Team Sky bez zarzutów w sprawie tzw. "paczki Wigginsa"

Brytyjska Agencja Antydopingowa (UKAD) zakończyła śledztwo w sprawie tzw. "paczki Wigginsa" i nie postawi zarzutów złamania przepisów antydopingowych ekipie Sky.

Sprawa dotyczy tajemniczego pakunku, który w czerwcu 2011 roku przewiózł z Manchesteru do Francji pracownik British Cycling i Team Sky Simon Cope. Paczka miała zostać zamówiona przez lekarza grupy doktora Richarda Freemana, a jej zawartość pozostała tajemnicą.

Śledztwo UKAD-u, która badała czy w paczuszce nie znajdował się lek triamcynolon, potwierdziło, że doktor Freeman zamówił paczkę, a podróż Simone'a Cope'a zorganizował Shane Sutton. Kurier nie znał zawartości paczki, zabrał ją z Manchesteru i poleciał do Genewy, skąd wynajętym samochodem dojechał na metę etapu.

Mówiąc wprost, ze względu na brak dowodów, UKAD nie był w stanie definitywnie ustalić zawartości paczki. Istnieje spore prawdopodobieństwo, że nie jest to po prostu możliwe

- czytamy w oficjalnym oświadczeniu agencji.

W sprawie nie zostaną postawione zarzuty złamania przepisów antydopingowych. Taki stan rzeczy będzie miał miejsce do momentu pojawienia się nowych materiałów.

Problemy zespołu Sky i brytyjskiej federacji rozpoczęły się po tym, jak rosyjscy hakerzy opublikowali we wrześniu 2016 roku dokumenty medyczne, w tym wyłączenia dla celów terapeutycznych (TUE), które przed kluczowymi startami w Tour de France uzyskiwał Bradley Wiggns. Brytyjczyk przed startami otrzymywał zastrzyki silnego kortykosteroidu triamcynolonu - który według kolarza pomagać miał w walce z alergią. Wyjaśnienia te wywołały burzę, szczególnie po publikacji wspomnień byłych zawodników, którzy podali ten lek jako jeden z kluczowych składników "kuracji wyszczuplającej" przed ważnymi startami.

Triamcynolon nie jest środkiem zabronionym - jego stosowanie w pewnych formach dopuszczają regulacje Światowej Agencji Antydopingowej (WADA) - poza startami oraz w ich trakcie, ale tu po wyrobieniu TUE. Wiggins środek stosował legalnie, acz okoliczności sprawy wywołały dyskusję na temat etyki i podejścia zespołu do problemu dopingu.

W tym kontekście rozgłosu nabrała także ujawniona w październiku 2016 roku sprawa tajemniczego pakunku, który doręczono zespołowi w dniu zakończenia wyścigu Criterium du Dauphine. Zespół Sky w obliczu pytań dziennikarzy "Daily Mail" nie potrafił przedstawić spójnej wersji wydarzeń, nie odpowiedział na pytania o zawartość paczki, a na dodatek próbował całość zatuszować. Wobec podejrzeń, że w pakunku znajdować mógł się triamcynolon, sprawa trafiła najpierw do UKAD-u, a potem przed parlamentarną Komisję Kultury, Mediów i Sportu. Dopiero tam manager ekipy, Dave Brailsford, wyjaśnił, że wedle jego wiedzy paczka zawierała fluimucil.

Według Brailsforda doktor Freeman zamówił środek mukolityczny, stosowany przy rozrzedzaniu wydzieliny w drogach oddechowych i ułatwiający jej usuwanie. Środek ten miał być podany Wigginsowi, choć w pierwszych wyjaśnieniach ekipa Sky twierdziła, że Cope do Francji przyjechał by spotkać się ze, ścigającą się wówczas w Hiszpanii, Emmą Pooley. Komisja nie uzyskała jednak przekonujących odpowiedzi w kwestii logistyki - lek, który kupić można w aptece we Francji, został przewieziony z Manchesteru przez specjalnie wyznaczonego pracownika ekipy, a koszty lotów i transportu pokryła ekipa Sky.

Brailsford wprawdzie przyznał, że jego wyjaśnienie i brak kontaktu z mediami mogły zostać lepiej poprowadzone, ale zapewnił, że zespół nie zrobił nic złego.

W toku przesłuchań powstały kolejne niejasności, a publikacje brytyjskiej prasy rzuciły światło na większe zamówienia triamcynolonu przez British Cycling w 2011 roku. Ustalenie zawartości paczki i wyjaśnienie do czego stosowano środek nie było możliwe głównie ze względu na brak dokumentacji medycznej w brytyjskim związku oraz brak notatek medycznych sporządzanych przez doktora Freemana. Ten przez kilka lat miał zapiski trzymać na własny laptopie lub stosowana tylko odręczne notatki, a tym samym nie wgrywać ich na zespołowego Dropboxa. Laptop lekarza został skradziony w Grecji w 2014 roku, a tym samym przepadła cała dokumentacja medyczna z okresu największych sukcesów Wigginsa.

Zespół Sky w wystosowanym dziś komunikacie wyraził zadowolenie z takiego rozwoju sytuacji i podkreślił, że w całej sprawie nie ma sobie nic do zarzucenia.

Od początku podtrzymywaliśmy, że nie zrobiliśmy nic złego i w pełni współpracowaliśmy ze śledczymi UKAD-u. Od 2010 roku nieustannie wzmacnialiśmy też nasze systemy i procedury w ramach polityki antydopingowej

- napisano w oświadczeniu zespołu.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: