Trzy rezygnacje w zarządzie PZKol w odpowiedzi na apel ministra Bańki

Piotr Kosmala, Franciszek Harbacewicz i Adam Wadecki ustąpili z funkcji członków zarządu Polskiego Związku Kolarskiego (PZKol).

Decyzję o przesłaniu do ministerstwa rezygnacji potwierdził w rozmowie z Rowery.org Piotr Kosmala, informując również, że rezygnację dzisiaj złożyć ma również Tadeusz Jasionek. Kosmala zapowiedział także, że nie będzie kandydował w kolejnych wyborach na stanowisko prezesa lub członka zarządu.

W związku z pojawiającymi się komentarzami, że afera, która rozpętała się w ostatnich dniach wokół Polskiego Związku Kolarskiego, ma podtekst polityczny i personalny oraz służy prywatnym interesom, pragnę poinformować, że nigdy nie było to moim celem. Oświadczam również, że nie planuję kandydować na stanowisko Prezesa Polskiego Związku Kolarskiego, jak również na stanowisko członka Zarządu PZKol

- napisał Kosmala w oświadczeniu przesłanym redakcji.

To kolejne rezygnacje w łonie zarządu PZKol-u - wcześniej do dymisji podał się Marek Kosicki.

Minister Sportu i Turystyki Witold Bańka, który w weekend zażądał dymisji władz PZKol-u, wczoraj zapowiedział, że w sprawie nie cofnie się ani na krok. Bańka w programie "Jeden na Jeden" w TVN24 sprawę postawił jasno.

To jest absolutne zderzenie się ze ścianą, tutaj nie będzie jakiegokolwiek kroku w tył ze strony resortu sportu i turystyki

- wyjaśnił.

Bańka wykluczył możliwość współpracy z osobami obecnie pełniącymi funkcje w Polskim Związku Kolarskim, w tym z obecnym prezesem - Dariuszem Banaszkiem.

To nie jest tak, że oni zrezygnują, a później wystartują w wyborach. Ci panowie muszą przestać pełnić funkcje w polskim kolarstwie. Jeżeli od stycznia przyszłego roku którykolwiek z tych panów będzie w zarządzie Polskiego Związku Kolarskiego to resort nie będzie wspierał tego związku. Tutaj musi dojść do całkowitego katharsis tego środowiska, absolutnego resetu

- tłumaczył, motywując to stanowisko poprawą sposobu zarządzania Związku i ratowania wizerunku kolarstwa oraz dobrem ścigających się zawodników i zawodniczek.

Dariusz Banaszek, w rozmowie z serwisem sport.pl, wczoraj tłumaczył wczoraj kulisy osławionego audytu. W rozmowie z Pawłem Wilkowiczem prezes PZKol-u wyjaśnił, że podpisał zgodę na audyt dotyczący pracownika Związku, ale siłą sprawczą za działaniem miał być Dariusz Miłek, który jego przeprowadzenie miał sfinansować.

Nawet do głowy nam nie przyszło, że wyjdą na jaw sprawy za które można pójść siedzieć. Nam się wydawało, że to będą historie z pogranicza dobrego smaku i etyki. A nie paragrafów. To był szok

- tłumaczył, zaznaczając, że do dnia dzisiejszego nie otrzymał wyników audytu i że o jego zawartości dowiedział się z mediów.

Ten wywiad, w którym opowiedział o ustaleniach audytu, uważam za katastrofę. Przecież sprawa już była w prokuraturze. Audytorzy byli u ministra kilkanaście dni wcześniej. Nic nie zostałoby zamiecione pod dywan. Dziewczyny chciały, żeby ten człowiek już nigdy nie zrobił nikomu takiej krzywdy. A nie, żeby cała Polska mogła sobie o tym poczytać w wywiadzie. Dla mnie to było złamanie umowy z nimi

- powiedział.

Tymczasem współpracę z PZKol zawiesił kolejny sponsor.

OTCF S.A. z siedzibą w Wieliczce, właściciel marki 4F oświadcza, że w związku z licznymi publikacjami na temat poważnych nieprawidłowości w Polskim Związku Kolarskim, w tym również zarzutach podejrzenia popełnienia przestępstw przez przedstawicieli tego Związku, OTCF podjął decyzję o zawieszeniu współpracy z Polskim Związkiem Kolarskim do czasu wszechstronnego i rzetelnego wyjaśnienia stawianych zarzutów. OTCF zapewnia jednocześnie, że dobro i komfort zawodników polskich kadr w kolarstwie są dla OTCF najwyższym priorytetem. W związku z powyższym OTCF, pomimo zawieszenia współpracy z Polskim Związkiem Kolarskim, nadal aktywnie wspierać będzie polskie kadry w kolarstwie i dostarczy zawodnikom odzież pod marką 4F na sezon 2018.

W przypadku wyjaśnienia zarzucanych Związkowi nieprawidłowości i podjęcia stanowczych kroków przez władze Związku, w celu szczegółowego wyjaśnienia stawianych zarzutów, OTCF jest gotowy do powrotu do prowadzenia negocjacji w zakresie współpracy ze Związkiem

- czytamy w oświadczeniu.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

5 Comments

  1. firedidegnat

    firedidegnat

    29 listopada 2017, 15:13 o 15:13

    Całość powinna sie podać do dymisji. Nowym prezesem niech zostanie Bartosz Huzarski albo inny pros co zna temat kolarstwa.

  2. Paweł Książek

    29 listopada 2017, 15:15 o 15:15

    Dlaczego ministrowi Bańce tak zależy na pozbyciu się Pana Banaszka? Wydaje się że Pan Banaszek jakoś szczególnie nie zawinił... Czy może coś mi umknęło?

    • Karol

      1 grudnia 2017, 17:42 o 17:42

      Banaszek jak się dowiedział o sprawie to zamiast zacząć działać, zamiatał sprawę pod dywan na zasadzie "może jakoś się rozejdzie, nie róbmy afery", ale mleko się rozlało, afera stała się głośna i teraz próbuje robić dobrą minę. To taki sam krętacz jak poprzednicy.

  3. Smok Wawelski

    29 listopada 2017, 17:55 o 17:55

    Panu Bańce zależy tylko na wykreowaniu siebie na świętego Jerzego który walczy ze smokami. Jest mu wszystko jedno kto, gdzie i co, byle był w centrum uwagi.
    Ja też uważam, że całkowita wymiana towarzystwa jest najlepszym rozwiązaniem, ale minister nie ma prawa wypowiadać się w ten sposób, bo nie jest od obsadzania stanowisk w związku. Nie sądzę też, że może jednoosobowo decydować o "wstrzymaniu" czy niewstrzymaniu finansowania. Może go nie kontynuować w przyszłości, ale obecną umowę może zerwać tylko w okolicznościach przez nią określonych.

    • Karol

      1 grudnia 2017, 17:45 o 17:45

      Bańka i cały Pis to nie moja bajka, bo ich nie trawię, ale minister sportu ma prawo do różnych rzeczy jeśli chodzi o związki sportowe, np może wprowadzić kuratora. Tak już kiedyś było chociażby w PZPN. Banaszek to taka sama patologia jak poprzednicy.

%d bloggers like this:

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: