Vuelta a Espana 2017. Tomasz Marczyński: "to niesamowite uczucie"

Tomasz Marczyński

W 2014 roku na etapie Vuelta a Espana zwyciężył Przemysław Niemiec, a dziś ten sukces powtórzył Tomasz Marczyński. Polski dzień w Hiszpanii!

Do ucieczki dnia na szóstym etapie załapało się dwóch "biało-czerwonych" - razem z kolarzem Lotto-Soudal zaatakował Paweł Poljański (Bora-hansgrohe). Na czele w sumie znalazło się 36 zawodników, z zamiarem dojechania na metę przed peletonem. Stopniowo kolejni zawodnicy wykruszali się, a różnica czasowa, przy wysokim tempie jazdy, raz rosła, raz malała, osiągając maksymalnie niewiele ponad trzy minuty.

Decydujący okazał się ostatni na trasie podjazd pod Puerto del Garbí (9,3 km; 5,1%). Tam do przodu pomknął Marczyński, razem z Enrikiem Masem (Quick-Step Floors), a z trudem dołączył do nich Poljański. Trójka mknęła do przodu i choć ich przewaga szybko malała, nie poddawali się. Po jakimś czasie dojechali do nich Luis Leon Sanchez (Astana) i Antonio Pedrero (Movistar), a główna grupa miała śmiałków "na widelcu" - tracąc około 10 sekund. Wtedy mocno depnął Mas, a za nim pomknęli tylko Polacy.

Walka do końca opłaciła się, trójka szybko pokonała ulice miasta Sagunt i wjechała na ostatni kilometr przed goniącymi rywalami. Ostatnie słowo należało do "Mańka", któr stanął na najwyższym stopniu podium na Wielkim Tourze po raz pierwszy w karierze.

To niesamowite uczucie. Przyjechałem tutaj myśląc o zwycięstwie etapowym, ale nie sądziłem, że wywalczę je tak szybko. Jestem bardzo uradowany. To był szalony odcinek od samego początku, było mnóstwo ataków i duża ucieczka. W końcu z przodu byliśmy we dwójkę, ale dojechał trzeci. Powiedziałem sobie, że nie mogę tego już zaprzepaścić

- powiedział trzykrotny mistrz Polski (2007, 2011, 2015).

Dziś na kartach historii zapisało się dwunaste "biało-czerwone" zwycięstwo etapowe w trzytygodniowej imprezie. Pięć sukcesów zanotował Lech Piasecki, trzy wywalczył Rafał Majka, a jednorazowo triumfowali Niemiec, Zenon Jaskuła i Maciej Bodnar. Z kolei Jaskuła, Michał Gołaś i Michał Kwiatkowski byli w składach ekip, które zwyciężały w drużynowych czasówkach.

Kiedy w 2012 roku "Maniek" jako czwarty wpadł na metę 9. etapu Vuelta a Espana, a dwa tygodnie później zmagania w Hiszpanii zakończył na 13. miejscu, wydawało się, że wychowanek Zbigniewa Klęka w następnych startach będzie chciał walczyć na trasach wyścigów etapowych. Przez ostatnie pięć sezonów kariera kolarza z Małopolski nie potoczyła się jednak liniowo - "Maniek" miał wzloty i upadki, a dopiero w 2016 roku powrócił na poziom WorldTour. W drużynie Marca Sergeanta nie notował indywidualnych wyników, ale czas leczenia kontuzji i pracy na liderów belgijskiego dobiegł końca w drugiej części 2017 roku. Polak na hiszpańską Vueltę przyjechał w składzie mającym za zadanie walkę o etapowe zwycięstwa i jako pierwszy w belgijskiej ekipie z szansy tej skorzystał. Dziś wywalczył największe zwycięstwo w swojej karierze.

Gdyby zabrakło sił w końcówce, to trudno. Dałem z siebie wszystko. Trzeba wykorzystywać takie okazje, dla mnie wszystko potoczyło się idealnie

- dodał "Maniek", który od lat mieszka w Hiszpanii.

Siódmy etap 72. Vuelta a Espana jest bardziej płaski niż ostatnie dwa odcinki, lecz może jednak namieszać w "generalce" z powodu brukowanego podjazdu pod Alto del Castillo (2 km; 7,2%). Finisz zostanie rozegrany na ulicach miasta Cuenca.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

1 Comment

  1. Peter

    24 sierpnia 2017, 21:58 o 21:58

    Brawo Maniek i Paweł super jazda!!!

%d bloggers like this:

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: