Dariusz Banaszek nie poda się do dymisji

Dariusz Banaszek

Prezes Polskiego Związku Kolarskiego, Dariusz Banaszek, podczas zwołanego spotkania z dziennikarzami zapowiedział, że nie złoży dymisji ze swojego stanowiska.

Tym samym odpowiedział negatywnie na żądanie ministra sportu i turystyki Witolda Bańki, który wezwał do dymisji cały zarząd.

Ministerstwo Sportu nie ma prawa do takich nacisków na legalnie wybrane władze PZKol-u. Nikt z nas nie złamał prawa

- stwierdził.

Prezes powiedział, że nie ulegnie finansowemu szantażowi Witolda Bańki. Chce się poddać weryfikacji środowiska podczas Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia Delegatów, 22 grudnia br. Ta złożyć ma rezygnację.

Banaszek obszernie odniósł się do sprawy audytu, który wywołał w ostatnich dniach burzę w polskim środowisku kolarskim. W tym celu przekazał materiały i przedstawił swoje stanowisko w sprawie byłego działacza PZKol. Ten w przeszłości miał się m. in. dopuścić zastraszania i seksu z podopiecznymi, którymi kierował w zespole kolarstwa górskiego.

Pragnę jasno i wyraźnie podkreślić, że sprawa obyczajowa, choć nadal nikt nie został oficjalnie oskarżony, nie dotyczy obecnych władz PZKol-u. Te wydarzenia sprzed kilku lat miały miejsce w grupie CCC MTB. Kto pierwszy o całej sytuacji wiedział? Właściciel ekipy, Dariusz Miłek. Dlaczego nie zgłosił tego do prokuratury?

- pytał Banaszek, przypominając, że były prezes Wacław Skarul zwolnienie działacza w 2011 roku uzasadniał tym, że zwolniony dopuścić się miał czynów zabronionych.

Nie znałem i nie znam ustaleń audytu. Wielokrotnie zwracałem się o dostarczenie ustaleń firmy audytorskiej, jednak do dnia dzisiejszego nie uzyskałem takich informacji. Moja wiedza na temat ustaleń audytu oparta jest o Państwa doniesienia prasowe

- powiedział dziennikarzom.

Zasugerował, że w sierpniu to minister "wezwał go na dywanik" za zwolnienie tego samego działacza, którego dziś jest centrum seks-afery. Banaszek miał wtedy odmówić jego przywrócenia.

Banaszek zaapelował do mediów, by zaznaczały, że chodzi o wydarzenia, które miały mieć miejsce w latach 2007-2012 i nie dotyczyły bezpośrednio Związku. Drugi apel skierował do sponsorów, o nieodwracanie się od polskiego kolarstwa w tym krytycznym momencie.

Za winnych obecnej sytuacji uważa byłego prezesa Wacława Skarula, Piotra Kosmalę oraz byłego sponsora Dariusza Miłka. Podczas konferencji przedstawiono nagrania, które świadczyć miały o tym, że właściciel firmy CCC miał chcieć wpływać na działania Związku.

Utrata bezpośredniego wpływu na decyzje władz przez Dariusza Miłka spowodowała kryzys, w jakim dziś się znajdujemy

Podczas spotkania podali się do dymisji dwaj kolejni członkowie zarządu Lucjusz Wasilewski i Arkadiusz Jałowski. Później dymisję złożył także Rafał Jurkowlaniec, pozostawiając w zarządzie tylko Banaszka.

Prezes PZKol-u nie chciał odpowiedzieć na pytania dziennikarzy.

Materiały udostępnione podczas spotkania

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

3 Comments

  1. iwona mojzych

    1 grudnia 2017, 17:28 o 17:28

    Dlaczego pan minister nie podda się do dymisji?! Wygląda to bardzo pokrętnie!

  2. Karol

    1 grudnia 2017, 17:40 o 17:40

    Może i to było nie za jego kadencji, ale jego kręcenie i zamiatanie sprawy pod dywan jak się o wszystkim dowiedział, kwalifikuje go do wyrzucenia na zbity pysk. To samo co poprzednicy, typowi "działacze", przyspawani do stołka i zawsze niewinni. Faktycznie ten cały związek powinno się rozwiązać i zaorać.

  3. reko

    1 grudnia 2017, 19:00 o 19:00

    oj pójdzie smród w świat, pójdzie. Oberwie się wszystkim od prezia po obuwniczego jak już się sprawa całkowicie wyleje. Wpierw info, że w związku, później że w CCC MTB, ale parę lat temu tam były same nazwiska więc będzie głośno. Czyli wszyscy wiedzieli, a nikt nie reagował, straszne.

%d bloggers like this:

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: