Daniel Martin: "Nie można być sentymentalnym"

Daniel Martin na czasówce Paryż-Nicea 2017

Daniel Martin po dwóch dobrych sezonach w Quick-Step zdecydował się pożegnać Patricka Lefevere i kolegów, przyjmując ofertę UAE Team Emirates. Irlandczyk uzasadniając swoją "przeprowadzkę" stwierdził, że na starych śmieciach nie miałby możliwości spełnić swoich sportowych ambicji.

A te wystrzeliły po 6. lokacie na mecie Tour de France.

Potrzebuję zespołu, który pojedzie na mnie w najważniejszych wyścigach. Nie można być sentymentalnym, gdyż takie podejście może zahamować sportową karierę. Na Tour de France chcę być liderem zespołu. Nie mówię, że w Quick-Step byłem ignorowany, ale liczył się Marcel [Kittel], przez co w górach zostawałem bez wsparcia

- cytuje Martina strona "Cyclingnews".

31-latek po tegorocznej "Wielkiej Pętli" uwierzył, że może wspiąć się na podium wyścigu, a nawet zostać zwycięzcą.

Gdy jedziesz w pierwszym szeregu z najlepszymi, to zwycięstwo pozostaje w zasięgu. Tego się dowiedziałem w tym roku o sobie. Arabski zespół dostrzega mój potencjał, wierzy że dotrę na podium. Już w tym roku mogłem się tam znaleźć, gdyby nie kraksa [po błędzie Richiego Porte]. Gdybym nie skorzystał z takiej okazji, to patrząc wstecz na moja karierę, zastanawiałbym się, co by było gdyby.

Martin ma już nawet pomysł na Fabio Aru, który prawdopodobnie również zasili szeregi UAE Team Emirates.

Myślę, że Fabio ucieszy się na Giro d'Italia. W tym roku nie pojechał w domu, a to był jego główny cel. Kierownictwo ma już na nas plan. Poza tym myślę, że dobrze mieć obok siebie innego grandtourowca.

- dodał Irlandczyk.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: