów i zeznań - na podstawie których stwierdzi, czy popełnione zostały czyny zabronione, o których mowa w zawiadomieniu. W sprawie przesłuchano w charakterze świadka podsekretarza stanu w Ministerstwie Sportu i Turystyki, który zawiadomienie złożył, Dyrektora Departamentu Sportu Wyczynowego Ministerstwa Sportu i Turystyki oraz dwie osoby odpowiedzialne za pracę nad audytem.

W najbliższym czasie będą przesłuchiwane w charakterze świadków kolejne osoby, które według poczynionych ustaleń, mają posiadać wiedzę w zakresie ujawnionych nieprawidłowości. Z uwagi na obowiązującą tajemnicę śledztwa, bliższe informacje dotyczące czynności procesowych zaplanowanych do wykonania w kolejnych dniach, nie mogą być obecnie ujawniane środkom masowego przekazu.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: